druga połowa a góry

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

psk wypelnia definicje k/k
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

Wspólne zainteresowania i upodobania to moim zdaniem podstawa udanego związku. Nie wyobrażam sobie bycia z kimś kto nie podziela naszej górskiej pasji, to przecież nie zbieranie znaczków (chociaż słyszałem o związkach, które właśnie przez znaczki się rozpadły) czy cotygodniowy wypad na karty z kolegami.
Po cholerę wiązać się z osobą, która ma odmienne zainteresowania? Dla seksu, dla pieniędzy? Takie związki na dłuższą metę nie mają prawa bytu, chyba że właśnie o to stronom chodzi – o niepisaną „umowę handlową” między dwojgiem ludzi. A gdzie w takim związku jest miejsce na dzieci?
__________________________
Izabela pisze:większość postow to skupiaja się one na: zakazach, ustepstwach,rezygnacji, obecnych i ewentualnych obawach
Izabela pisze:partner/partnerka nie lubia gór,ale nie maja nic przeciw. Potrafią zrozumieć, wspomóc, zaufać, znieść, poświęcic się, wziąc na siebie jakieś obowiązki
Iza -> a jaka jest wg Ciebie różnica między wymaganiem ustępstw i rezygnacją, które nie podobają Ci się u innych a poświęceniem się i wzięciem na siebie jakichś obowiązków, które wymagasz od partnera?
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

AdiK pisze:Po cholerę wiązać się z osobą, która ma odmienne zainteresowania?
Stary, czy ty swoim potencjalnym kandydatkom na żony rozdawałeś kwestionariusze do wypełnienia, czy co? Miłość ma to do siebie, że przychodzi zazwyczaj niespodziewanie i nie pozwala na racjonalizację i ocenę opłacalności, zbieżności zainteresowań, tudzież przeprowadzenia castingu.
AdiK pisze:Nie wyobrażam sobie bycia z kimś kto nie podziela naszej górskiej pasji
Nie wyobrażam sobie przywiązywania jakiejkowiek wagi do zbieżności naszych pasji, jeśli się w sobie zakochaliśmy.
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

Mariusz -> niespodziewanie przychodzi zauroczenie a nie miłość! Jasne, że zauroczenie może przerodzić się w miłość, ale nie myl pojęć.

Ja mówię o byciu z kimś w stałym związku, o poznaniu drugiego człowieka, o planowaniu wspólnego życia. Dla mnie coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia po prostu nie istnieje.
_____________________________
Życie to nie wenezuelski serial, znienacka przychodzi tylko sraczka...
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

AdiK pisze:Dla mnie coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia po prostu nie istnieje.
To, że się z czymś nie zgadzamy lub nie wierzymy nie znaczy, że to coś nie istnieje. Miłość pozostaje w sprzeczności z podejściem racjonalno-optymalizacyjnym, jakie AdiK opisujesz. Oczywiście to świetnie, jak się uda dograć zainteresowania. Ale z tego co widzę wokół - udaje się to raczej rzadko.

P.S. qurna, o czym my tu gadamy. czy ten temat powienien aby siedzieć w pokoju "Tatry"? :think:
Awatar użytkownika
Olav

-#6
Posty: 1997
Rejestracja: ndz 13 lut, 2005
Lokalizacja: Zakopane / Poronin Misiagi

Post autor: Olav »

AdiK pisze:Dla mnie coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia po prostu nie istnieje.
Ale w to nie wierzą tylko Ci, którzy nie doświadczyli...
Mariusz pisze:P.S. qurna, o czym my tu gadamy. czy ten temat powienien aby siedzieć w pokoju "Tatry"?
Znowu sie off topic zrobil - tylko, zeby odpowiedzialnoścc na mnie nie spadla ;)
Mariusz pisze:AdiK napisał(a):
Nie wyobrażam sobie bycia z kimś kto nie podziela naszej górskiej pasji

Nie wyobrażam sobie przywiązywania jakiejkowiek wagi do zbieżności naszych pasji, jeśli się w sobie zakochaliśmy.
Dokładnie. I druga połówka nie musi wcale podzielać naszej pasji - wystarczy, ze to rozumie i akceptuje.
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Mariusz pisze:Miłość ma to do siebie, że przychodzi zazwyczaj niespodziewanie
Mariusz pisze:Oczywiście to świetnie, jak się uda dograć zainteresowania.
To mnie się udało. :D 8)
Góry, rower... ;)

Ps. Tylko na pogrzeby nie jeździmy razem (z jednym malutkim wyjatkiem) ;)
Danusia

-#3
Posty: 152
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: Danusia »

Czesiek pisze:To mnie się udało. :D 8)
Góry, rower... ;)
Mnie tez sie udało: sporo zainteresowań mamy wspólnych (muzyka,rower, biegi....) ale również sa pasje, których nie podzielamy i w niczym to nie przeszkadza. Ja mam góry-jeżdże w nie kiedy tylko ,mogę (przeważnie weekendy) i on wtedy przejmuje wszystkie obowiązki. Jedyne co, to obawia sie o moje bezpieczeństwo, dlatego też nie moge jeździć sama, zwłaszcza w Tatry (choc bardzo lubię :D ). Ja z kolei nie mam nic przeciwko wyjazdom męża na obozy sportowe, jeśli tylko chce.
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

Mariusz pisze:To, że się z czymś nie zgadzamy lub nie wierzymy nie znaczy, że to coś nie istnieje
dlatego napisałem – „Dla mnie”
Mariusz pisze:Miłość pozostaje w sprzeczności z podejściem racjonalno-optymalizacyjnym
nie zgadzam się – miłość jest kompatybilna :D z podejściem racjonalno-optymalizacyjnym
Mariusz pisze:Ale z tego co widzę wokół
taki smog czy jakaś gęsta mgła nad Wa-wą :think:
_________________________________________
Mariusz pisze:czy ten temat powienien aby siedzieć w pokoju "Tatry"?
Olav pisze:Znowu sie off topic zrobil
jeśli treść tych postów znajduje się pod kreską oddzielającą „pisanie na temat” od „off topica”, to połowa tego pokoju powinna by się znaleźć w koszu...
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

AdiK napisał:
Iza -> a jaka jest wg Ciebie różnica między wymaganiem ustępstw i rezygnacją, które nie podobają Ci się u innych a poświęceniem się i wzięciem na siebie jakichś obowiązków, które wymagasz od partnera?
-
1.ustępstwo, rezygnacja - to: zaniechanie swojej pasji, samorealizacji dla tzw. świętego spokoju - zdziadzienie inaczej....stajesz sie Dulskim i pozostaja ci spacery wokół stołu.
2. kocham swojego partnera i staram się go zrozumieć..i mimo,że mi to nie pasi - nie próbuje mu wmówić,że: wypływanie bladym świtem na środek jakiegoś jeziora w celu złapania sniętej ryby to idiotyzm i w związku z tym postanawiam mu to wybic z głowy i cieszę się że za kilka lat zrobiłam z tym porządek.A na pocieszenie kupuje mu plastikową rybke i dziecięcą wędkę niech sobie nieboga połowi w miednicy i tym samym rogrzeszam własne sumienie...Reasumując :kocham - stać mnie na ustępstwo Tak więc to ja się poświęcam a nie on!
3.Z kolei, po latach małżeństwa odkrywam w sobie niespodziewaną miłość do gór.Oczekuję - nie wymagam!że zostanę zrozumiana. Staram sie wyjaśnić dlaczego tak bardzo mi na tym zależy. On widzi moje samozaparcie, determinację i co tu kryć wręcz cięzką pracę nad sobą żeby zajęciu podołać. Myślę,że nawet to docenia i zauważam,że mu imponuję - w sumie niezła wolta Jeżeli wyjeżdżam w góry ustalamy obowiązki, które bezwzględnie muszę wykonać, a które on wykona za mnie. Gdyby okazało się jednak,że nie rozumie co mu komunikuję na zasadzie nie bo nie - to wtedy idę na noże. I nie chodziłoby mi już o samą pasję,ale nie wybaczyłabym sobie,że żyję z dupkiem....
4.Uznaję obopólną czy też jednodnostronną CZASOWĄ rezygnację z pasji itp. w warunkach wyższej konieczności, które(warunki) tak czy inaczej w każdej rodzinie się zdarzają - bo małżeństwo to nie ciągła bajka ...i jak rzecze pewien znany mi i lubiany mędrzec - nikt nie obiecywał,że będzie lekko a życie usłane różami

I jeszcze jedno AdiK-u :) Jeżeli odebrałeś to tak,że mnie u innych nie podobają się ustepstwa i rezygnacje - to sie mylisz!Nie śmiałabym nikogo oceniać. Ja tylko przeanalizowałam posty,zauważyłam i podkreśliłam to co się innym nie podoba, doskwiera , przeszkadza a nawet rani...i wyciagnęłam wnioski
Mariusz napisał:
Nie wyobrażam sobie przywiązywania jakiejkowiek wagi do zbieżności naszych pasji, jeśli się w sobie zakochaliśmy.
Oczywiście! Chociaż jeżeli zdarzy się,że dodatkowo one łączą to jest to juz całkowity odlot...
We wspólnym życiu,to co na początku zdawało się nieistotne, póżniej przybiera na znaczeniu...i właśnie wtedy "wychodzi" jacy tak naprawdę dla siebie jesteśmy....i czy potrafimy nie tylko brać ale i dawać.

Pozdrawiam
Izabela
Ostatnio zmieniony pt 24 lut, 2006 przez Izabela, łącznie zmieniany 1 raz.
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

Iza -> dzięki za wyczerpującą odpowiedź. I jeszcze tylko jedno pytanie – to co opisałaś powyżej to rzeczywistość w której żyjesz, czy tylko marzenia? I nie odbierz tego pytania jako ironię, naprawdę jestem ciekaw, bo jeśli udaje Ci się realizować taki model życia o jakim piszesz, to naprawdę szczęściara z Ciebie.
PS. Ja też nie mam co narzekać - moja małżonka podziela moje zainteresowania, przynajmniej na razie podziela. :think:
Izabela pisze:Jeżeli odebrałeś...
OK. :)

Pozdrawiam:
AdiK
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

AdiK napisał:
to co opisałaś powyżej to rzeczywistość w której żyjesz, czy tylko marzenia?
- to ogólnie rzecz biorąc rzeczywistość....na którą ciężko pracowało 2 z gatunku homo sapiens...ciężko, bo jak rzecze pewien znany i lubiany.... ;)
P.S. Powodzenia:)
Pozdrawiam Izabela
ODPOWIEDZ