Hmm .... ja chyba będe odmieńcem i napiszę że na Hali Kondratowej czuje sie jak u siebie ( może dlatego , że zawsze ciągnie mnie na Giewont) , a Piątka działa na mnie relaksująco Chociaz jest też taki odcinek niebieskiego szlaku między Królową Kopą a Murowancem, ze mam wrażenie, że cały swiat otwiera się własnie dla mnie....
Oj oj , zaczynam juz bardzo tęsknic za Taterkami......
Mam dwa takie miejsca w Tatrach. Jedno to Zmarzły Staw jak nie ma ludzi. Drugie to rumowisko pod pn.-zach. ścianą Mnicha. Po każdej wspinaczce gotuję tam niesmiertelny kuskus i jest mi dobrze.
A zapomniałbym:może nie miejsce ale chwila tzn.piękna wrześniowa noc pod gwiazdami na twardej skale opodal szlaku z "piątki"na Krzyżne,z powodu braku miejsc w schronisku i chatce przy Małym stawie.Sen taki że nawet niedzwiedz by nas nie poruszył
Wiadomo że wiele jest takich miejsc - no ale np:
- bardzo lubię poleżeć nad Zielonym Stawem Gąsienicowym gdy trafi się tam chwilka spokoju
- nigdy nie chce mi się schodzić z Kościelca,bo zwykle myślę sobie "przecież to blisko,zawsze zdążę zejść" - no i parę razy schodziłem już po ciemku
-gdy już wybiorę się "pod Chłopka" to też ciężko mi się stamtąd ruszyć
-no i Krywań-po prostu siedzieć na szczycie i podziwiać choćby cały dzień
Ech-można by tak bez końca...
mam dużo ulubionych miejsc w Tatrach, pod warunkiem, że jestem sam i nie ma tłumów. A tak to są chwile,których nie można zapomniec; pełnia Księżyca nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, wylegiwanie się godzinami na Kominiarskim Wierchu, cisza w Dolinie za Mnichem, Staroleśna wiosną, zaszroniony Giewont w lutym, jesienne jagody w Starorobociańskiej........