Coś dziwnego co wam się wydarzyło w Tatrach :)

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
cholus

-#2
Posty: 75
Rejestracja: ndz 22 sty, 2006
Lokalizacja: Poznań

Coś dziwnego co wam się wydarzyło w Tatrach :)

Post autor: cholus »

jestem tu nowy
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Witamy. Zatem opowiedz nam swoją przygodę :)
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

MiG......naszemu nowemu Koledze chyba chodzi, żebyśmy to my napisali co NAM się dziwnego wydarzyło :think:
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

No tak, ale wypadałoby jakoś zagaić, nie?
Więc mógłby coś skrobnąć :)
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

cholus pisze:jestem tu nowy
witaj Cholus :D
Jeden znajomy góral zaprosił mnie na rakiję, po wypiciu około 100 g okazało sie, że siadł mi błędnik i nie jestem w stanie nigdzie sobie odejść od stołu, gdy usłyszałem, że ten stan minie po 2-3 godzinach postanowiłem znaleźć sposób na zabicie czasu...
na kwaterę wróciłem rano ;)
cholus

-#2
Posty: 75
Rejestracja: ndz 22 sty, 2006
Lokalizacja: Poznań

Post autor: cholus »

sorry panie i panowie że nie napisałem czegoś od siebie zaczynając dany temat :), ale już się poprawiam - poprostu tu jeszcze nie wiedziałem jak pisać itd itp - ale teraz już wszystko wiem ;).
No więc moje dziwne zdarzenie....2 lata temu jak z kumplem szliśmy orlą percią i było mało ludzi w górach to co pewien czas wymijała na dziewczyna ...tzn najlepsze było to że jak juz nas wymijała to nie odpowiadała nam wogóle na nasze "cześć" , tylko dosłownie "leciała jak szalona"...i jak już ją traciliśmy z oczu to ona np nas za jakiś czas znowu wyprzedzała !!!!..i tak było może z cztery razy...
Wiem że to brzmi conajmniej jakbym rakiję na drogę przyjął hehe - no ale tak było naprawdę - nie wiem może to jakiś duch był.
Wiem że opowieść jest dziwna ale my z kumplem też bylismy strasznie zdziwieni w momencie jak nas drugi raz wyprzedziła...a potem 3 ci i 4 ty.
Ja się potem pytałem ludzi którzy chodza po górach czy widzieli coś takiego i móili że tak....i ze bylo tak samo.
Podaję jeszcze coś charakterystycznego...wygląd
Dziewczyna mogła miec na oko z 20 - 24 lat, brunetka w kitce, ubrana zupełnie nie jak w góry!!raczej jak na imprezę , z siatką małą , bez plaecaka, i kondycja super..nic nie mówiła i nie odpowiadała..zupelnie jakby nie pasowała do miejsca w którm się znalazła...
To zdarzenie miało miejsce 2 lata temu w lipcu(pod koniec)
Pozdrawiam
Tatrzanka

-#1
Posty: 29
Rejestracja: śr 18 sty, 2006
Lokalizacja: Kraina Tatr

Post autor: Tatrzanka »

To znaczy sugerujesz , ze zjawa...czy osoba, która lubi zwracac na siebie uwage i seryjnie irytuje turystów?
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Włos się jeży na głowie... :O (serio)

P.S. Prawdopodobnie pochodziła z innej czasoprzestrzeni i pojawiła się w Tatrach na skutek jej zakrzywienia. :)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Dziwnego?...hmm,nic mi nie przychodzi do głowy. Natomiast nigdy nie zapomnę "nadgorliwej" pomocy udzielanej przez starszego gościa-gadatliwego,że aż strach, podczas zejścia z Przeł.Pod Chłopkiem. Byłam zaskoczona,zdziwiona,poirytowana...ale suma sumarum gość odniósł zamierzony cel i uratował delikwentkę,więc z perspektywy czasu pozytywnie to wspominam :)
AdiK

-#6
Posty: 1084
Rejestracja: wt 12 kwie, 2005
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: AdiK »

W jesiennym numerze Tatr był artykuł, w którym autor opisywał zdarzenie sprzed laty, kiedy to idąc na Halę Gąsienicową spotkał dziwnie ubraną i zachowującą się dziewczynę, która spytała go o drogę do Kuźnic, odeszła i "zniknęła jak we mgle" (jeśli czegoś nie „poknociłem” :think: ).

Spotkanie to było inspiracją do teologicznych rozważań autora na temat obecności Bożej w górach...
Tatrzanka

-#1
Posty: 29
Rejestracja: śr 18 sty, 2006
Lokalizacja: Kraina Tatr

Post autor: Tatrzanka »

nie poknociłes..czytałam..mała dziewczynka..dotyk dłoni Matki Boskiej....kojarze...bardziej fantastycznie jezykowo napisane niż treściowo...ale moze to i tak jest ze ludzi spotykają tajemnicze rzceyz w gorach..albo tajmniczośc gór sprawia, ze tak postrzegją przezyte historie
Awatar użytkownika
Keczup

-#6
Posty: 2096
Rejestracja: wt 09 sie, 2005
Lokalizacja: Radom

Post autor: Keczup »

cholus pisze:Wiem że to brzmi conajmniej jakbym rakiję na drogę przyjął hehe - no ale tak było naprawdę - nie wiem może to jakiś duch był.
Wiem że opowieść jest dziwna ale my z kumplem też bylismy strasznie zdziwieni w momencie jak nas drugi raz wyprzedziła...a potem 3 ci i 4 ty.
A nie spotkałeś się przypadkiem przedtem w Murowańcu z naszym forumowym kumplem "od słoni" ;) :P
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Moje dziwne przygody:
1. Głos (Anioł Stróż?) ,który ostrzegł mnie kiedyś przed Zawratem tak skutecznie (normalnie nie jestem bojaźliwy) ,że szedłem dookoła przez Zawratową Turnię i Świnicę i do tej pory wiem ,że zrobiłem dobrze. To był strach przez wejściem w tak dobrze przeceż znaną mi przełęcz porównywalny z tym ,jakby kazali mi zjechać ze skoczni na Krokwii.
2. Kiedyś zostawiliśmy butelkę wody pod kamieniem niedaleko Zbójnickiej Chaty ,aby była na powrót ,ale ponieważ zmieniliśmy w międzyczasie trasę ,więc butelka została. Następnego roku jeszcze tam była ,tylko trochę nadpita.
3. Wieczorne spotkanie ze stadkiem kozic na odległość ok. dwu metrów w Świnickim Kotle ,nie dały się pogłaskać ,ale i nie uciekały. Gdy chciałem pofocić ,zerwał się film w aparacie. Żona twierdzi ,że to było tak magiczne ,że po prostu nie podlegało fotografowaniu i z tym filmem sprawa była przesądzona
4. Wezbrany strumień w Dol. Kamienistej tak przechodziliśmy ,że w dole doliny ,gdy był juz rzeką ,dalej bylismy na przeciwległych brzegach- ja na szlaku ,żona nie , a przeprawa w tych warunkach trwała już coś ze dwie godziny ciężkiej pracy fizycznej.
5. Szedłem zimą z Małego Cichego do Murowańca - po czterech godzinach udało mi się wejść na... W. Kopę Sołtysią
Więcej grzechów nie pamiętam... ;)
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Wydaje mi się że jestem racjonalistą - cokolwiek by to miało znaczyć.

Ale kiedyś jako 15 letni chłopak gdzieś przed Żlebem Kulczyńskiego, w lipcowy mglisty dzień dość wcześnie spotkałem schodzącą z góry kobietę, mogącą mieć spokojnie 70 lat, samotną, ubraną w stroje absolutnie teraz nie widywane, a przypominające te znane z przedwojennych i to dobrze przedwojennych fotografii.
Odpowiedziała na pozdrowienie i... tyle.
Ale wrażenie braku pewności, czy spotkało się żywego człowieka czy ducha, pozostało mi do dziś. Było w niej coś niezwykłego, nie tylko strój. Po prostu automatycznie pojawiła mi się myśl, że spotykam kogoś, kto tak naprawdę jako "człowiek z krwi i kości" chodził tu w latach 20, może 30...

Racjonalizm polega też na tym, by pamiętać, że nie znamy wszystkich możliwych zjawisk, i jakiś tam margines na akceptację koncepcji "duchów" - jakkolwiek by je rozumieć - pozostaje.
Gość

Post autor: Gość »

cholus pisze:No więc moje dziwne zdarzenie....2 lata temu jak z kumplem szliśmy orlą percią i było mało ludzi w górach to co pewien czas wymijała na dziewczyna ...tzn najlepsze było to że jak juz nas wymijała to nie odpowiadała nam wogóle na nasze "cześć" , tylko dosłownie "leciała jak szalona"...i jak już ją traciliśmy z oczu to ona np nas za jakiś czas znowu wyprzedzała !!!!..i tak było może z cztery razy...
Pewnie wiało jeszcze trumiennym chłodem i zgnilizną? Bardzo była blada? Inna możliwość - mijały was ... czworaczki jednojajowe.
Jest jeszcze jedna możliwość - to byłam ja. Lubię sobie zapalić, któż nie ma jakiejś słabości, ale nigdy tuż przy ścieżce i na dymka sobie schodzę na bok za jakiś załom skały. A poniewać chodzę szybko to was mijałam. Chyba sobie przypominam Ciebie i Twojego kumpla, nawet miałam ochotę któregoś z Was poderwać... :))
Gość

Post autor: Gość »

Mi także przydarzyło się coś dziwnego w Tatrach a dokładnie na Hali Gąsienicowej.Chętnie wam to zdarzenie opiszę: 3 lata temu wracałam wraz z moim chłopakiem z Kasprowego Wierchu i tak się zagadaliśmy,że zamiast iść prosto do Kuźnic skręciliśmy na Halę Gąsienicową, po godzinie zauważyliśmy, że nikogo nie ma ani za nami ani przed nami,wystraszylismy się,bo wcześniej szły całe tłumy i wtedy zauważyliśmy,że idziemy poprostu innym szlakiem,a mapy nie mielismy ze sobą,po namyśle stwierdzilismy,że nie ma sensu wracać,pójdziemy przed siebie i na pewno dojdziemy do Kuźnic ale inną drogą.Szliśmy już 2 godziny a końca drogi nie było widać,tylko te kładki,jedna za drugą.Robiło się już powoli ciemno,nie wytrzymałam i zaczęłam panikować,że się zgubiliśmy i wtedy zobaczyliśmy mężczyzne,oczywiście ucieszyliśmy się,odrazu podeszliśmy do niego i zaczeliśmy się pytać o drogę do Kuźnic itp.ale ten mężczyzna powiedział nam tylko,że on nic nie wie,że on tu tylko spaceruje,ale powiedział,że mamy iśc przed siebie,nie byłoby w tym nic dziwnego,gdyby nie jego strój,a mianowicie miał na sobie czarny garnitur,białą koszule i nowiutkie lakierki,zwróciłam na to szczególna uwagę.Posłuchaliśmy go i poszliśmy przed siebie,ale coś mnie podkusiło i się obruciłam a tam nikogo już nie było,mój chłopak który w takie rzeczy nie wierzy przeraził się i powiedział,że to chyba zjawa była :O ,i wtedy ciarki przeszły mi po plecach.Całą drogę rozmawialiśmy o tym zdarzeniu,aż doszliśmy do szosy i wtedy złapaliśmy stopa i dojechaliśmy do Kuźnic. :think: Jestem pewna
,że nie była to żywa osoba!!!
Falco

-#1
Posty: 8
Rejestracja: ndz 19 lut, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Falco »

dziwny był tylko miś gdy siedziałem wieczorem na werandzie starego schroniska i spijałem piwko a ten misio podszedł do kontenera na śmieci, elektryczny pastuch był włączony, otwirzył go sobie i zaczął szukać papu
Awatar użytkownika
chief

-#6
Posty: 1083
Rejestracja: sob 26 cze, 2004
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Post autor: chief »

gdzieś to już pisałem, ale może nie tutaj

Parę lat temu wracałem na Łysa Polanę od Rohatki. W zasadzie byłem już za leśniczówką za Pol. Białą Wodą, był już zmierzch. W pewnym momencie rozwiązała mi się sznurówka od buta i schyliłem się, aby ja zawiązać. Nagle usłyszałem przeraźliwy krzyk, patrzę wystraszony, a tu przede mną jakiś może 50 m jest facet, który macha rękoma, wrzeszczy, skacze. Kurna, trochę się zaniepokoiłem, że to jakiś świrus i że zaraz na nie napadnie.
Okazało się, że był to nieco podpity Słowak, który właśnie szedł do leśniczówki, a mnie schylonego wziął za niedźwiedzia, który już od paru nocy nachodził leśniczówkę.
Spoko, wyjaśniło się, ale pamiętam, gdy po tym info, jakiego speedu dostałem w kierunku Łysej.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Przy okazji ostatniego wyjazdu: kuśtykając z Krzyżnego, już w Jaworzynce na dole, niedaleko Kuźnic zobaczyłem z przeciwka coś jakby światełko czołówki. Ok, myślę sobie, dochodzi północ, może komuś pociąg się spóźnił i idzie jeszcze do Murowańca na nocleg. Ale ta czołówka jakoś tak dziwnie się zachowywała, a to podskoczyła, a to bujnęła w te i we wte, a mimo tego zbliżała się do mnie bardzo szybko. Zaczęły mi już po głowie chodzić różne myśli, ale sprawa rychło się wyjaśniła.

Był to amator nocnego biegania, a czołówkę wbrew nazwie trzymał sobie luźno w dłoni, bo tak mu było wygodniej. Stwierdził że często tak biega w nocy "na przełęcz i z powrotem". I poleciał dalej po mokrych od deszczu kamieniach.

O jaką przełęcz chodziło niestety zapomniałem zapytać ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Pewnie na Chłopka leciał. ;-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
ODPOWIEDZ