Idąc przez Mylną ma się wrażenie, że jest się cały czas przez "coś" obserwowanym. Ale nie należy się zniechęcać - wystarczy nie oglądać się za siebie oraz mieć w plecaku jeden ząbek czosnku.
tiaaa..o ile wiadomość o nietoperkach i innych zwierzach mnie nie powaliła, o tyle ta informacja daje mi duuuuużo do myślenia W tej sytuacji sama się tam na bank nie wybiorę
"Wyjęte" z... "Kolekcjonera wspomnień"
"... Znów w górę - do Jaskini Obłazkowej, Mylnej (w pełnym tego słowa znaczeniu - dla nas). Brak orientacji i "lądujemy" w Jaskini Raptawickiej. ............. wracamy do szlaku czerwonego - wyjściowego - z Jaskini Mylnej. Wchodzimy "pod prąd". Po rozmowie z kilkoma osobami wychodzącymi z jaskini, dochodzimy do wniosku, że z naszym plecakiem i ewentualnym zakorkowaniem przejścia, byłoby nie fair cisnąć się tam. Schodzimy - zostawiając sobie Mylną na inną okazję. Dopiero na następny dzień zostajemy uświadomieni przez Anię, Kasię i Andrzeja jaki zrobiliśmy błąd. Ale... co się odwlecze, to nie uciecze".
Mariusz pisze:Idąc przez Mylną ma się wrażenie, że jest się cały czas przez "coś" obserwowanym. Ale nie należy się zniechęcać - wystarczy nie oglądać się za siebie oraz mieć w plecaku jeden ząbek czosnku.
No i wreszcie byłam w Mylnej i to zimą. Powiem tak: do strachliwych nie należę ale będąc tam zupełnie sama...czułam coś wiszącego w powietrzu (piekielna wyobraźnia ) Do tego to "czołganie" się czasem i szukanie kolejnych przejść...brrrrr... Zdecydowanie wolę góry oglądać z drugiej strony
Iwonko - przed kolejnym samotnym wejściem do mylnej proponuję obejrzenie filmiku The Descent (zejście), akurat jest w naszych kinach, a gwarantuję, że wrażenia będą duuuuużo większe
seth pisze:gwarantuję, że wrażenia będą duuuuużo większe
no nie wiem,czy moje "babskie" serducho to wytrzyma Generalnie sama Mylna taka sobie jest....nacieki to piękne były-fakt. Raczej szybko tam nie wrócę,no chyba żeby komuś ją pokazać
Iw, mogło być gorzej. Np. gdyby wysiadła ci czołówka, miałaś zapasową latarkę? Na pewno tak, bo w zimę w Mylnej ruch raczej niewielki, to i pomocy znikąd, a po ciemaku stamtąd nie wyjdziesz... Po prostu kaplica.
P.S. W kwesti latarek zawsze chętnie udzielę porad.