tomtom pisze:cholera, nie dal sie wciagnac na pole minowe
bo ja w gruncie rzeczy -mimo, ze czasem nie widac - to inteligentny facet jestem - moze wlasnie dlatego tak sobie z przyjaznią z moja druga polowką radze??
A tak OT, to moze w pogladach sie nie do konca zgadzamy, ale nadawalbyś sie tomtom do dyskusji przy piwku w schronisku :] Takich rozmowcow lubie :]
patrz, to sie w sumie zgadza. jak kiedys w windykacji robilem to partner zostawial mi czesc szczekaną, a sobie rezerwowal przyjemniejszy fragment , czyli mordobicie.
Jestem zdania, że dwoje ludzi może być jednocześnie najlepszymi przyjaciółmi i kochankami, sęk w tym, żeby oprócz siebie mieć jeszcze innych przyjaciół (już nie kochanków ) bo są czasem dni w życiu mężczyzny, że odczuwa potrzebę męskiego survivalowego wypadu gdziekolwiek i podobnie jest z kobietami (co często się przejawia we wspólnych wypadach kobiet na sklepy (to dopiero survival ), na pogaduchy, babskie imprezy itp ) Po prostu trzeba potrafić się rozumieć i dogadywać, bo rozmowa to podstawa...
tomtom pisze:ekhem, z przyjaciolmi, ekhem, pewnych rzeczy sie nie robi. chyba ze sie specyficznie traktuje przyjazn
no niby z przyjaciółmi siE nie których rzeczy nie robi ale związek też powinien opierać się na przyjaźni tyle że do tego dochodzą uczucia wiem coś o tym bo jestem w takm związku traktujemy się jak przyjaciele i zarazem kochamy sie ae wzajemnością (tak mysle)
tomtom pisze:bullshit, zwiazek powinien opierac sie na wzajemnej tolerancji. bo milosc trwa dwa lata, a potem trzeba jakos ze soba wytrzymac.
tolerancja... zgadzam sie tylko co do definicji miłości mamy chyba odmienne zdanie
Ja juz się kiedyś "produkowałem" w tym temacie ale widocznie kiepsko mi poszło http://tatry.bozym.com/viewtopic.php?p= ... ght=#46692
zwiazek powinien opierac sie na wzajemnej tolerancji
- to złota myśl i klucz do sukcesu na długie, długie lata dobrego pożycia - osobiście o tym zaświadczam! Im więcej tolerancji dla własnej samorealizacji i niewłażenie na teren zastrzeżony(a każdy z nas taki ma) tym lepiej dla związku...ale do tego trzeba "dorosnąć". Pojęcia jak "zaborcza miłość", "nadmierna zazdrość" - to jednostki chorobotwórcze a nie skala uczucia...
Miłość może trwać tyle ile jej się chce...zdarza się też,że dwa lata...Nawet w udręczonych związkach może się latami kołatać....Tak sądzę.
Pozdrawiam
Iza