Ludzie! Nie śmiećcie w górach!!!

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
jerry

nieaktywny
Posty: 644
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Kargowa

Post autor: jerry »

madziara pisze:wspinaczki
mówiąc wspinaczki masz na mysli szlaki? czy cos wiecej ??
Widmo Brockenu

-#4
Posty: 302
Rejestracja: pn 13 paź, 2003
Kontakt:

Post autor: Widmo Brockenu »

jerry pisze:agattka
Nie musisz rzucac ... ale jest i na to sposob ... zawsze mozesz przy sobie nosic taka mini puszke (np. po cukierkach) szczelnie zamykaną ... jesli dobrze kojarze to ktos z forum tak wlasnie robi .... ale nie kojarze juz kto.

Jerry przykro, ze nie skojarzyles ;-) ale pamiec sie liczy! :-) Wlasnie tak robie i polecam Ci to Agattko i witam Cie na forum. Tak naprawde to chcialbym skonczyc w koncu z tym "smierdzacym" nalogiem i wierzcie po latach palenia odczuwa sie to w górach... gdy kazde podejscie daje niezle zadymionym pluckom w kosc....

zazdroszczac niepalacym i pozdrawiajac wszystkich "wspólnalogowców" ,

Zbyszko
agattka

-#2
Posty: 73
Rejestracja: pn 16 sie, 2004
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: agattka »

Ja juz postanowilam- do konca wrzesnia musze definitywnie rzucic. Wtedy nie bedzie problemu z niedopalkami. Musze Wam powiedziec, ze gory sa na to niezlym lekarstwem - statystyki spalonych papierosow zlecialy na leb :brawo: Myslenie o "dymku" schodzi na daaaaaalszy plan. W koncu liczy sie co innego.... palic to ja sobie moge w domku.... pozdrawiam wspolnalogowcow :)
jerry

nieaktywny
Posty: 644
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Kargowa

Post autor: jerry »

Widmo Brockenu pisze:Jerry przykro, ze nie skojarzyles ale pamiec sie liczy!
Najmocniej przepraszam Widmo ... wiesz ... wiek juz nie ten to i pamiec ma prawo szwankowac ;)
madziara

-#1
Posty: 16
Rejestracja: ndz 15 sie, 2004
Lokalizacja: Lublin

Post autor: madziara »

hej jerry no jasne że szlaki :) świetnie się czułam wchodząc pod górę - to chyba jest wspinaczka? no nie? :tiaaa: No i wiadomo że szlakami sie chodzi Są wystarczająco trudne a bezpieczne Takie wędrówki są prawdziwą przyjemnością i chce żeby taką pozostały więc lepiej nie zbaczać ze szlaku :D A miałeś na myśłi wspinaczkę skałkową? taką z linami i hakami? :D
madziara

-#1
Posty: 16
Rejestracja: ndz 15 sie, 2004
Lokalizacja: Lublin

Post autor: madziara »

hej Agattka rzucaj fajki!!! dechu ci będzie brakować gdy będziesz chciała szczyty zdobywać :) wiem że to nie łatwe ja w sumie też popalam mniej lub więcej ale w górach nie paliłam - głodu nie miałam i jakoś tak chce to utrzymać chociaż przyznam że w tym momencie to mi sie chce zapalić ale sie nie dam! jade do kumpeli która nie pali :) Powodzenia!
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

madziara pisze:A miałeś na myśłi wspinaczkę skałkową? taką z linami i hakami? :D
Zapewne tak było, bo przez wspinaczkę określa się wspinanie na tatrzańskie ściany (niekoniecznie szczyty) "z liną i hakami" poza szlakiem. Łażenie po szlaku to zwykłe wędrowanie :) a nie wspinaczka :)
madziara pisze:hmm czemu mi sie dwa razy wysłało?? no nic nie chciałam sie powtarzać sorry
Możesz skasować swój post, czyż nie?

MiG
Adamires

-#4
Posty: 370
Rejestracja: sob 21 lut, 2004
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: Adamires »

O tak madziara.
Wspinałem się na sztucznych ścianach przez 1,5 roku i nie ma to nic wspólnego z wędrówkami pieszymi, trekkingiem. Nawet OP umywa się jeżeli chodzi o poziom trudności. Nawet stosunkowo łatwa ściana wspinaczkowa ( 3 ) wymaga dużo większego nakładu sił (szczególnie palców) niż OP.

pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
agattka

-#2
Posty: 73
Rejestracja: pn 16 sie, 2004
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: agattka »

Madziara.

Mam ambitne palny. Od pazdziernika zaczynam studia ( turystyka :) ) i bedze mieszkac z dziewczynami, ktore nie pala, mam nadzieje ,ze mi to pomoze i pozbede sie tego paskudnego nalogu.
jerry

nieaktywny
Posty: 644
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Kargowa

Post autor: jerry »

Dokladnie to mialem na mysli : wspinaczka = liny + sprzet + sciany :)
Tak dociekam, gdyz zaczalem regularnie odwiedzac serwis wspinanie.pl i rozgladac sie powoli za szkola na kurs skalkowy ....

pozdrawiam czekajac niecierpliwie do maja
madziara

-#1
Posty: 16
Rejestracja: ndz 15 sie, 2004
Lokalizacja: Lublin

Post autor: madziara »

MiG pisze:Możesz skasować swój post, czyż nie?
:) ok błąd początkującej nie wpadło mi do głowy że mogę wykasować posta

no i faktycznie pojęcia mogłam pomylić, to, że weszłam na szczyt wcale sie nie = z tym, że się na niego wspięłam :) Chociaż ja się czułam tak jakbym się wspinała! w końcu sie zmachałam solidnie :)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Skoro taternicy (ci od lin, karabinków, uprzęży i magnezji) nazywają swoje trawersy i rynny "drogami", to czemu my górsy wędrowcy nie mielibyśmy mówić o naszych trasach per "wspinaczka"?

;)
Ostatnio zmieniony pt 20 sie, 2004 przez Mariusz, łącznie zmieniany 2 razy.
madziara

-#1
Posty: 16
Rejestracja: ndz 15 sie, 2004
Lokalizacja: Lublin

Post autor: madziara »

Adamires pisze:Nawet OP umywa się
pst :ciii: Adamires sorry, ja wiem, że moge sie wydać troche nierozgarnięta w tym temacie ale co to jest OP? Wole sie zapytać w końcu: "kto pyta nie błądzi":)
Drogie jest takie szkolenie w wspinaczce skałkowej? Ciekawe czy w Lublinie jest coś takiego? Poszukam
Narazicho
Madziara
madziara

-#1
Posty: 16
Rejestracja: ndz 15 sie, 2004
Lokalizacja: Lublin

Post autor: madziara »

Mariusz pisze:Skoro taternicy (ci od lin, karabinków, uprzęży i magnezji) nazywają swoje trawersy i rynny "drogami", to czemy my górsy wędrowcy nie mielibyśmy mówić o naszych trasach per "wspinaczka"?

;)
no właśnie dzięki Mariusz :brawo:
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Jako że Adamiresa chwilowo nie ma, to odpowiem:

OP - Orla Perć, czyli czerwony szlak od Zawratu po Krzyżne, ubezpiczony klamrami, łańcuchami i drabinkami, najtrudniejszy technicznie w całych tatrach.

Przykładowe ceny kursów ("W pionie"):
3 dni, podstawy, Jura - 350 zł
6 dni, zasadniczy, Jura - 590 zł do 650 zł
14 dni, taternicki, Tatry - 1800 zł

Ja chodziłem do tej szkółki: www.alpinizm.com.pl
A przez płot była ta: http://wpionie.home.pl/
Ostatnio zmieniony pt 20 sie, 2004 przez Mariusz, łącznie zmieniany 1 raz.
madziara

-#1
Posty: 16
Rejestracja: ndz 15 sie, 2004
Lokalizacja: Lublin

Post autor: madziara »

Agattka tak trzymać :brawo: chociaż uważaj bo ja się najbardziej rozpaliłam właśnie na studiach. Co śmieszne do dzisiaj mamy z koleżanką ze studiów taki wredny nawyk (ona nie pali nałogowo) że jak sie widzimy to automatycznie idziemy kupować fajki bo nam sie wspólne kucie :) przypomina. Na szczęście coraz żadziej się nam to zdarza bo gdy zaszła w ciąże tośmy obie nie paliły (no, ja prawie) i teraz to gdy organizujemy zjazdy ludzi z roku to kopcimy. Ale to raz do roku
Pozdrawiam i powodzenia życze (ja jeszcze nie paliłam)
madziara

-#1
Posty: 16
Rejestracja: ndz 15 sie, 2004
Lokalizacja: Lublin

Post autor: madziara »

Dzięki Mariusz no to mam orientacje :aciu: to w tym roku odpada bo musze dokończyć jeszcze 1sem. studiów a one też kosztują :( nie z moją pensją :) Ale co sie odwlecze to nie uciecze a góry na pewno stać będą ;)
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Cześć
Zaznaczam - już na początku - że nadrabiam zaległości w nieprzeczytanych wątkach, z powodu nieobecności.

Co do śmiecenia w górach. W tym roku jak w żadnym innym zwracałem uwagę na ludzi, którzy to robią. Polowałem wręcz na nich, aby choć jednego-ą złapać na gorącym uczynku. Niestety - nic z tego. Widzę wyraźnie, że ta skórka od banana - w borowinie - została rzucona dopiero co. Podobnie rzecz miała się z papierkami, puszkami a nawet piersióweczkami. Jeszcze nie zakurzone, nie zdeptane, nie zmoczone przez deszcz. Doszedłem więc do wniosku, że ludzie doskonale wiedzą co robią - wyrzucając niepotrzebne im już rzeczy. Robią to skrycie. A wiecie przed kim się kryją? Przed nami właśnie. Oni dobrze wiedzą, że przyłapani narażą się na ciche pouczenie.... albo solidną wiązankę ciepłych słów. Dzieci należy edukować w domu, w szkole, na koloniach, obozach, i.t.d. Dorośli?
Czego się Jaś nie nauczył - Jan nie będzie umiał. :(
Pozostaję więc chyba tylko "odstrzał".

Palenie na szlaku. Osobiście nie muszę się walić w piersi (ja tak uważam).
Jak już muszę zapalić - staram się to robić gdzieś na boku, nie przeszkadzając innym użytkownikom ścieżek, aby dym nie leciał w ich stronę. "Popielniczki" nie noszę z sobą, jednak każdy niedopałek jest skrzętnie ukryty w ziemi czy pod jakimś kamieniem. To tyle.
Do naszych palaczek. Dziewczyny - Agattka i Madziara weźcie rzućcie to
świńswo jak najszybciej w cholerę - będziecie jeszcze piękniejsze i..... zdrowsze. Wiola nie pali już 2,5 roku (30 miesięcy) i ma się dobrze. Dziś nie wyobraża sobie powrotu do tytoniowego nałogu.

Serdecznie pozdrawiam niepalących (większość zapewne) i tych co lubią :) zmianę zawartości wdychanego powietrza.
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

jerry pisze:... okazuje sie ze wg autora artykulu, wszelkie wyrzucanie czesci 'organicznych' przyczynia sie do tego, ze niedzwiedzie grasuja w okolicach szlakow, bo sa pewne ze zawsze znajda cos do zarcia.
Okazuje się, że nawet zapach drobniutkich okruszków chleba, wafelków, czekolady potrafią przyciągnąć niedźwiedzie na szlak.
Tu biję się w piersi. O tym nie pomyślałem. Od następnego pobytu w Tatrach bedę jadał nad gazetą np., a resztki do woreczka i do plecaka.

Dodam jednak, że śmieci będę zostawiał (jak tylko nadarzy się okazja) w koszu, w schronisku. Nie będę ich nosił do domu. Wiecie dlaczego? Za tą ich drożyznę. Myślę szczególnie o MO. Podpadli mi na całej linii, lat temu kilka.
sKoTi

-#5
Posty: 606
Rejestracja: pn 19 kwie, 2004
Lokalizacja: Zduńska Wola

Post autor: sKoTi »

Czesiek pisze:Popielniczki" nie noszę z sobą, jednak każdy niedopałek jest skrzętnie ukryty w ziemi czy pod jakimś kamieniem. To tyle.
- a ja wszytskie (moje) pety zabieram ze sobą... taki jush jestem... nie żebym je kolekcjonował...
ODPOWIEDZ