Bycie singlem, wybór czy wyrok
Bycie singlem, wybór czy wyrok
Tuż przed chwilą byłem świadkiem interesującej rozmowy z udziałem m.inn. K. Szczuki i B. Łazuki w której wymienione osoby bardzo wiarygodnie wypowiadały się na temat zalet bycia singlem, temat jak temat, nie zainteresował by mnie zbytnio gdyby nie to, że rozmówcy - z pewnością wiarygodne osoby, przyznały się do /mimo wszystko/ znanej im tęsknoty i poszukiwań za spełnieniem się w związku, czy też może spełnieniem się w byciu z kimś.
Ja jestem rodzinny z wyboru, nie zamierzam tego zmieniać, ale ciekawy jestem co dla Was jest definicją "singla": czy jest to spełnianie się w sukcesie zawodowym kosztem życia prywatnego, brak zobowiązań w kontaktach damsko męskich, a może jeszcze zupełnie coś innego, zapraszam do rozmowy.
Ja jestem rodzinny z wyboru, nie zamierzam tego zmieniać, ale ciekawy jestem co dla Was jest definicją "singla": czy jest to spełnianie się w sukcesie zawodowym kosztem życia prywatnego, brak zobowiązań w kontaktach damsko męskich, a może jeszcze zupełnie coś innego, zapraszam do rozmowy.
Dla jednych może to być wyrok a dla innych wygodnictwo. I nie dopatruję się w tym drugim przypadku niczego złego. Mnie osobiście dobrze jest żyć w związku niezalegalizowanym, bynajmniej na dzień dzisiejszy. No wlaśnie, jak mamy rozumieć "życie w singlu", czy to życie całkowicie w pojedynkę (tak się chyba nie da, prócz pewnych wyjątków - impotent lub nieudacznik)? Czy może mamy przez to rozumieć niezakontraktowanie związku? Pozdrawiam
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
hmmm...bycie singlem to fajna sprawa...jest się niezależnym...nie ma się żadnych zobowiązań...z drugiej jednak strony przychodzi taki moment, ze potrzebuje się bliskości...i wtedy jednak potrzebna jest druga osoba...i nie mówię to o tzw. kontaktach bez zobowiązań...ale o prawdziwej potrzebie bycia z kimś
przyszedl mlody wspinaczunio i od razu glupoty pisze
z wlasnej praktyki wynika mi, ze singlowosc/sparowanie sa stanami nietrwalymi, ulotnymi, fluktuujacymi w sposob czesto bardzo zagadkowy. exemplum: wczoraj bylem single, dzisiaj jestem coupled, co bedzie za miesiac nie jestem w stanie powiedziec. A z innej strony patrzac mozna sprawe ujac tak: osoby, dla ktorych singlowosc jest wyrokiem czesto mowia, ze to ich wlasny wybor (syndrom Szczuki, kto by taka chcial), a bedacy singlami z wyboru dobrze wiedza, iz jutro moga nimi nie byc, jesli przyjdzie im taka ochota wiec nic nie mowia.
To jest zawsze tylko takie gadanie...jasne że fajnie pobyć singlem...ale
każdy singiel zawsze Ci powie że on jest niezależny, że nie musi się martwić o związek, że on nie ma żadnych problemów bo nie ma partnerki czy partnera więc ma więcej czasu dla siebie i może się spełniać i tego typu inne rzeczy.
Tylko że tak naprawdę zawsze gdzieś tam w głębi serca będzie mu brakowac tej drugiej połówki i zawsze będzie to zbywał śmeichem czy innymi rzeczami , a tak naprawdę pragnie bycia czasami z ta druga osobą i chociażby przytulenia się do niej itd itp.
Poza tym kiedyś będzie sam jak będzie stary a wtedy samotność jest najstraszniejsza..prędzej czy póxniej odezwie się w nim pragnienie bycia z druga osobą.
Ja też byłem długi okres singlem i wogóle myślałem że jestem takim własnie typem, jednak czas pokazał że mam zupełnie inną naturę i że spełniam się raczej w związku niż sam ze sobą
.
P.S. "Śpieszcie się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą"
każdy singiel zawsze Ci powie że on jest niezależny, że nie musi się martwić o związek, że on nie ma żadnych problemów bo nie ma partnerki czy partnera więc ma więcej czasu dla siebie i może się spełniać i tego typu inne rzeczy.
Tylko że tak naprawdę zawsze gdzieś tam w głębi serca będzie mu brakowac tej drugiej połówki i zawsze będzie to zbywał śmeichem czy innymi rzeczami , a tak naprawdę pragnie bycia czasami z ta druga osobą i chociażby przytulenia się do niej itd itp.
Poza tym kiedyś będzie sam jak będzie stary a wtedy samotność jest najstraszniejsza..prędzej czy póxniej odezwie się w nim pragnienie bycia z druga osobą.
Ja też byłem długi okres singlem i wogóle myślałem że jestem takim własnie typem, jednak czas pokazał że mam zupełnie inną naturę i że spełniam się raczej w związku niż sam ze sobą
P.S. "Śpieszcie się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą"
z tego co wiem, to "marti" faktycznie wybrała, ale decyzja jest wykładnią obecnego stanu ducha i ciała, gdyż na dłuższą metę to była by decyzja wbrew sobie, zapytam Cię marti za rok jak się sprawy mają, wtedy zobaczymy co z tym singlowaniemmarti pisze:u mnie z wyboru
sorki Keczup uściski dla Kamili
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ładnie to napisałeś...mefistofeles pisze:Ale nie narzekam - w końcu po to sa pieiądze, by wydawać je na to co sie kocha (dawniej wydawałem tylko na góry)
ja teraz nie jestem ani singlem ani nie jestem jeszcze związana...ale również nie narzekam...jedno jest pewne będąc singlem można czasami bardziej poszaleć i to jest fajne...




