Piotr pisze:... swoją...
Kope... miesięcy Piotrek.
Pozdrawiam Krasnystaw i Okolice.
Moja połówka nie jest taka wyrozumiała chodzi po górach nawet na kilka dni w Beskidy ale to raczej skacerki. Sam urywam się na wyrypki parodniowe ale potem mam ciche dni. Nie wspomnę o nartach na których nie jeżdzi i nawet nie chce się nauczyć jeździć, w sumie nie jast tak żle ale zazdroszczę tej wyrozumiałości.Danusia pisze:Moja druga połowa lubi góry, ale tylko lubia te wysokie to najchętniej ogląda z dolin albo na pocztówkach. Ma lęk wysokości i chodzenie i męczenie się to nie jest akurat to co go rajcuje. Połazić po beskidach ale tak 3 godzinki i styknie
. Na szczęście mój małżonek doskonale rozumie moją milość do gór i nie ma nic przeciwko moim w nie wyjazdom
. Malo tego, przejmuje w tym czasie wszystkie obowiązki-stawia tylko jeden warunek, nie mogę jechać sama. I tu sie zaczynają moje problemy, ciężko jest znaleźć kogoś o podobnych upodobaniach chętnego na górską wyrypę
- pewnie,ze lepiej żeby lubiła....ale to przecież nie jest najwiekszy problem! Pracuj nad tym zeby Ciebie rozumiała,że Ty je lubisz....a Ty żebyś rozumiał i szanował to co Ona lubi....Bo najgorsze jest to gdy z czasem Ona zechce Ci udowodnić,że Ty też gór nie lubisz albo,że powinieneś z miłości do niej góry przestać lubić....bo rezygnacja to prawdziwy dowód miłości...No moja droga polowka niestety nie lubi gor

Falco pisze:A wspinanie z babą to juz zupełny..., niech czeka z zimnym piwem w schronie.