Sobota 18.02.06.
Plac Grunwaldzki - Krzyżanowice - Pasikurowice - Skarszyn - Trzebnica - Oborniki Śląskie - Rościsławice - Bukowice - Brzeg Dolny - Wały (obok) - Uraz - Raków - Kotowice - Paniowice - Szewce - Świniary - Wrocław (troszkę po mieście). Dystans 105 km.
Ps. Wszędzie pełno dziur i kałuż. Na szosach Wzgórz Trzebnickich płyną
(miejscami) potoczki. Do domu zajechałem w miarę suchy. Będąc już na Obornickiej, trąbił na mnie ćwok w bordowym busie (rejestracja DWLW...), że nie jadę ścieżką rowerową. Gdyby ów .....t popatrzył bardziej w prawo i ocenił stan "ścieżki", nie straszył by rowerzysty. Ale... Generalnie dzień udany. Pierwsza seta w tym roku.
Znajomi kierowcy, którzy jeżdżą po różnych miastach w całej Polsce mówią, że takich dziurawych jezdni jak u nas, to nigdzie nie ma. Najgorsze, że co roku latem całe miasto w remoncie, a na wiosnę powtórka. Jakieś syzyfowe prace chyba.
A na rowerze slalom między dziurami nie jest zbyt przyjemny...
ryb-ka pisze:kierowcy bardzo nie lubią "slalomistów" i wcale im się nie dziwię...
Od kilku dni "slalomuję" i muszę powiedzieć, że kierowcy są bardzo wyrozumiali. Zwalniają i czekają z wyprzedzaniem aż zjadę max na skraj szosy, (oni też widzą te dziury) omijają mnie szerokim łukiem. Że czasami się jakiś palant trafi? Jak w życiu - są ludzie i ludziska.
Ps. Rejestracja DWLW... wskazuje na jakiegoś ....... z Wołowa lub okolic....
19.02.2006r. Niedziela
Wrocław - Kamieniec Wrocławski(a taki był ładny asfalcik ;( ) - Jelcz-Laskowice - Janików (przez las - po wodzie - śladami samochodów) - Bystrzyca (Oławska)(dno nie droga) - Leśna Woda (cała szosa zalana - w trzech miejscach) - Błota - Szydłowice - Michałowice - Brzeg (posiłek przed Ratuszem o 13.00 ) - Gać - Godzikowice - Oława - Marszowice - Miłonów - Sobocisko - Lizawice - Marcinkowice - Groblice - Siechnice - Radwanice - Wrocław.
Ps. W Bystrzycy minąłem się z dwoma rowerzystami. Zdawało mi się, że już ich kiedyś widziałem i że są z Brzegu. Nie myliłem się. Będąc na rogatkach Oławy, znów się minęliśmy. Ponownie się pozdrowiliśmy i na moje pytanie odpowiedzieli: "Tak - jesteśmy z Brzegu". Oni i ja, robiliśmy
sobie "kółeczka".
Wycieczka bardzo udana. Dystans = 102 km.
Ale bajer.
Czy ta "dziura" w sierpniu (nie mylić z dziurami we wrocławskich asfaltach) to w zw. z wyjazdem w Tatry?
Widzę że miałeś 9 wypadów ponad 150 km - dla mnie to magiczna granica, kiedy jazda rowerem przestaje być przyjemna.
Czesiek dwa razy przekroczyłes 200!!! Ja mam na swoim koncie dopiero raz Ale jak wynika z wykresów to w tym roku bardziej się przyłożyłeś do tego rowerowania tak trzymaj!!!