Turyści wstępnie policzeni
W czwartek, 5 sierpnia na teren Tatr Słowackich weszło 18 tys. osób. W pięć razy mniejszych polskich Tatrach ruch był znacznie większy - 27 tys. osób. W Tatrzańskiej Łomnicy przedstawiono wstępne wyniki akcji monitorowania ruchu turystycznego po obu stronach Tatr, która odbyła się w dniach 5-7 sierpnia.
Po słowackiej stronie Tatr akcję organizowały Statne Lesy i Sprava TANAP oraz władze dwóch podtatrzańskich miast - Popradu i Vysokich Tatr. Oprócz ruchu turystycznego w Tatrach sprawdzano także ruch dojazdowy do podtatrzańskich miejscowości - badający stali w dwunastu punktach przy drogach od Podbańskiej po Łysą Polanę.
Pojazdy klasyfikowano według wielkości (małe samochody osobowe, duże samochody osobowe, autobusy, ciężarówki, motocykle, rowery i inne) oraz według kraju, z którego przyjechały. Ruch na tatrzańskich szlakach od godz. 5 do 22 monitorowali pracownicy TANAP, w tym trzydziestu ankieterów, którzy rozdali 964 ankiety.
- Na ich podstawie można powiedzieć, że w całych Tatrach Słowackich dominowali Czesi (40 proc.), a Polscy stanowili 19 procent przeankietowanych turystów - mówi Peter Liska, dyrektor Statnych Lesov TANAP. - W ankietach pytaliśmy także o najpopularniejsze rejony Tatr. W Tatrach Wysokich najwięcej osób wskazało na rejon Rysów oraz doliny Staroleśną i Małej Zimnej Wody, a w Tatrach Zachodnich na główną grań, Rohacze i Dolinę Jałowiecką.
Nieco dokładniejszymi danymi dysponuje już polski Tatrzański Park Narodowy. Wynika z nich, że 5 sierpnia na teren parku weszły 27 354 osoby, 6 sierpnia 24 685 osób, a 7 sierpnia - 23 454 osób. Najwięcej turystów przewinęło się przez Palenicę Białczańską (6096 osób), Dolinę Kościeliską (4558), oraz Dolinę Jaworzynkę i Skupniów Upłaz (2497), a kolejka na Kasprowy Wierch wywiozła 2437 turystów. Nieco mniejsza frekwencja była w Dolinach Chochołowskiej (1700 osób) i Strążyskiej (1673).
- W strefie wysokogórskiej badaliśmy ruch w dwudziestu punktach, na których stały 34 osoby - mówi Andrzej Marchlewski, koordynujący akcję z ramienia TPN. - Na sześciu z tych punktów rozdawane były ankiety.
Poprawnie wypełnione zostało 1155 ankiet. Wynika z nich, że przeważająca liczba turystów nie miała więcej niż 24 lata. Większość z nich była w Tatrach pierwszy lub drugi raz w życiu i stosunkowo dużo osób przyjechało w góry tylko na jeden dzień. Największe natężenie ruchu w ciągu jednego dnia zanotowano powyżej schroniska na Polanie Kondratowej (5036 osób), na Herbacianej Przełęczy (4928), na przełęczy Zawracie pomiędzy Rakoniem a Wołowcem (1143) oraz na Karbie (1072). Przez Rysy przewinęło się 336 osób dziennie, przez Zawrat 808, a przez Tomanową Przełęcz - zaledwie 38 osób. - Trzeba wziąć pod uwagę, że kilkakrotnie mogliśmy policzyć tę samą osobę - zastrzega Andrzej Marchlewski. Dokładne wyniki badania ruchu turystycznego po obu stronach granicy będą znane we wrześniu. (KOV)
Wielkie liczenie - juz po - wstepne wyniki.
Straszne liczby.
Będąc w Taterkach nie mogę sobie wyobraźić jak przez Kościeliską może przewinąć się 4500 osób.
Na Kasprowy wjeżdża 2437 z tego 808 osób dociera do Zawratu. Biorąc pod uwagę, że część osób wchodzi na Zawrat z 5 i Gąsienicowej to średnio 1/5.
Ciekawe ile z tych osób to nasi forumowicze
.
Będąc w Taterkach nie mogę sobie wyobraźić jak przez Kościeliską może przewinąć się 4500 osób.
Na Kasprowy wjeżdża 2437 z tego 808 osób dociera do Zawratu. Biorąc pod uwagę, że część osób wchodzi na Zawrat z 5 i Gąsienicowej to średnio 1/5.
Ciekawe ile z tych osób to nasi forumowicze
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Sezon jest zbyt krótki by można było unikać sierpnia (przynajmniej dla mnie, do Tatr mam 500 km).
Trzeba wychodzić o 6.00 żeby o 9.00. być na "szczycie".
A jak ktoś ma alergię na zatłoczone szlaki to polecam grań Otargańców.
Na całym baaardzo długim odcinku od początku szlaku do Jarząbczego Wierchu spotkałem tylko jednego turystę. Rok temu.
Trzeba wychodzić o 6.00 żeby o 9.00. być na "szczycie".
A jak ktoś ma alergię na zatłoczone szlaki to polecam grań Otargańców.
Na całym baaardzo długim odcinku od początku szlaku do Jarząbczego Wierchu spotkałem tylko jednego turystę. Rok temu.
Mysle ze wynika to po czesci ze slawy odcinka: Kozi - Granaty. Kazdy chce przejsc ten niby najtrudniejszy kawalek i pochwalic sie po powrocie do domu. No i od Granatow do Zawratu jest spory kawalek i nie ma zadnego zejscia do doliny ... moze to tez z tego powodu.Hogarth pisze:na perci o dziwo tłok konczy sie przeważnie na granatach , w kierunku krzyżnego robi sie bardziej kameralnie


