20-24.07.04 relacja......

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Maćko

-#1
Posty: 20
Rejestracja: pt 30 lip, 2004
Lokalizacja: Warszawa

20-24.07.04 relacja......

Post autor: Maćko »

Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami chciałbym się podzielić moimi Tatrzańskimi przeżyciami. Mam nadzieje, że was niezanudze....:)
Szczegółowy opis wkrótce.....
21.07.
Dolina Chochołowska - Dolina Jarząbcza - Trzydniowiański Wierch - Kończysty Wierch? - Starobociański Wierch - Ornak - Dolina Kościeliska
22.07.
Dolina Rybiego Potoku - Moko - Szpiglasowa Przełęcz - Dolina 5 Stawów - Zawrat - Hala Gąsienicowa - Kuźnice.... maraton:)
23.07.
Kuźnice - Hala Gąsienicowa - Krzyżne - fragment O.P. - Krzyżne - Dolina 5 Stawów - D. Roztoki - Zakopane
24.07
Dolina Strążyska
Maćko

-#1
Posty: 20
Rejestracja: pt 30 lip, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maćko »

Po kilku latach nieobecności dostałem zaproszenie niedoodrzucenia!
Moja kochana Babcia razem z moją mamą zaprosiły mnie na wspólny wyjazd w góry, niestety bardzo krótki...
Babcia właśnie była moim pierwszym przewodnikiem, nauczycielem tatrzańskim, wiele jej zawdzięczam....szacuneczek na zawsze....J

Dzień I
Dolina Chochołowska - Dolina Jarząbcza - Trzydniowiański Wierch – Kończysty Wierch - Starobociański Wierch - Ornak - Dolina Kościeliska

Około godz 8 wybrałem się z kwatery na Krzeptówkach. Złapałem szybko busa, dojechałem do D.Chochołowskiej. Z korzystałem z luksusu kolejki:P,
szybkim spacerkiem odszedłem do schroniska. Chwilka relaksu, herbatka i w droge....
Szlak papieski nie należy do przyjemności, droga rozjeżdżona przez traktory, okolicznych drwali itp...Po chwili rozpoczęło się właściwe podejście, moim zdaniem szlak powinien zostać zdecydowanie lepiej oznakowany, przez moment zabłądziłem :P
Podejście niezbyt interesujące , męczące. Po wejściu na Trzydniowiański pamiątkowa fotka, dołączyłem się do bardzo sympatycznej 3-osobowej grupki z Krakowa, serdecznie pozdrawiam!
Kolejnym celem naszej wyprawy był Kończysty Wierch. Podejście całe we mgle, widoki wręcz zerowe. Po osiągnięciu szczytu przerwa na posiłek, a także dyskusja nad kolejnym celem wyprawy. Zdecydowaliśmy się iść w stronę Starobociańskiego. Po około 30min nastąpiło delikatne przejaśnienie, było czym nacieszyć okoJ.....Jednak wciąż było straszliwie zimno brrrrr...... ;)
Po chwili relaksu wyruszyliśmy dalej, podejście sprawiało wrażenie, jednak niebyło tak wymagające jak poprzednie, zresztą pokonane było w ekspresowym tempie! Gdy weszliśmy na szczyt, powtórzył się motyw z Kończystego, widoków brak. Jednak z każdą chwilą następowała poprawa, lecz przejaśnienia były tylko chwilowe. Tak było bez przerwy.
Zaczęliśmy zbiegać ze szczytu ;) , po drodze mijaliśmy walczących z dosyć ostrym podejściem turystów. W sumie na szlaku było pusto. Idąc grzbietem Ornaku, robiliśmy postoje dosłownie co 10min, ciesząc się w miare atrakcyjną panoramą Smerczyńskiego, Tomanowego, Kominiarskiego........
Gdy zbliżaliśmy się pomału do zejścia w stronę Iwaniackiej Przełęczy w dole Doliny Starobociańskiej zauważyliśmy parę, dosyć pokaźnych rozmiarów ptaków drapieżnych. Kołowały na doliną wzbijając się coraz bardziej w górę, wydając przy tym niesamowity pisk.
Były one dosłownie na wyciągnięcie ręki. Naszym zdaniem mogła być to para orłów, choć mogę się mylić. Może pomożecie mi w ustaleniu gatunkuJ
Gdy zaczęliśmy schodzić w dół, dopadł nas deszczyk, trochę zmoczył, ale w pobliżu Iwaniackiej skończył padać. Zmęczeni, ale zadowoleni dotarliśmy do schroniska, wypiliśmy złocisty napój w cenie absurdalnej, udaliśmy się pomalutku do busa.........
W mojej kwaterze na Krzeptówkach byłem około 20.......Mam nadzieje, że was nie zanudziłem..... ;)
jerry

nieaktywny
Posty: 644
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Kargowa

Post autor: jerry »

Maćko pisze:Moja kochana Babcia razem z moją mamą zaprosiły mnie na wspólny wyjazd w góry,
Ale na szlak chodziles sam ... czy razem z Babcia i Mama? Bo jesli babcia Twoja wchodzi na Konczysty ... a Ty juz masz swoje lata (a chyba tak, skoro piffko zlopiesz) to tylko poglatulowac formy !!
Maćko

-#1
Posty: 20
Rejestracja: pt 30 lip, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Maćko »

Odnośnie mojej kochanej babci śmiga jak młoda łania:), jednak za mną już nienadążą. Poza tym moja mama zbytnio za dużymi wysokościami nieprzepada. Jednak dla mojej babci narazie Czerwone Wierchy nie stanowią problemu!Kondycje jak na swoje lata ma rewelacyjną!
A odnośnie mnie, młody jestem, Piweczko żłopać już moge,a od października pierwszy rok studiów mnie czeka.....
pozdro
Widmo Brockenu

-#4
Posty: 302
Rejestracja: pn 13 paź, 2003
Kontakt:

Post autor: Widmo Brockenu »

Witaj Macko!

odnosnie tych ptaków to mogly byc orly przednie , zdarzaja sie wlasnie w tamtych okolicach ... Myszolowów i innych ptasich drapiezców (poza sokolem pustulka, kiedys przynajmniej dosyc czetym w rejonie Malolaczniaka) na tych wysokosciach nie widywalem.

Pozdrawiam,

Zbyszko
ODPOWIEDZ