mefistofeles pisze:caatoosee pisze:tylko ze zatrzymali mnie slowacy i wynikla z tego afera.Dlugo historia.powiem tylko tyle ze siedzialem 2 gdz za kratami na przesluchanie i tych slowackich policjantow wywalili z pracy ,bo skasowali mnie i zabrali do kieszeni .a wszystko sie dzialo poczatek czerwca ,a wiadomo ze granice na rysym jeszcze nie otwarta eh pecha mialem ale co zrobic.
A po kolei i szerzj mozesz o tym opowiedzieć?
_____________________________________
w temacie: ok 2320 - kawalek nad Przełęcza pod Chłopkiem
oki napisze jak bylo dokladniej.
Ja i moj brat wybralismy sie na Rysy.Byl calkiem fajny czerwcowy poranek.Nic nie wskazywalo ze bedzie troche pokrecony hehe ale pokolei.
Wycieczka przebiegala bardzo spokojnie ,nie bylo duzo sniegu rakow nie bylo trzeba miec.Nad czarnym stawem nikogo nie bylo troche uzupelnilismy plyny, czekoladka i dalej.Przed nami jak sie pozniej okazalo szedl tylko jeden czlowiek wiec bylo bardzo przyjemnie ,my i natura.Przechodzimy przez plat sniezny jakies 20 m ale jest bardzo gruby pare metrow.przypomne ze to bylo pierwszy dzien otwarcia szlaku na rysy po tej tragedi Tyskich turystow co przykryla ich lawina ponoc osmiu wtedy zginelo.Dzien przed naszym wejsciem wyciagneli ostatnie cialo z czarnego stawu.Idziemy spokojnie dalej szlak calkiem calkiem ale widac ze poszarpany przez ta lawine.Dochodzimy do takiego miejsca gdzie scieszki nie ma jest pare metrow znisszczony.Poprostu jest bardzo stromo a noge nie klade prosto tylko pod ostrym kontem trzymam sie wystajacej trawki hehe przechodze to miejsce bez poslizgu.Brat troche spanikowal i czekam na niego podziwiajac widoki .Kopie jak dzika swinia buciorami zeby postawic poziomo nogi ok przeszedl idziemy dalej.Dochodzimy do lancuchow skala jest sucha mozna spokojnie wchodzic.powoli bez pospiechu wchodzimy na szczyt Rysy .Tam siedzi jeden polak ,ktory szedl przed nami i pare slowakow.Podziwiamy panorame jest pieknie pare chmurek tylko.Po 1o minutach chchodzimy nizej na slowacka czesc szczytu Zaledwie 15 metrow zeszlismy zatrzymalo nas dwuch facetow(sa po cywilnemu)wyciagaja legitymacje policyjne pacze czytam policja slowacka hehe nic, usmiecham sie troche oco chodzi.Mowi jeden ze przekroczylismy nielegalnie granice i ze bedzie mandacik w wysokosci 50 zl.I prosi o paszporty .pokazujemy jakby nie bylo to policja wiec im dajemy paszporty.Tlumaczymy ze niewiedzielismy ze dopiero od 15 stego dopiero otwarte przejscie.Ale nic nie skutkuje .jeden wypisuje jakies kolorowe papierki wygladaja jak bilety do cyrku hehe jakies gowno nam daje i chce kase 50 zl.Mowie chlopaki oki oddajcie nam paszporty i zapominamy o calej sprawie bo niewiedzielismy ze jest zakaz.ale nic oni swoje my swoje juz graza ze zabiora nas na slowacka strone i tam spisza dokladnie.Wiec brat im dal te zasrane 50 zl na ktore tak czekali i oddali nam paszporty .Myslalem ze mozemy wejsc na slowacka czesc szczytu ale kazali nam schodzic na polska strone .I tu juz mnie wkurwili ale co zrobic to policja slowacka nie zalatwisz tego sila bo bedzie jeszcze wiecej strat jak 50 zl hehe.Ok siedzimy na polskim Rysym turystow z polski juz sie nazbieralo widzieli co sie stalo wszyscy juz wiedza ze pilnuja slowacy.Po godzince powoli schodzimy wszystko pieknie fajnie przyjemnie az do czarnego stawu.Tam staja dwa zolnierze polska straz graniczna i sie pytaja czy kontrolowali nas slowacy na rysym.Mysle sobie o kur...juz rozgadali turysci co zeszli wczesniej ,pech chial ze polacy tez akorat stali na czarnym stawie .Ale nic trzeba powiedziec jak bylo wiec wyjasnilismy ze slowacy jakies gowna nam wypisali i 50 zl skasowali.Zadzwonil jeden gdziec do swojego przelozonego i po jakims czasie kazali isc z nimi na morskie oko gdzie pozniej przewieziono nas dzipem do straznicy SG zaraz za polana palenica.Tam wprowadzono nas w male pomieszczenie za kraty poprostu hehe .Dziwne uczucie jak zamykaja za toba takie drzwi z pretow metalowych okno zakratowane ubaw byl niesamowity hehe,chielismy zdjecia zrobic ale nie pozwolili a szkoda byla by pamiatka
Pozniej weszla ladna pani w mundurku strazniczki i zapytala co chemy do picia kawe czy herbate to byl hotelik za kratami

i powiedziala ze za dwie gdz bedziemy kazdy osobno przesluchiwani.Tak jak powiedziala tak bylo .Przesluchiwal mnie polski komendant (nie wiem dokladnie kim byl ale wtym budynku najwazniejszym ranga)no i juz dzwonili po szefa policji ze strony slowackiej:powiedzialem jak bylo spisywali godzine hehehe.Jak sobie przypomne co to byla za glupota nas tak przesluchiwac i wogole zatrzymywac ale co zrobic nie bylo nudno

Po wszystkim odwiezli nas do morskiego oka spowrotem gdzie wypilismy po harnasiu smiejac sie z glupoty naszej ,slowakow policjantow i polskich straznikow.
Po jakis 3 miesiacach dostalem do zalpacenia 400 zl kary i umozenie sprawy za maly czyn szkodliwosci.Slowakow wiem napewno ze wyrzucili z pracy,Jeszcze wyjasnienie: policjanci slowadzcy ktorzyy nas kontrolowali skasowali kase na lewo nie mowiac nikomu z przelozonych i dlatego wylecieli.Przyszlo mi tez pismo czy mam ochote zaskarzyc tych slowakow i czy che odzyskac te 50 zl ale odpuscilem sobie stresu i lazenia po sondach.
Moral: Nigdy nie wiadomo co cie w gorach spotka
przepraszam za bledy ale 10 lat nie mieszkam w kraju ,mysle ze kto przeczyta chyba zrozumie co nabazgralem czesc
