osobista asekuracja
osobista asekuracja
ciekaw jestem Waszych poglądów na zasady asekuracji w Tatrach, bynajmniej nie mam tu na myśli kotw, łańcuchów, drabinek, czy innego żelastwa, ale własny osobisty szpej.
Czy uważacie, że w Takich górach jak Tatry branie ze sobą kasku, lonży liny, uprzęży,... ma uzasadnienie, czy jest zwykłym przewrażliwieniem ?
Czy uważacie, że w Takich górach jak Tatry branie ze sobą kasku, lonży liny, uprzęży,... ma uzasadnienie, czy jest zwykłym przewrażliwieniem ?
przyznam się ,że 20m liny bywa przydatne nawet na turystycznej ścieżce (płaty lodu i.t.p.) szczególnie podczas opieki nad drugą osobą. Mam jeszcze czekan ,też bywał przydatny,choć rzadko . Ponieważ chodzę latem (późną wiosną) i w terenie raczej turystycznym , nie mam doświadczenia z innymi "przyrządami" .Raków,kasku ,szelek,karabinków i.t.p. nie posiadam.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
latem na Orlej Perci szła przede mną grupka Słowaków. Dziewczyna miała uprząż i lonżę i korzystała z tego na łańcuchach. Czas mieli niezły (wyruszali z Murowańca równo z nami, szli przez Świnicę a od Granatów już szlismy razem. Warunki były idealne, więc nie była ta lonża zbyt przydatna, ale przy oblodzeniu - czemu nie.
PS Poza tym można wtedy bezpiecznie iść nie dotykając łańcuchów.
PPS Widziałem też dziadka z lonżą na Nowym Zawracie - to już była jednak przesada.
PS Poza tym można wtedy bezpiecznie iść nie dotykając łańcuchów.
PPS Widziałem też dziadka z lonżą na Nowym Zawracie - to już była jednak przesada.
Jaki rodzaj turystyki masz dokładnie na myśli,bo zagadnienie można rozpatrywać bardzo szeroko...Domyślam się,że wspin pomijamy.Pytanie jednak,czy mowa też np. o zimowej Orlej?chief pisze:Czy uważacie, że w Takich górach jak Tatry branie ze sobą kasku, lonży liny, uprzęży,... ma uzasadnienie, czy jest zwykłym przewrażliwieniem ?
Osobiście nie jest mi potrzebny w/w sprzęt w Tatrach, jednak nie widzę nic złego np. w asekurowaniu się lonżą na Orlej,jeśli ktoś czuje się przez to bezpieczniej lub dba w ten sposób o bezpieczeństwo swoich dorastających pociech.
Raki i czekan to moi przyjaciele zimą. Mam zamiar dorobić się też niezbędnika w postaci łopatki lawinowej i sądy. Pieps jest niestety bardzo drogi...
no może nie bardzo chodzi mi o zimę, bo osobiście uważam taki sprzęt jak lina z uprzężą w tym okresie za bardzo wskazany.
O wspinie też chyba nie muszę wspominać, (choć są tacy, co lubią na żywca)
Podczas przymrozków letnich widywałem szlak na Zawrat nieźle oblodzony, a jest na nim gdzie fruwać, no a jakie sceny przy tym tam bywały.
Czy przypadkiem w naszej mentalności nie czujemy się nieśmiertelni ?, czyli:
-mnie kamulec (w wyniku erozji) nie walnie,
-mnie się chwyt nie urwie,
-mnie nikt na wąskiej ścieżce nie popchnie,
-na mnie nikt nie spadnie,
-nie zerwie się łańcuch, gdy akurat na nim wiszę
-nie zasłabnę tracąc równowagę
-nie pośliznę się na twardym płacie
-i cosik tam jeszcze...
po co w ogóle jest asekuracja, czy tylko dla tych "niepewnych" i strachliwych, czy może po to, aby zapobiec tragedii w sytuacjach nie przewidzianych
O wspinie też chyba nie muszę wspominać, (choć są tacy, co lubią na żywca)
tu chyba nawet nie ma dyskusji o posiadaniu takowego szpejuIwona pisze:Pytanie jednak,czy mowa też np. o zimowej Orlej?
a co robisz np. przekraczając wiosenny, a często nawet letni twardy płat śniegu ?Iwona pisze:Osobiście nie jest mi potrzebny w/w sprzęt w Tatrach
Podczas przymrozków letnich widywałem szlak na Zawrat nieźle oblodzony, a jest na nim gdzie fruwać, no a jakie sceny przy tym tam bywały.
Czy przypadkiem w naszej mentalności nie czujemy się nieśmiertelni ?, czyli:
-mnie kamulec (w wyniku erozji) nie walnie,
-mnie się chwyt nie urwie,
-mnie nikt na wąskiej ścieżce nie popchnie,
-na mnie nikt nie spadnie,
-nie zerwie się łańcuch, gdy akurat na nim wiszę
-nie zasłabnę tracąc równowagę
-nie pośliznę się na twardym płacie
-i cosik tam jeszcze...
po co w ogóle jest asekuracja, czy tylko dla tych "niepewnych" i strachliwych, czy może po to, aby zapobiec tragedii w sytuacjach nie przewidzianych
oj czasami (hm..nawet nie czasami a prawie zawsze) wiosną..Iwona pisze:Raki i czekan to moi przyjaciele zimą
w maju wysoko jeszcze całkiem dużo sniegu lezy i są często zimowe warunki..
w czerwcu także się zdarzy
..ale za to nasze "jedyne o charakterze alpejskim góry" (jak pisał Paryski) kochamy
Chief co to znaczy " w takich górach jak Tatry"
Moim zdaniem to takie same góry jak każde inne i nic im nie brakuje żeby się zabić. No bo co to za różnica czy się spada z 3000 czy 4000m na powiedzmy 2000m, lub 2000 czy 2500m na powiedzmy 1500m jak w Tatrach. W Dolomitach na mniej wymagających trasach są porobione ferraty niż nasza Orla i nikt tam jakos sie nie dziwi jak widzi ludzi którzy się ubezpieczają tylko w polsce jakoś nie może to trafić do ludzi.
Moim zdaniem to takie same góry jak każde inne i nic im nie brakuje żeby się zabić. No bo co to za różnica czy się spada z 3000 czy 4000m na powiedzmy 2000m, lub 2000 czy 2500m na powiedzmy 1500m jak w Tatrach. W Dolomitach na mniej wymagających trasach są porobione ferraty niż nasza Orla i nikt tam jakos sie nie dziwi jak widzi ludzi którzy się ubezpieczają tylko w polsce jakoś nie może to trafić do ludzi.
w maju zabieram raki i czekanchief pisze:a co robisz np. przekraczając wiosenny, a często nawet letni twardy płat śniegu ?
kiedy czuję się niepewnie robię wycofchief pisze:Podczas przymrozków letnich widywałem szlak na Zawrat nieźle oblodzony, a jest na nim gdzie fruwać,
W moim przypadku to nie tak.Zwyczajnie staram się chodzić bezpiecznie.chief pisze:Czy przypadkiem w naszej mentalności nie czujemy się nieśmiertelni
no nasze najtrudniejsze szlaki przy większości ferrat, to raczej technicznie nie są problematyczne.Dorian pisze:Chief co to znaczy " w takich górach jak Tatry"
Np. Alpach są lodowce, większa wysokość...różnic trochę jest, poza tym nie wszyscy znają inne góry wyższe, a Tatry przeważnie tak.
np przeca po to rozpoczołem ten tematDorian pisze:W Dolomitach na mniej wymagających trasach są porobione ferraty niż nasza Orla i nikt tam jakos sie nie dziwi jak widzi ludzi którzy się ubezpieczają tylko w polsce jakoś nie może to trafić do ludzi.
ale u nas praktycznie tylko Orla jest. Nie sądzę,żeby ktoś kupował drogi szpej na jedno-dwudniowe przejście tym szlakiem.Dorian pisze:W Dolomitach na mniej wymagających trasach są porobione ferraty niż nasza Orla i nikt tam jakos sie nie dziwi jak widzi ludzi którzy się ubezpieczają tylko w polsce jakoś nie może to trafić do ludzi.
spoko, ale często mając np. lonże, wepniesz się do łańcucha (wiem , wiem, że one nie do tego, ale z braku laku), partner Cię przyasekuruje i możesz iść dalej, zamiast robić wycof.Iwona pisze:kiedy czuję się niepewnie robię wycof
hmm, czasem trza zaryzykować, troszkę adrenalinki też się przydajeIwona pisze:W moim przypadku to nie tak.Zwyczajnie staram się chodzić bezpiecznie.
gdyby nie było uzasadnienia to przewodnicy nie brali by tego ze sobąchief pisze:Czy uważacie, że w Takich górach jak Tatry branie ze sobą kasku, lonży liny, uprzęży,... ma uzasadnienie, czy jest zwykłym przewrażliwieniem ?
a zwykli turyści się nie asekurują ponieważ
1. nie mają sprzętu
2. nie wiedzą jak się to robi
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
to wszystko kwestia edukacji.tomek.l pisze:a zwykli turyści się nie asekurują ponieważ
1. nie mają sprzętu
2. nie wiedzą jak się to robi
Oczywiście nie bierzcie mnie za kolesia, który proponuje łazić po Tatrach poobwieszanym lonżami, karabinkami, repami itp...nie, nie mnie chodzi o to, czy nie warto mieć tego w plecaku, aby przy odpowiednim "problemie" tego użyć.
Tak samo, jak nosimy apteczkę, czy latarkę, to czy nie powinniśmy tez dla "zasady" nosić trochę szpeju do asekuracji ?
to zapytajmy wprost: załóżmy,że zdobycie sprzętu to kwestia 50-100zł (odrzucamy tym samym wymówki finansowe),kto zatem z forumowiczów jest gotów nabyć szpej i będzie go nosił - czuł się dzięki niemu bezpieczniej?chief pisze:czy nie warto mieć tego w plecaku, aby przy odpowiednim "problemie" tego użyć.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Podejrzewam, że prawie każdy z wyjątkiem kilku hardcore'owców. No i tomtoma, o ile go znam. Choć zaznaczam - wszystko zależy od warunków - jeśli pogoda jak drut, śniegu nawet w najciemniejszych dolinach nie uświadczysz a co to lód to nikt nie pamięta (taką pogodę ja miałem na Orlej) to sens użycia jest tylko teoretyczny.Iwona pisze:załóżmy,że zdobycie sprzętu to kwestia 50-100zł (odrzucamy tym samym wymówki finansowe),kto zatem z forumowiczów jest gotów nabyć szpej i będzie go nosił - czuł się dzięki niemu bezpieczniej?
a ile osób by nie poleciało z rejonu Małego Koziego do Żydowskiego Żlebu (Honoratki), gdyby miało lonże ?Iwona pisze:kto zatem z forumowiczów jest gotów nabyć szpej i będzie go nosił - czuł się dzięki niemu bezpieczniej?
Nie przesadzajmy z tymi szkoleniami. Owszem są dobre, ale do samego użycia lonży zbyteczne. Czy aby zawiązać buta, tez musimy iść na kurs ?



