Picie wody ze strumieni

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

to prawda Anda że gazowane coś tam rujnują w gardle. Lubię gazowane płyny ale potem zawsze mam kłopoty z przełykiem, zimne piwo to już wogóle odpada, bo chrypa murowana na drugi dzień.

pozdrawiam
vinka

-#1
Posty: 46
Rejestracja: wt 26 paź, 2004

Post autor: vinka »

ciekawa jestem, czy napilibyście się wody ze źródełeczka Lodowego w kolorze jaskrawozielonkawej...
ja lubie patrzeć na to źródło... No i to dziwne wrażenie, że z jednej strony płynie pod górkę, wbrew grawitacji...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Ostatnio wyczytałam, że spożywanie większej ilości zimnej wody podczas marszu nie jest korzystne ponieważ gasi pragnienie tylko na chwilę i wręcz działa osłabiająco na organizm. Tak jak już ktoś tu pisał, woda ze strumieni i woda ze śniegu nie gasi pragnienia, ponieważ zawiera minimalne ilości składników mineralnych i soli. W krótkim czasie użycie takiej wody budzi jeszcze większe pragnienie, powoduje osłabienie i brak łaknienia. Wynika to ze znacznego oziębienia żołądka oraz składu chemicznego takiej wody-zbliżonego do składu wody destylowanej, a więc szkodliwej dla organizmu. Jednak jest sposób, aby ją pozbawić tych niekorzystnych właściwości. Wystarczy dodać do wody trochę soku owocowego i postarać się, aby temperatura wody nie była niższa niż +8 C.Z napojów najbardziej polecanych w góry na pierwszym miejscu jest herbata, ewentualnie kawa (mi osobiście kawa w górach nie smakuje a jestem kawoszem) Jeśli chodzi o napoje alkoholowe to podobno początkowo pobudzają akcję serca, drażnią błonę śluzową żołądka, wywołując uczucie ciepła wewnątrz. Jednak w niespełna kwadrans potem uczucie zmęczenia wraca, w stopniu dużo wyższym. Szczególnie osłabiający wpływ na układ mięśniowy i nerwowy wywiera piwo (chmiel obniża ciśnienie krwi). Wpływa też ono usypiająco na organizm.
I cóż Wy na to panowie?
W tym momencie przypomniała mi się opowieść spotkanego gościa w drodze na Rysy, który opowiadał, jak to dzień wcześniej szedł na Kasprowy przez Myślenickie T. Tuż pod samym szczytem postanowił pokrzepić się „napojem bogów” i tak go ścięło, że najzwyczajniej w świecie usnął!
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Iwona pisze:woda ze strumieni i woda ze śniegu nie gasi pragnienia
Może to i naukowo uzasadnione Iwona, ale we mnie jakoś ta strumieniowa woda gasi pragnienie doskonale! Ale faktycznie, jeśli mam wybór, wolę zabrać niegazowaną mineralkę ze sklepu,bo jest smaczniejsza. Porównanie z wodą destylowaną do akumulatorów samochodowych jest naprawdę efektowne. Jeśli to prawda, przestaję się tykać strumieni od dziś!
:D
Iwona pisze:osłabiający wpływ na układ mięśniowy i nerwowy wywiera piwo
No nie, to już jest jakaś prowokacja szyta grubymi nićmi! :D
Wiele się naczytałem o pozornym rozgrzewaniu ciała przez alkohol i o szybkim powrocie do poprzedniej lub nawet niższej wydolności organizmu. Nigdy bym nie wypił browara na szczycie, jeśli przede mną długa droga na dół. Co innego jednak wypić go tuż przed końcem trudnej wędrówki (np. przy powrocie z 5 Stawów przez Zawrat do Kuźnic, wypić kufelek w Murowańcu). Taki kufelek daje tymczasowego speeda, ale to wystarcza żeby dojść do Zakopanego!
:)
Jancar

-#1
Posty: 33
Rejestracja: wt 02 lis, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jancar »

Z tym piwem to różnie bywa. Kiedyś w Murowańcu nocowałem w pokoju z dwoma kolesiami ze Szczecina, którzy poprzedzającego dnia przynieśli sobie z Zakopanego dwa plecaki browaru (ponad 20 puszeczek)- Tatra o ile mnie pamięć nie myli. Dzień zaczęli od dwóch puszek na łebka, po śniadaniu kontynuacja i w drogę... trasę mieli ambitną bo weszli na Świnicę od Świnickiej Przełęczy a potem pociągnęli aż do Koziej Przełęczy i spowrotem do schroniska. Ja miałem tamtego dnia marszrutę odwrotną (najpierw na Zawrat) i pamiętam, że spotkałem się z nimi na szczycie Świnicy. Chłopaki wypijali właśnie ostatnie browarki i byli tym bardzo przygnębieni. Z tego by wynikało, że jedno piwo w trakcie wędrówki może zaszkodzić, natomiast w większej ilości działa ono jak napój Asterix-a :D
W sumie coś jest na rzeczy bo, jak mawia jeden mój kolega, bez paliwa to i samochód nie jeździ Obrazek
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Mariusz pisze:Porównanie z wodą destylowaną do akumulatorów samochodowych jest naprawdę efektowne. Jeśli to prawda, przestaję się tykać strumieni od dziś!
-Eeee, nie musisz zmieniać swoich przyzwyczajeń ;) wystarczy po prostu wystrzegać się wody zimnej pośniegowej.Naturę można oszukać,jak pisałam wyżej, wystarczy dodać do wody soczku owocowego i pozwolić jej się trochę ogrzać :)
Mariusz pisze:No nie, to już jest jakaś prowokacja szyta grubymi nićmi!
:)) yyy, eeee,noooo,cóż-mała prowokacja jest wskazana, bo nam ludkowie pozapadają w sen zimowy jak nasze tatrzańskie miśki :D ,a tak na poważnie to każdy najlepiej zna swój organizm.Jeśli komuś piwo (lub inny grzaniec) pomaga w zdobyciu Świnicy,polepsza nastrój,gasi pragnienie- to OKI, nie mam nic przeciwko :) Wszystko jest dla ludzi. Jest tylko jeden mały myk,jeśli skutkiem wypicia nadmiaru "płynnego chleba" będzie stworzenie zagrożenia dla siebie-innych turystów lub wezwanie TOPRu,to w tym momencie pryska moja tolerancja w tym temacie,a wręcz budzi się we mnie agresor! Nie wspomnę już o pozostawianych butelkach,puszkach na szlaku. :x
Tiaaa, ale że nasi forumowi panowie to prawdziwi turyści,to tak naprawdę ich powyższe moje wywody nie dotyczą... ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

Pierwsze usypia rzeczywiście, ergo trzeba zaraz drugie i wszystko jest OK. A woda ze strumienia nawet jak nie gasi to i tak gasi. Może to subiektywna wrażenie ale i tak nie rozstanę się ze zwyczajem testowania wody ze wszystkich zbiorników. A tak poważnie... pyffffkoooo dopiero w powrotnej drodze , po zejściu , a nie przed wejściem. Po kilku człowiek robi się cosik za bardzo wyrywny.
Giaur

-#2
Posty: 70
Rejestracja: sob 13 lis, 2004
Lokalizacja: Rzgów
Kontakt:

Post autor: Giaur »

Dla mnie jeśli woda to tylko mineralna niegazowana, czasami mineralna naturalnie gazowana. Ale najlepsza pozostanie zwykła, czysta mineralna. Co do wody ze strumieni piłem ją od kiedy pamiętam, wygodne to było, bo kupowałem jedną, dwie butelki wody, jak się kończyła, to dolewałem ze strumienia i miałem mało do noszenia. Przeszło mi jednak, gdy pewnego dnia, moja lepsza połowa napiła się wody ze strumienia pod Kościelcem, co się dla niej bardzo źle skończyło (3 dni w namiocie, a raczej w szalecie).
Teraz wychodząc w dłuższą trasę mam ze sobą 3, 4 butelki wody. Ciężkie to cholerstwo, ale wole ponosić nadmiar, niż później się męczyć z odwodnienia.

Co do piwa i innych alkoholi - na bardzo lekkich trasach, albo niedaleko od końca trasy zdaża mi się jedno chlapnąć, ale żeby gdzieś wysoko, albo przed wyjściem... Piwo mnie rozleniwia, innych trunków w górach nie próbowałem.
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

Zawsze byłem przeciwny piciu wody ze strumieni czy przygodnych źródełek, aż do czasu kiedy to pewnego pięknego dnia, ze zmęczenia nie miałem siły sięgnąć do plecaka po butelkę i zacząłem pić... wodę ściekającą z kamieni. Od tego momentu moje opory co do picia wody ze strumieni zmalały. Oczywiście zawsze na górską wędrówkę zabieram ze sobą spory zapas mineralki, ale nie zawsze ona wystarcza i wtedy – „jak się nie ma co się lubi, to...”
Może i woda górska nie posiada mikroelementów i nie gasi pragnienia, ale niewątpliwie uzupełnia niedobór samej wody w organizmie, zawsze też można ze sobą zabrać jakieś pastylki ze Zdrovitu i rozpuścić w butelce...
PS. Nigdy nie piję wody ze stawów!
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

Zaowazylem ze duzo turystow pije wode z strumyka.
Na jednym forum wyczytalem ze sa takzwani brudasy ekologiczne myja dupe w potokach .Wiec bym sie dwa razy zastanowil zanim bym nabral wode z potoku hehe.
Osobiscie widzialem jak taki gosciu kompal sie w zmazlym stawie pol bylo jszcze w lodzie, pozniej przeszedl sie wykompac na czarny gonsienicowy.Jak sie pozniej okazalo ten facet nocowal wtym samym pokoju w murowancu co ja , by z Ganska oczywiscie byl morsem.
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Ja natomiast byłem świadkiem jak się gość odlewał do potoczku, zatem staram się aby w moim plecaku zapas mineralki do zejscia do pierwszego baru był zameldowany (koniecznie gazowanej - bo kranówy nie lubię) :D
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Mógł kilka metrów dalej - do ziemi. Przefiltrowany mocz zdrowszy. :))
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Bo się nie nabiera butelki w stawie, czy tam w potoku, tylko wysoko w górach w malutkim strumyczku, co to się sączy ze skały. Wcześniej trzeba się upewnić, czy źródłem strumyczka nie jest jakiś homo sapiens powyżej.
Nie bardzo rozumiem, skąd to całe zamieszanie wokół strumykowej wody. Wbrew temu co twierdzą wszyscy naukowcy, u mnie gasi ona pragnienie bez zarzutu.
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

też mi się zdawało, że niektóre rzeczy są oczywiste, ale z przykrością stwierdzam, że nie zawsze tak jest... :(
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

Mariusz pisze:Bo się nie nabiera butelki w stawie, czy tam w potoku
Staw wiadomo, odpada. Ale co do potoku, to nigdy nie wiesz w jakim momencie pragnienie Cię dopadnie a zapasy mogły się skończyć. Ale mnie to nie dotyczy, bynajmniej do tej pory. Ale jeśli będę musiał to skorzystam i tyle
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

AdiK pisze:niektóre rzeczy są oczywiste
nie mam żadnych oporów przed piciem wody ze strumieni, może to się zmieni jak mi w kiszkach "zagra" ale tymczasem ... tymczasem j/w :)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ja ostatnio podczas całego pobytu w Tatrach moze 3 razy kupowaem wode mineralną w schronisku (półlitrówkę na dojście do źródełka). Wrażenia z picia wody z potoku:

chochołowska - napełniałem butlę w potoku bobrowieckim, powyżej ujęcia schroniskowego. W smaku podła (słodka, bo w lesie), ale sie nie strułem, więc może być

kościeliska - Przy podejściu na Ciemniak - na granicy lasu jest żlebik gdzie ciurka woda. W smaku wyborna, lepszej chyba nie ma. NAstępne źródełko jest kawałek dalej, wydetana ścieżka w lewo od szlaku, nie iedzie przegapić.

gąsienicowa: żródełko na zejśiu żółtym z Kasprowego. Smaczna. Drugie przy podejściu na zawrat, zaraz przed łąńcuchami. Przepyszna, idąc na Orlą warto nalać sobie z 3 litry, bo źródełko wydajne.

okolice Moka: piłem wode z Czarnego Stwu. W smaku dobra, ale pewnie niezby czysta - cóż - gdy się nie ma co sie lubi ot ise lubi co się ma. Wyżej w drodze na chłopka kolejne źródełko, smak szału nie robi, ale można pić :)

Co do strucia - ktoś musiałby nasrać i to nie do potoku (bo zarz spłynie ale na brzegu, żeby to mogło być trujące, przegotowana kranówa zawiera więcej syfów niż dobra woda z potoczku. Polecam!
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

mefistofeles pisze:Co do strucia - ktoś musiałby nasrać i to nie do potoku (bo zarz spłynie ale na brzegu, żeby to mogło być trujące, przegotowana kranówa zawiera więcej syfów niż dobra woda z potoczku.
Bardzo sugestywnie ;) moja nominacja na "złote usta"
Awatar użytkownika
meridius

-#3
Posty: 225
Rejestracja: śr 08 lut, 2006

Post autor: meridius »

Iwona pisze:Ostatnio wyczytałam, że spożywanie większej ilości zimnej wody podczas marszu nie jest korzystne ponieważ gasi pragnienie tylko na chwilę i wręcz działa osłabiająco na organizm
:) tak tak większa ilośc płynu jest nie wskazana, jeżdze dużo na rowerze, mamy takiego starszego kolegę kiedyś był kolarzem, później trenerem, z tego co On nam mówił to najlepiej jest popijać małe ilości płynów łyczek,dwa co 5, 10 minut, nie obciązamy wtedy tak organizmu. ?Wyobrażcie sobie taka sytuację na przykładzie pustyni jest wysuszona i nagle zalewamy ja ogromna ilością wody... co sie dzieje? ;) Jeżeli chodzi o koło(rower) to jest dobra metoda- sprawdziłem to. Myśle że podobnie jest z wysiłkiem w górach... :D
marti

-#5
Posty: 944
Rejestracja: pt 10 lut, 2006

Post autor: marti »

ja wolę wodę ze strumyczka - jest chłodniejsza :) no i można ładniejszy kamyk znależć ;)
ODPOWIEDZ