Co myślicie o taternikach?
Co myślicie o taternikach?
Z tego co widzę większość forumowiczów reprezentuje coś co można by chyba określić jako turystykę zaangażowaną - chodzą po Tatrach ponieważ je kochają i ponieważ one są piękne, i jest im tam dobrze. Ale na pewno często spotykacie na szlakach albo widujecie wiszących w ścianach taterników - jaki jest wasz stosunek do nich?
No cóż - uważam,że taternictwo jest pięknym sportem,choć ogromnie niebezpiecznym. Sama próbowałam wspinaczki,ale tylko skałkowej i było to bardzo,bardzo dawno. Niemniej,kiedy widzę ludzi w ścianie,to ogarnia mnie ogromny sentyment i żal,że nie spróbowałam. Kto wie, może to się zmieni...
Natomiast, jeżeli chodzi o taterników,to moje zdanie na ich temat jest...nie wiem-nigdy nie doznałam jakieś przykrości.Ludzie jak wszyscy inni. Spotkałam się z opinią , że oni uważają się za lepszych od zwykłych turystów,ale uważam,że jest to zbyt daleko posunięte uproszczenie. Wiadomo-są ludzie i ludziska,tak jak w każdym środowisku. To chyba tyle.
Pozdrawiam.ana
PS.A jakie jest Twoje zdanie, bo chyba nie bez przyczyny zadałeś takie pytanie(mały rym
)?
Pozdrawiam.ana
PS.A jakie jest Twoje zdanie, bo chyba nie bez przyczyny zadałeś takie pytanie(mały rym
Cześć Barman - witaj na forum. 
Trafnie to ująłeś - kilka osób które tu pisuje to faktycznie "zaangażowani turyści", którzy kochają Tatry za ich wygląd, nastrój i magnetyzm. Ale można tu także spotkać różne szkoły trekkingowe, np. schroniskowcy, kwatermistrze i kolebowcy, hehe... Ja przez pierwsze parę lat startowałem wyłącznie z Zakopanego na szlaki i dopiero po jakimś czasie odkryłem, jak wspaniałe jest łażenie od schroniska do schroniska w pełnym survivalu. No a w schroniskach nie sposób się nie otrzeć o klimaty taternickie...
I tu wracam do twojego pytania - jaki mam (mamy) stosunek do taterników? Hmnnn... prawie zawsze mam wrażenie, że taternicy (zarówno ci początkujący, jak i zaawansowani) traktują resztę gawiedzi z wyższością (nie chcę powiedzieć "pogardą") i specjalnie się z tym nie maskują. To takie specyficzne środowisko, dosyć hermetyczne, z niszowym poczuciem humoru itd. Tylko taternik nazwie cholernie stromy i niebezpieczny szlak wspinaczkowy "drogą" (jakby to był asfalt).
Tylko taternik schodzi sobie z Mięguszy w klapeczkach-japonkach, które się ledwie trzymają stopy, mijając obutych w różne boreale, czy inne salomony za kostki turystów.
Nie będę tu już wspominał o szpanowaniu szpejem itd.
Bardzo ważne jest to co napisała Ana - w każdym środowisku znajdą się różni ludzie, nie można jednoznacznie oceniać. Znam taternika, który łazi w wełnianym swetrze i używa antycznych haków i ogólnie to fajny gość...
Ja miałem trochę do czynienia ze wspinaczką skałkową - ileś tam lat temu robiłem kurs wspinaczkowy w Jurze (Rzędkowice, u Wacha). Potem miał być taternicki, ale dopadło mnie życie.
Robilismy drogi IV, V, V+, ale nie wiem czy to odpowiada poziomom stosowanym w Tatrach. Powisiałem też trochę na warszawskich ściankach, ale niezbyt wiele. A książka Wacia Sonelskiego wciąż stoi na półce strasząc mnie tymi półwyblinkami...
:D:D
pozdrawiam ludziska
Trafnie to ująłeś - kilka osób które tu pisuje to faktycznie "zaangażowani turyści", którzy kochają Tatry za ich wygląd, nastrój i magnetyzm. Ale można tu także spotkać różne szkoły trekkingowe, np. schroniskowcy, kwatermistrze i kolebowcy, hehe... Ja przez pierwsze parę lat startowałem wyłącznie z Zakopanego na szlaki i dopiero po jakimś czasie odkryłem, jak wspaniałe jest łażenie od schroniska do schroniska w pełnym survivalu. No a w schroniskach nie sposób się nie otrzeć o klimaty taternickie...
I tu wracam do twojego pytania - jaki mam (mamy) stosunek do taterników? Hmnnn... prawie zawsze mam wrażenie, że taternicy (zarówno ci początkujący, jak i zaawansowani) traktują resztę gawiedzi z wyższością (nie chcę powiedzieć "pogardą") i specjalnie się z tym nie maskują. To takie specyficzne środowisko, dosyć hermetyczne, z niszowym poczuciem humoru itd. Tylko taternik nazwie cholernie stromy i niebezpieczny szlak wspinaczkowy "drogą" (jakby to był asfalt).
Tylko taternik schodzi sobie z Mięguszy w klapeczkach-japonkach, które się ledwie trzymają stopy, mijając obutych w różne boreale, czy inne salomony za kostki turystów.
Bardzo ważne jest to co napisała Ana - w każdym środowisku znajdą się różni ludzie, nie można jednoznacznie oceniać. Znam taternika, który łazi w wełnianym swetrze i używa antycznych haków i ogólnie to fajny gość...
Ja miałem trochę do czynienia ze wspinaczką skałkową - ileś tam lat temu robiłem kurs wspinaczkowy w Jurze (Rzędkowice, u Wacha). Potem miał być taternicki, ale dopadło mnie życie.
pozdrawiam ludziska
No to ja też się wypowiem 
Ja należę do tych tzw. zaangażowanych turystów, których pociąga w górach piękno, czar, niezwykłość. Niestety nie mam żadnych doświadczeń wspinaczkowych, ale nie żałuję tego. Uważam , że wspinaczka jest bardzo ciekawym i intersującym sportem i niech uprawiają ją ci, którzy to kochają. A jesli myślą ,że są " lepszymi" miłośnikami gór, to tak naprawdę swiadczy tylko o ich małości.
Ja jestem za tym, żeby ludzie i ludziska robili swoje...czyli zdobywali i podziwiali góry w taki sposób, na jaki pozwala im ich wrażliwość. (Bliskie jest mi to co napisała Ann, że są ludzie i ludziska jak w każdym środowisku.... )
Myślę, że też wśród takich Turystów zaangażowanych (jak nazwał nas BarMan) są ludzie i ludziska...Sama się spotkałam z takimi ludźmi, którzy z pogardą w oczach patrzyli na zdobywanie dolin, jaskiń, bo uważali,że zdobywanie tylko Tatr Wysokich zasługuje na miano "Właściwego Zdobywania Gór"
Pozdrawiam Wszystkich, niezależnie, czy zdobywają góry z hakami, linami, uprzężą , czy drepczą po nich w swoich traperach
Ja należę do tych tzw. zaangażowanych turystów, których pociąga w górach piękno, czar, niezwykłość. Niestety nie mam żadnych doświadczeń wspinaczkowych, ale nie żałuję tego. Uważam , że wspinaczka jest bardzo ciekawym i intersującym sportem i niech uprawiają ją ci, którzy to kochają. A jesli myślą ,że są " lepszymi" miłośnikami gór, to tak naprawdę swiadczy tylko o ich małości.
Ja jestem za tym, żeby ludzie i ludziska robili swoje...czyli zdobywali i podziwiali góry w taki sposób, na jaki pozwala im ich wrażliwość. (Bliskie jest mi to co napisała Ann, że są ludzie i ludziska jak w każdym środowisku.... )
Myślę, że też wśród takich Turystów zaangażowanych (jak nazwał nas BarMan) są ludzie i ludziska...Sama się spotkałam z takimi ludźmi, którzy z pogardą w oczach patrzyli na zdobywanie dolin, jaskiń, bo uważali,że zdobywanie tylko Tatr Wysokich zasługuje na miano "Właściwego Zdobywania Gór"
Pozdrawiam Wszystkich, niezależnie, czy zdobywają góry z hakami, linami, uprzężą , czy drepczą po nich w swoich traperach
Zadałem pytanie dlatego bo byłem ciekaw... Prawdę mówiąc, przez jakiś czas byłem po drugiej stronie barykady
Kiedyś na taterników patrzyłem z mieszaniną podziwu i grozy, a potem tak się złożyło że zrobiłem szkolenie w Betlejemce, miałem kartę taternika i troszeczkę się potem wspinałem, aczkolwiek w Tatrach niewiele. I, powiem szczerze, podejście taterników do 'zwykłych turystów' jest przeważnie nienajlepsze - w najlepszym razie traktuje się ich jako drobną uciążliwość którą najlepiej ignorować, ale nie jest rzadkością otwarta i szczera pogarda...
Myślę że przede wszystkim wynika to z tego, że tych turystów jest tak potwornie dużo, i że większość z nich stanowią ludzie będący tam - nieco nie na swoim miejscu. W takich na przykład Beskidach (przez tateników zwanych 'kapustą') ludzie spotykani na szlaku to przeważnie ludzie bywający tam często, dla których te góry coś znaczą - rzadko spotyka się tam blondynki w szpilkach, astmatyczne starsze panie czy rozwrzeszczane szkolne wycieczki. A w Tatrach - wszyscy wiemy jak jest... No i chyba stąd to się bierze.
Ale widzę że z drugiej strony jest inaczej - prawdę mówiąc spodziewałem się odpowiedzi w rodzaju "smętne wuje", "nadęte buce", a tu proszę...
Myślę że przede wszystkim wynika to z tego, że tych turystów jest tak potwornie dużo, i że większość z nich stanowią ludzie będący tam - nieco nie na swoim miejscu. W takich na przykład Beskidach (przez tateników zwanych 'kapustą') ludzie spotykani na szlaku to przeważnie ludzie bywający tam często, dla których te góry coś znaczą - rzadko spotyka się tam blondynki w szpilkach, astmatyczne starsze panie czy rozwrzeszczane szkolne wycieczki. A w Tatrach - wszyscy wiemy jak jest... No i chyba stąd to się bierze.
Ale widzę że z drugiej strony jest inaczej - prawdę mówiąc spodziewałem się odpowiedzi w rodzaju "smętne wuje", "nadęte buce", a tu proszę...
"Druga strona barykady"-czy my jesteśmy na wojnie
? Ale to pytanie chyba nie jest pozbawione sensu. Stosunki panujące między taternikami,turystami zaawansowanymi i początkującymi, a także tymi,którzy w Tatrach znaleźli sie przez przypadek -niekiedy można bez wahania nazwać swoistą "wojną słowną". Taternicy śmieją się z tzw.gofrowców z ich ubioru i ekwipunku,ci z kolei uważają taterników za kretynów idących w te góry nie wiadomo po co. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Komentarze w stylu "na jakiego ch..a one chodzą w butach za kostki" albo "gdzie są narty od tych kijków"-są powszechne. Zresztą-sami wiecie,jak jest. Smutne,ale prawdziwe. I tym optymistycznym akcentem...
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Dwa pytania do BarMana.
BarManie-czy możesz mi wyjaśnić z jakiego powodu Beskidy nazywane są "kapustą".Muszę sie przyznać,że pierwszy raz spotkałam sie z takim określeniem.
Jak wspominasz kurs w Betlejemce?
ana
Jak wspominasz kurs w Betlejemce?
Re: Dwa pytania do BarMana.
Nie tylko Beskidy - w ogóle góry w których nie ma skał, za to są drzewa - no to chyba w miarę jasne dlaczegoana pisze:BarManie-czy możesz mi wyjaśnić z jakiego powodu Beskidy nazywane są "kapustą".Muszę sie przyznać,że pierwszy raz spotkałam sie z takim określeniem.
Z łezką w oku... Było po prostu super, pod każdym względem. Ludzie bardzo w porządku, a przede wszystkim góry, góry, góry... Niesamowite to było, kiedy się weszło naprawdę w te ściany - Kościelec, Granaty, Zamarła, zjazd ze Zmarzłej Przelęczy... Eh, bo się rozkleję...Jak wspominasz kurs w Betlejemce?
ana
Często przechodziłem koło obozowiska przy kamienistej drodze w Dolinie Suchej Wody gdzie taternicy nocują. Fajna baza. Kiedyś byłem na Orlej i mijała mnie grupa Goprowców a nad Zamarłą krążył śmigłowiec. Zdążyłem się dowiedzieć że ratowali jednego taternika który bardzo się poobijał o skały. Widziałem też u jednego z tych Goprowców tenisówki na nogach z których wystawały piękne wełniane skarpety. Miło jest pooglądać tu i ówdzie ludzi wiszących na linkach i często krzyczących między skałami, czyżby chcieli zwrócić czyjąś uwagę na to że tam są?, ciekawe jaka jest bariera wiekowa dla uprawiających tę trudną dyscyplinę.
Pozdrawiam forumowiczów
Pozdrawiam forumowiczów
Kiedy stoi się pod jakąś ścianą, można czasem posłuchać ciekawych rozmów. Intersujące są zwłaszcza te między adeptami taternictwa a ich instruktorami.
Kazalnica:
"-Pawełku! No chodź!
-Nie!
-Pawełku!
-Nie!"
No i Pawełek,zarośnięty mchem-pewnie stoi tam po dziś dzień
(oczywiście zdaję sobie sprawę,że komuś mogła "siąść psycha"-także nie jestem,aż tak beztroska w przytaczanie tych rozmów)
:"
Zamarła Turnia:
"-Karol, możemy iść?!
-Nie!
-To ta niebieska lina!
-...
-Jeszcze ten wyciąg. Godzinka i idziemy na szarlotkę do schroniska!"
Tłuczą mi sie po głowie przytoczone mi kiedyś słowa,które Asia usłuszała niegdyś na Kościelcu:"No i instruktor miesza cię z błotem"
O łacinie nie wspominam
Ktoś zwrócił mi kiedys uwagę na to,że początkujący taternicy zachowują sie w ścianie bardzo głośno
BarMan(który początkującym już nie jest
) jak sądzę- mogłby coś ciekawego na ten temat napisać.
Pozdrawiam.
Kazalnica:
"-Pawełku! No chodź!
-Nie!
-Pawełku!
-Nie!"
No i Pawełek,zarośnięty mchem-pewnie stoi tam po dziś dzień
(oczywiście zdaję sobie sprawę,że komuś mogła "siąść psycha"-także nie jestem,aż tak beztroska w przytaczanie tych rozmów)
:"
Zamarła Turnia:
"-Karol, możemy iść?!
-Nie!
-To ta niebieska lina!
-...
-Jeszcze ten wyciąg. Godzinka i idziemy na szarlotkę do schroniska!"
Tłuczą mi sie po głowie przytoczone mi kiedyś słowa,które Asia usłuszała niegdyś na Kościelcu:"No i instruktor miesza cię z błotem"
O łacinie nie wspominam
Ktoś zwrócił mi kiedys uwagę na to,że początkujący taternicy zachowują sie w ścianie bardzo głośno
Pozdrawiam.
Rzeczywiście zachowują się głośno, ale raczej z konieczności - w ścianie nieraz naprawdę trudno się porozumieć. Jak od jednego do drugiego jest dobre kilkadziesiąt metrów, goście się nie widzą bo zasłaniają ich skały, a jeszcze wieje wiatr, to naprawdę trzeba z całej siły drzeć ryja żeby ten drugi usłyszał - a od tego czy dobrze zrozumie może czasem sporo zależeć. Stąd te dzikie rykiana pisze: Ktoś zwrócił mi kiedys uwagę na to,że początkujący taternicy zachowują sie w ścianie bardzo głośnoBarMan(który początkującym już nie jest
) jak sądzę- mogłby coś ciekawego na ten temat napisać.
B.
Całkowicie potwierdzam - taka jest specyfika tego sportu. Sam się często dziwowałem - po jakiego diabła ci goście tak się wydzierają w ścianie - dopóki sam nie spróbowałem wspinaczki.
W taternictwie i skałkownictwie jest wiele typowych komend, które trzeba wykrzyczeć do partnera (będącego niekiedy 20-30 albo więcej metrów pod tobą) - jak np. "lina wolna", "możesz iść", "idę" i najgłośniejsze bodaj: "bloooooook!!" i ewentualnie "kurrrrrrr.......!!".
W Tatrach dochodzi jeszcze echo odbite od ścian i wzmocnione przez taflę jeziora - dzięki temu rozmowy skałołazów słychać nawet na tarasie schroniska w Morskim Oku.
W taternictwie i skałkownictwie jest wiele typowych komend, które trzeba wykrzyczeć do partnera (będącego niekiedy 20-30 albo więcej metrów pod tobą) - jak np. "lina wolna", "możesz iść", "idę" i najgłośniejsze bodaj: "bloooooook!!" i ewentualnie "kurrrrrrr.......!!".
W Tatrach dochodzi jeszcze echo odbite od ścian i wzmocnione przez taflę jeziora - dzięki temu rozmowy skałołazów słychać nawet na tarasie schroniska w Morskim Oku.
To je tym razem dam czadu ... wygrzebalem chyba najstarszy topic jaki sie dalo 
Ale wiaze sie to z moimi .... chyba moge tak to nazwac .... marzeniami. Otoz chcialbym sprobowac jak to jest wspinac sie w Tatrach: Granaty, Koscielec ... wiecie o co mi chodzi. Na razie zaliczylem scianke sztuczna ze 3-4 razy i chyba wsiaklem, bo ciagle o tym mysle. Wiec czemu nie sprobowac ...
Poczytalem troche nt podejscia taternikow do turystow ... i nasunelo mi sie jedno spostrzezenie:
Czy to nie jest tak, ze taternicy traktuja nas tak samo, jak my traktujemy stonke ?? Przeciez tez nabijamy sie z reklamowek, adidaskow, krawatow.
Uwazamy ze jestesmy w drabince hierarchii o stopien wyzej. Tak samo chyba taternik patrzac na turyste zdaje sobie sprawe z tego ze on dotarl kawalek dalej.
Tak czy inaczej, na przyszly rok najpierw kurs skalkowy ... potem oby udalo sie zrobic taternicki ... i mam nadzieje ze na zwykle polazenie po szlakach tez znajde czas i 'turystow swiadomych' bede traktowal odpowiednio, pamietajac ze tez do nich naleze
PS. Podciagam temat, bo pojawilo sie wiele nowych osob na forum i moze ktos ma jakies nowe doswiadczenia.
Ale wiaze sie to z moimi .... chyba moge tak to nazwac .... marzeniami. Otoz chcialbym sprobowac jak to jest wspinac sie w Tatrach: Granaty, Koscielec ... wiecie o co mi chodzi. Na razie zaliczylem scianke sztuczna ze 3-4 razy i chyba wsiaklem, bo ciagle o tym mysle. Wiec czemu nie sprobowac ...
Poczytalem troche nt podejscia taternikow do turystow ... i nasunelo mi sie jedno spostrzezenie:
Czy to nie jest tak, ze taternicy traktuja nas tak samo, jak my traktujemy stonke ?? Przeciez tez nabijamy sie z reklamowek, adidaskow, krawatow.
Uwazamy ze jestesmy w drabince hierarchii o stopien wyzej. Tak samo chyba taternik patrzac na turyste zdaje sobie sprawe z tego ze on dotarl kawalek dalej.
Tak czy inaczej, na przyszly rok najpierw kurs skalkowy ... potem oby udalo sie zrobic taternicki ... i mam nadzieje ze na zwykle polazenie po szlakach tez znajde czas i 'turystow swiadomych' bede traktowal odpowiednio, pamietajac ze tez do nich naleze
PS. Podciagam temat, bo pojawilo sie wiele nowych osob na forum i moze ktos ma jakies nowe doswiadczenia.
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Mam powazne wątpliwości, czy facet idący po OP z liną na wierzchu. kaskiem dyndającym z tyłu i rozprawiający przez komórkę o tym jak było na drugim wyciągu i dyskretnie zerkający czy wszyscy słysza i czy robi to na nich odpowiednie wrażenie może tak się wywyższać? A takich tfu... adeptów trudnej sztuki wspinania ostatnio miałem okazję obserwować. Więc sam nie wiem, kto jest stonką a kto już nie?
Macie rację,że taternicy turystów traktują z wyższością a czasem nawet pogardą,ale ja im i tak zazdroszcze.Tatry kocham na zabój ale z różnych względów taternictwo nie jest dla mnie dostępne,choć bardzo bym chcial.Czasem nawet śni mi się po nocach,że pokonuje tą słynną"Wish you were here" na Kazalnicy czy inną drogę.To takie wielkie pragnienie,które nie może być zrealizowane i bardzo mnie męczy.Powodów jest mnóstwo,a najprostszy to taki,że samemu wspinać się nie można,a wokół mnie raczej sami jak to nazwaliśmy na forum trampkarze i szpilki tatrzańskie.
Na szcześci samotne wędrówki są bajeczne:-)
Myśle kochani,że nie możemy tak sprowadzać wszystkich taterników to wspólnego mianownika. Ja osobiście znam takich co turystami(nawet tymi z wyższej pólki) gardzą i to są w większości ci młodzi ale znam też wspaniałych ludzi,którzy wspinają się bo kochają góry i chcą być jak najbliżej nich.
Cieszmy się,że jesteśmy PRAWDZIWYMI TURYSTAMI.Z tego też można być dumnym:-)
Na szcześci samotne wędrówki są bajeczne:-)
Myśle kochani,że nie możemy tak sprowadzać wszystkich taterników to wspólnego mianownika. Ja osobiście znam takich co turystami(nawet tymi z wyższej pólki) gardzą i to są w większości ci młodzi ale znam też wspaniałych ludzi,którzy wspinają się bo kochają góry i chcą być jak najbliżej nich.
Cieszmy się,że jesteśmy PRAWDZIWYMI TURYSTAMI.Z tego też można być dumnym:-)
Moim zdaniem wszystko zależy od charakteru człowieka, a nie od jego stopnia zaawansowania czy papierków które zdobył.
Gdy zacząłem chodzić na skałki to było kilku chłopaków którzy trzymali się razem. Mieli stosunkowo wysokie umiejętności i patrzyli na innych z góry. Jak się później okazał to ludzie którzy nigdy nie byli w górach, czegoś się nauczyli i myśleli że są wielcy. Wśród wszystkich ludzi było dwóch chłopaków, którzy pomagali innym. Okazało się, że jeden z nich dużo razy był w górach ( próbował wspinaczki wysokogórskiej ), a drugi miał papiery PZA i wspinał się w Tatrach, Alpach, był na Kaukazie.
Mimo to, że już od dłuższego czasu nie wspinam się utrzymuję kontakt z jednym i drugim,a jak spotykałem na mieście któregoś z tamtej paczki to nawet "cześć: nie odpowiedział. I zrozum tu ludzi.
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
Gdy zacząłem chodzić na skałki to było kilku chłopaków którzy trzymali się razem. Mieli stosunkowo wysokie umiejętności i patrzyli na innych z góry. Jak się później okazał to ludzie którzy nigdy nie byli w górach, czegoś się nauczyli i myśleli że są wielcy. Wśród wszystkich ludzi było dwóch chłopaków, którzy pomagali innym. Okazało się, że jeden z nich dużo razy był w górach ( próbował wspinaczki wysokogórskiej ), a drugi miał papiery PZA i wspinał się w Tatrach, Alpach, był na Kaukazie.
Mimo to, że już od dłuższego czasu nie wspinam się utrzymuję kontakt z jednym i drugim,a jak spotykałem na mieście któregoś z tamtej paczki to nawet "cześć: nie odpowiedział. I zrozum tu ludzi.
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
Zdobywałem bez probemu najtrudniejsze warianty ścian które były dostępne. Zaczeło robić się nudno. Od niedawna jest zupełnie nowa ściana w nowym miejscu. We wrześniu mam zamiar wybrać się na nią i zobaczyć co jeszcze potrafię
.
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."





