co można znaleźć w tatrach...
co można znaleźć w tatrach...
bo ja razem z kolega podczas dwóch wycieczek znaleźliśmy :
czapke, bluze adidasa, aparat z lat pięćdziesiątych ( jak złaziłem z pośredniego granatu na strone pięciu stawów za potrzebą ) aparat premier warty jakies 300 zł na murowańcu, dwa krzyżyki i jakiś brelok...
czapke, bluze adidasa, aparat z lat pięćdziesiątych ( jak złaziłem z pośredniego granatu na strone pięciu stawów za potrzebą ) aparat premier warty jakies 300 zł na murowańcu, dwa krzyżyki i jakiś brelok...
Nigdy nie chodziłem po Taterkach w poszukiwaniu fantów.
Kilka razy widziałem buty czy bluzy pozostawione do wyschnięcia ( tak mi się wydaje ).
Widziałem również jakieś rzeczy przy schronisku, ale zawsze wychodzę z założenia że ktoś zostawił to na chwilę i po to wróci.
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
Kilka razy widziałem buty czy bluzy pozostawione do wyschnięcia ( tak mi się wydaje ).
Widziałem również jakieś rzeczy przy schronisku, ale zawsze wychodzę z założenia że ktoś zostawił to na chwilę i po to wróci.
pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Po Mylnej trzeba czasem chodzić z użyciem rąk, a to do łańcucha, a to do skały. A przecież w takiej sytuacji może się zadrzeć paznokieć nawet powstać na nim rysa. Pilniczek jest wówczas nieodzowny. Jakbyś się lepiej rozejrzał, znalazł być pewnie w pobliżu równieć polerkę do paznokci i krem natłuszczający do rąk.

P.S. Nigdy nie znalazłem żadnych gadżetów w Tatrach. Ani na grani, ani przy schroniskach. Patrzę raczej do góry, niż na ścieżkę. Nigdy też mi nic nie zginęło, ani nie zostało skradzione.
P.S. Nigdy nie znalazłem żadnych gadżetów w Tatrach. Ani na grani, ani przy schroniskach. Patrzę raczej do góry, niż na ścieżkę. Nigdy też mi nic nie zginęło, ani nie zostało skradzione.
do tego froterke do kamieni zasilana akumulatorem min 70Ah , bierki (na samotne dlugie wieczory), pralke z suszarka (jakby pobyt sie przedluzyl), i mase innych artykulow pierwszej potrzeby ... wlacznie z lodowka na piffoMariusz pisze:znalazł być pewnie w pobliżu równieć polerkę do paznokci i krem natłuszczający do rąk
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Hehehe,a Ty wogóle używałeś łańcuchów w tym orlim przelocie?
Lina jest jak najbardziej.Można ją wypatrzeć ok 1,5m nad normalnymi łańcuchami.Honoratka to akurat jedno z moich "ulubionych" miejsc na Orlej.Pierwszy raz to o mały włos właśnie tam nie zrobiłam come back-u i tylko dzięki owej linie i pomocy grupy Ślązaków odważyłam się pójść dalej,a warto było........
Iwona
Lina jest jak najbardziej.Można ją wypatrzeć ok 1,5m nad normalnymi łańcuchami.Honoratka to akurat jedno z moich "ulubionych" miejsc na Orlej.Pierwszy raz to o mały włos właśnie tam nie zrobiłam come back-u i tylko dzięki owej linie i pomocy grupy Ślązaków odważyłam się pójść dalej,a warto było........
Iwona
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
z lancuchami to bylo tak, ze tam gdzie nie musialem to nie korzystalem. zdecydowanie pewniej sie czuje trzymajac w lapie skale niz kawalek lancucha.
oczywiscie byly miejsca gdzie musialem zlapac za lancuch i sobie pomoc
ale nastepne przejscie bedzie bez lancucha, tylko z drabinka na zejsciu do koziej przeleczy, do tego z wejsciem na zawrat i zejsciem z krzyznego do 5ki ... jeszcze nie wiem tylko kiedy ... moze za roczek (i bez aparatu)
oczywiscie byly miejsca gdzie musialem zlapac za lancuch i sobie pomoc
ale nastepne przejscie bedzie bez lancucha, tylko z drabinka na zejsciu do koziej przeleczy, do tego z wejsciem na zawrat i zejsciem z krzyznego do 5ki ... jeszcze nie wiem tylko kiedy ... moze za roczek (i bez aparatu)
Oj jerry, jerry trzymaj sie lepiej łańcuchów bo jeszcze nam kiedyś pofruniesz jakimś żlebem (odpukać w niemalowane!). Ja kiedyś stawiałem sobie za punkt honoru przechodzenie sporych partii OP bez łańcucha, ale jakoś z tego wyrosłem. Jak dali łańcuch, to się go trzymam. Tym bardziej że to zwiększa prawdopodobieństwo bezpiecznego dotarcia do schroniska i wypicia schłodzonego piwka.jerry pisze:zdecydowanie pewniej sie czuje trzymajac w lapie skale niz kawalek lancucha





