Ps1. Jutro jadę na opolszczyznę. Być może uda mi się dotrzeć do Brzegu.
Ps2. Niestety - zostałem bez cyfrówki. Córcia mi "zwinęła" na... .
Ps3. Czy Ty też chcesz być Dolnoślązaczką?
Mam górskiego Wheelera - na wrocławskie drogi w sam raz Czesiek pomagał wybrać.
Author jest dobry, Unibike też - wszystko zależy od tego ile chcesz wydać i gdzie chcesz jeździć. Ale to juz chyba temat do pokoju rowerowego
Jak już kupisz, to dolnośląski zlocik zorganizujemy
I zapraszam oczywiście do Wrocławia!
Oj ludziska, mimo że jestem tu nowy to jednak Tatrzory nie są mi obce. Szczerze mówiąc to za kazdym razem gdy jestem w górach bierze mnie cholera jak widzę typowych ceprów co to do Moka chodza z reklamówkami i na miejscu w schronie kupuja mineralkę za iles tam PLN tylko po to by zaraz ją wylać, a butelkę napełnić napełnić destylatem ze strumienia. Rozumiem że mozna być górami zauroczonym, ale tutaj zdrowy rozsądek jest wyjątkowo potrzebny. Nie raz pragnienie przyklejało mi język do podniebienia, mimo że staram sie zawsze zabierać dużo wody. I teraz rada starego wspinacza: jak juz musicie pic wodę ze strumieni to przynajmniej miejcie ze soba plusza lub coś podobnego i dorzucajcie tak około pół pastylki ma litr wody. Na pewno lepiej wyjdzie to na zdrowie Waszym organizmom.
hahahahaha, kiedyś wchodziłem na Śnieżkę i miałem taka sytuację ze strumykiem nabrałem do butelki wodę trochę sie napiłem smakowała normalnie jak woda i była zimna to było w niej chyba najlepsze bo było zajebiscie gorąco, nic mi sie później nie działo po zejściu ze Śnieżki owa butelka została w samochodzie przez parę dni nienaruszona-po prostu wpadła miedzy siedzenia... znalazłem ją po dwóch czy trzech dniach : wygladała jak niefiltrowana tygodniowa woda z akwarium , tak że raczej nie bede popijać wody ze strumyczka-nio chyba że faktycznie mnie przyciśnie i nie bede mieć wody...
mefistofeles pisze:Woda nabierana w lesie ma zupełnie inny smak od tej ze skalnej szczeliny.
hmmm...to interesujące co piszesz...ale ja jednak nie jestem smakoszką górskich strumieni....to znaczy wód z górskich strumieni:D naprawde jeśli musze skądś nabrac wode to robie to gdzieś wysoko, żeby mieć pewność że woda zawiera mniej syfu...
poniżej granicy lasu zdarzyło mi się raz - pow schroniska w Chochołowskiej, na szlaku na Grzesia. Była słodka i niedobra. Ale nie miałem wyboru, bo wyżej szlka oddalał się od potoku, a jak na Grzesiu wszedłem na grań to zszedłem z niej dopiero na Iwaniackiej.
wygladała jak niefiltrowana tygodniowa woda z akwarium
Czyli jednak teoria, że woda górska jest podobna do destylowanej jest nieprawdziwa. Coś tam w niej jest
Od tysięcy lat ludzie pili wode ze strumieni, potoków rzek i wszystko było dobrze, a teraz nagle się okazało, że jest to syf, a najlepsza jest woda przefiltrowana i sztucznie dowartościowywana. No cóż, mam inne zdanie na ten temat. Oczywiście wody z Wisły bym nie wypił, bo niestety człowiek ją mocna zanieczyścił, ale nie zgodze się z tymi, co uważają, że woda źródlana jest gorsza od butelkowanej mineralnej.
woda mineralna jak sama nazwa wskazuje jest mineralna w przeciwieństwie do tej z górskich strumyków, z tych naprawdę górskich strumyków a nie zaczerpnięta na dole z potoku
nie mylić pojęć
woda ze strumieni wysoko w górach jest zbliżona do deszczówki, bo niby skąd by się tam znalzła
a ta niżej złapie już troche minerałów ale i też różnych bakterii bo przepływa przez lasy, glebę
z tym, że większość butelkowanych wód to tak naprawdę "wody źródlane" o zawartości minerałów zbliżonej do kranówki. Mineralna może się anzywac wtedy jeśli ma powyżej 500 mg/l. Taki żywiec Zdrój ma ok 200. Wody marketowe jeszze mniej. Jeśli pije wodę ściekajacą ze żlebu na zboczu wapiennego Ciemniaka to ma ona więcej minerałów niż jakas Aqua z biedronki.
mefistofeles pisze: Woda nabierana w lesie ma zupełnie inny smak od tej ze skalnej szczeliny.
W strumieniu plynacym przez las na pewno znajdzie sie troche liści oraz wodnych roślin, a jednocześnie troche małych żyjątek. One mogą powodować znaczne pogorszenie smaku wody. Co innego woda nabierana zaraz przy źródle, w miejscu gdzie wypływa "z ziemi" (de facto spod skały, nawet w niższych górach).
ruda pisze: dobrze, że sie nie zatrułeś...!.
Bez przesady, mając w miarę sprawny żołądek od kilku łyków trudno się zatruć. Nasze organizmy są przyzwyczajone do bakterii i innych takich bezkręgowców z naszego klimatu - co innego jak wyjedzie się np. w tropiki, tam można złapać jakąś amebę albo co.
Myślę, że wiekszość z Was przecenia trochę walory wody ze źródeł i strumieni. Owszem, powoduje chwilowe uczucie braku pragnienia, ale ja jeśli mam wybór to nie zastanawiam się ani chwili i wybieram butelkowaną.