Wiesz, Bejbe to już nie ten wiekmała syrenka pisze:bejbe
Brak wyobraźni w górach...musieliście komuś zwracać uwagę ?
i to jemu przede wszystkim zależy na tym by wszystko było ok, w tej sprawie nie ma nad czym dyskutować wszak to oczywiste i niech nikt nie pisze o przypadkach odebrania władzy rodzicielskiej bo rozmawiamy o "normalnych" rodzinachmała syrenka pisze:o tym decyduje rodzic. on lepiej zna swoje dziecko niż ty znasz jego dzieci
-
Gość
Szanowni Państwo - jak sobie zarejestrujecie Poradnię Rodzinną to będziecie mogli porad matkom i ojcom udzielać, nawet za pieniądze. A na razie zostawcie to rodzicom - wcale nie są tacy głupi jak się Wam wydaje. A przy okazji, doradcy, może się pochwalicie swoim "przychówkiem". I własnymi doświadczeniami. Syrenka nie daj się!!!! Niestety nie mam czasu w tej chwili, pędzę na pokaz. 
Ciekawy temat, a jakoś mi umknął
Ja nikomu uwagi nie zwracałam, ale byłam świadkiem. Mianowicie przy zejściu z Przełęczy Zawrat na łańcuchu zrobił się zator, gdyż jedna dziewczyna strasznie się bała i schodziła bardzo wolno. Ludzie się niecierpliwili. Nóg zbytnio nie było gdzie stawiać. Jedni czekali, inni obchodzili cały ten łańcuch... W pewnym momencie ktoś nieźle się wydarł, że nie należy chwytać łańcucha, gdy ktoś inny się go trzyma...
To są częste przypadki... kilka razy zdarzyło mi się, że ktoś inny chwycił się tego samego łańcucha.
Ja nikomu uwagi nie zwracałam, ale byłam świadkiem. Mianowicie przy zejściu z Przełęczy Zawrat na łańcuchu zrobił się zator, gdyż jedna dziewczyna strasznie się bała i schodziła bardzo wolno. Ludzie się niecierpliwili. Nóg zbytnio nie było gdzie stawiać. Jedni czekali, inni obchodzili cały ten łańcuch... W pewnym momencie ktoś nieźle się wydarł, że nie należy chwytać łańcucha, gdy ktoś inny się go trzyma...
To są częste przypadki... kilka razy zdarzyło mi się, że ktoś inny chwycił się tego samego łańcucha.
tak ja musiałam. kiedyś zbiegałam spod zawratu do doliny5 bo jakas grupa chlopców zaczeła krzyczeć a że byli za tym zakretem to nie wiedzieliśmy co się stało. na dole okazało się że chłopcy za dużo wypili a przewodnik nie był lepszy. ale nie zostawiłam tak sprawy. powiedziałam im dosadnie co o tym myśle
a propo łańcuchów to kiedyś szłam za dziewczyną która zaczeła płakać na łańcuchach i mówić że ona już woli rodzić dzieci. ni jak taką obejść ale że jestem cierpliwa to jej pomogłam
a propo łańcuchów to kiedyś szłam za dziewczyną która zaczeła płakać na łańcuchach i mówić że ona już woli rodzić dzieci. ni jak taką obejść ale że jestem cierpliwa to jej pomogłam
Miałam 9 lub 10 lat jak poszłam na Granaty. Tzn. zabrała mnie tam ciocia i mama. Też ktoś nam zwrócił uwage zdaniem typumefistofeles pisze:Ale jesli jakis kretyn robi to z dziecmi, własnymi klub nie to niestety, nie ma litości. Dziecko nie jest własnością rodzica, nie może z nim zrobic co mu sie zywnie podoba. Wiec w takiej sytuacji nie tylko powinno się, ale wręcz jest obowiązek interwencji.
"Idą panie z dzieckiem na taj trudny szlak?"
Moja mama odpowiedziała "Ona jest sprawniejsza i zwinniejsza jak my" i tyle. I nigdy nie będę żałowała, że w tak młodym wieku mnie tam zabrano.
Kiedyś też miała problem na Świnicy... gdyż byłam mała i nie mogłam sięgnąć nogą, ale poradziłam sobie i ani troche się nie zraziłam do gór
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
hm.... a ja miałam problem jak wchodziłam na przełęćz Szpiglasową. wchodzilismy z plecakami. od piątki.kto był ten wie że żlebik nie za ciekawy jest. sporo żwiru. z góry schodzili młodzi ludzie rozbawieni po pachy.niestety nie zatrzymali sie ani nie ustąpili nam miejsca. to MY musielismy zatrzymac się ostrożnie robiąc im miejsce. wtedy nie wytrzymałam i powiedziałam że cos jest nie tak. że to chyba Oni powinni sie zatrzymac i nas puścić. szkoda było zaczynać. słowny ostrzał był niemiłosierny.długo słychać było ich okrzyki pod naszym adresem.uwaga nie pomogła.mogło sie gorzej skończyć.ja wiem co bym zrobiła. czy trzeba będzie tragedii ażeby tamta trójka zrozumiała, co naprawde oznacza wędrowanie po górach?
pozdrawiam !
Widzę że rozmowa trochę zboczyła z tematu..
W sierpniu schodziłem ze Świnicy przez Zawrat do Murowańca, był spory ruch w połowie łańcuchów przepuszczając sznureczek ludzi, którzy się wspinali zobaczyłem jak facet wnosi na górę dziewczynę. Dziewczyna była niepełnosprawna, wogóle nie trzymała się łańcuchów, była prawie bezwładna nogi opierała o skały i wspierała się na tym facecie który jedną ręką ciągnąc za łańcuch, bo drugą ją obejmował, po prostu wtaszaczał ją na górę. Najgorsze było to że dziewczyna wcale nie starała mu się pomóc, była niemal bezwładna i nie kontaktowała chyba gdzie są i co robią. Wyglądało to niezbyt ciekawie i jak dlamnie zupełnie bezmyślnie i nieodpowiedzialnie, dodam że dziewczyna miała jakieś 170cm choć była szczupła, do tego była ubrana w adidaski i krótkie spodenki. Powiedziałem facetowi że wyżej jest jeszcze gorzej, ale chyba była to nie pierwsza uwaga bo zły odpowiedział tylko ze wie.. i poszedł dalej. Kolega stwierdził że facet jest pojebany i niestety chyba trzeba mu przyznać racje...
Widziałem już klapki, sandały, adidasy, krótkie spodenki i spódniczki, widziałem jak goście biegali szlakiem ale to przebiło jak na razie wszystko...
W sierpniu schodziłem ze Świnicy przez Zawrat do Murowańca, był spory ruch w połowie łańcuchów przepuszczając sznureczek ludzi, którzy się wspinali zobaczyłem jak facet wnosi na górę dziewczynę. Dziewczyna była niepełnosprawna, wogóle nie trzymała się łańcuchów, była prawie bezwładna nogi opierała o skały i wspierała się na tym facecie który jedną ręką ciągnąc za łańcuch, bo drugą ją obejmował, po prostu wtaszaczał ją na górę. Najgorsze było to że dziewczyna wcale nie starała mu się pomóc, była niemal bezwładna i nie kontaktowała chyba gdzie są i co robią. Wyglądało to niezbyt ciekawie i jak dlamnie zupełnie bezmyślnie i nieodpowiedzialnie, dodam że dziewczyna miała jakieś 170cm choć była szczupła, do tego była ubrana w adidaski i krótkie spodenki. Powiedziałem facetowi że wyżej jest jeszcze gorzej, ale chyba była to nie pierwsza uwaga bo zły odpowiedział tylko ze wie.. i poszedł dalej. Kolega stwierdził że facet jest pojebany i niestety chyba trzeba mu przyznać racje...
Widziałem już klapki, sandały, adidasy, krótkie spodenki i spódniczki, widziałem jak goście biegali szlakiem ale to przebiło jak na razie wszystko...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Historia brzmi heroicznie - inwalidztwo (bezwład), mimo to nie poddają się, może to piękna miłość i wspólna walka? udowadnianie sobie, że wszystko jest możliwe...jogibabu pisze:Kolega stwierdził że facet jest pojebany i niestety chyba trzeba mu przyznać racje...
Komentarz twojego kolegi zgoła gówniarski się wydaje na podstawie opisu sytuacji.
Hmmjogibabu pisze:Widziałem już klapki, sandały, adidasy, krótkie spodenki i spódniczki
Cóż.... Ja byłabym pod wrażeniem, że ten pan wnosi tam niepełnosprawną dziewczynę. Był świadomy niebezpieczeństwa, a mimo wszystko chciał jej pokazać to piękno gór.jogibabu pisze:Kolega stwierdził że facet jest pojebany i niestety chyba trzeba mu przyznać racje...
całkowicie się z Tobą zgadzam. niektórym potrzebne jest nieszczęście aby zrozumieli o co chodziRARUTKA_GOLDI pisze:hm.... a ja miałam problem jak wchodziłam na przełęćz Szpiglasową. wchodzilismy z plecakami. od piątki.kto był ten wie że żlebik nie za ciekawy jest. sporo żwiru. z góry schodzili młodzi ludzie rozbawieni po pachy.niestety nie zatrzymali sie ani nie ustąpili nam miejsca. to MY musielismy zatrzymac się ostrożnie robiąc im miejsce. wtedy nie wytrzymałam i powiedziałam że cos jest nie tak. że to chyba Oni powinni sie zatrzymac i nas puścić. szkoda było zaczynać. słowny ostrzał był niemiłosierny.długo słychać było ich okrzyki pod naszym adresem.uwaga nie pomogła.mogło sie gorzej skończyć.ja wiem co bym zrobiła. czy trzeba będzie tragedii ażeby tamta trójka zrozumiała, co naprawde oznacza wędrowanie po górach?pozdrawiam !
taak byłem pod wrażeniem że jeszcze nie spadł razem z nią, po drodze strącając kilku innych turystów, bo tak właśnie to wyglądało, było to głupie i nieodpowiedzialne. Być moż chciał jej pokazać piękno gór, ale dlaczego z narażeniem jej i swojego życia ??? dlaczego tam ??Agaar pisze:Cóż.... Ja byłabym pod wrażeniem, że ten pan wnosi tam niepełnosprawną dziewczynę. Był świadomy niebezpieczeństwa, a mimo wszystko chciał jej pokazać to piękno gór.
Jesli chodzi o komentarz kolegi to był puszczony tylko do mnie..
on nie był na mnie zły, zresztą współczułem mu i tylko poinformowałem go bez złośliwości, że dalej jest jeszcze gorzej i że sporo jescze przed nim wspinania, w domyśle zostawiłem mu decyzję o powrocie.. bo tak naprawde było by lepiej.mefistofeles pisze:Tez bylbym zly na Ciebie na miejscu tego goscia. Skoro wiedzial, ze jest gorzej to i wiedzial co robi. Nie wychowujmy na sile.
Odpowiedział że wie, ponieważ prawdopodobnie kilka osób przedemną usiłowało mu to samo powiedzieć, a tak naprawdę guzik wiedział gdzie idzie i co jeszcze przed nim... Góry są dla wszystkich, ale widziałem z jakim trudem taszczył tą dziewczynę, trzymał ją jedną ręką w pasie a druga podciągał się za łańcuch, wyglądało to naprawdę zatrważająco, gdyby miał jeszcze jakieś szelki, czy uprząż... Dla mnie to była zwykła głupota pomieszana z niewiedzą i nieprzygotowaniem i nie mają tu znaczenia intencjie..




