daniel77 pisze:ps. swoja droga musze chyba miec nie pokolei zeby jechac o 10 z Kraka zeby sobie na fokach podejsc na Kasprowy, zjechac na Hale i dalej do Brzezin a potem wrocic na 19:30 do domu
to się nazywa miłościa do gór..więc nie masz nie pokolei w głowie...poprostu potrzebujesz tej chwili zapomnienia na które pozwalają nam góry...
daniel77 pisze:swoja droga musze chyba miec nie pokolei zeby jechac o 10 z Kraka
Spróbuj kiedyś tak sobie przyjechać z Kraka np. na Mazury, pospacerować po lesie (np. na biegówkach) i wrócić na wieczór tego samoego dnia do Kraka. Wtedy zrozumiesz, że nawet mając nie po kolei w głowie, niektórzy mają po prostu za daleko na takie wypadziki.
Spać to się da w każdych warunkach. Testowane w pociągu pociesznym relacji Sanok Warszawa /przez Kraków i Kielce- 11 godzin wlecze się toto prze Polskę/ ale jak motoryzacja zamarzła, to musiałem szarpnąć się na jakieś szaleństwo
Andrzej Krystoszyk pisze:11 godzin wlecze się toto prze Polskę
5.40 Jelenia Góra - 16.20 Zakopane, 5.50 Zakopane przed 17.00 J.Góra
PKS, nigdy nie jechałem na 1 popołudnie i noc, ale tak na 2 dni to częstawo i niech nikt nie pyta kto tu jeszcze jest wariat i dlaczego
Ale nie targałeś boazerii, butów googli i całego narciarskiego szpeju plus dodatkowo plecak żarcia dla syna- studenta. i nie zabierałeś się na autobus z przejścia dla pieszych hi, hi ale warto było
Sylwek,gdyby Ci się udało raz (no dobra..dwa razy... ...z podróżą na południe w Dolomity 3 razy)na 7 lat jechać po królewsku to też byś to jak bajkę opowiadał Dla równowagi,żeby mi się w głowie nie poprzewracało od dobroci siedząc na podłodze,w ścisku,z "tysiącem"przesiadek też jechałam
Mariusz pisze:nawet mając nie po kolei w głowie, niektórzy mają po prostu za daleko na takie wypadziki.
ojjj tak.. u mnie w głowie trochę nie po kolei by się znalazło ale z Poznania w Tatry daleko..
no i jedna sprawa że długo się jedzie a druga sprawa, że ekonomicznie to się kiepsko opyla bo jak już jechać to lepiej na dłużej..
student musi dbać o swą kieszeń..
tu sie zgodze studenckie kieszenie jakies zasobne nie sa...ale wypad z serii: "Nie wyglupiaj sie na jeden dzien sie nie oplaca!!!" mam juz na swoim koncie...28 grudnia2005 wyjazd kolo 23 z Warszawy PKSem, w pół do siódmej rano w Zakopcu góreczki w świetle wschodzącego Słońca... ehh... piękna pogoda była 29 grudnia w Taterkach, sniegu po pachi ludkow nieduzo, widoki jak z marzeń:)...mniej wiecej w srodku dnia nalesniki w Murowancu i pod wieczor zejscie do Kuznic z powrotem...a sloneczko cudnie zachodzilo...no a potem tabuny buraków na krupówkach ledwie sie przecisnac szlo...no i powrot do stolicy na czwarta czy tam piata rano juz nie pamietam...extra bylo...powtorzylabym... a swoja droga czy ktos wynalazl moze juz dobry sposob na to by spac w autobusie lub pociagu i zeby potem nie bolal kark caly dzien??
edi pisze:a swoja droga czy ktos wynalazl moze juz dobry sposob na to by spac w autobusie lub pociagu i zeby potem nie bolal kark caly dzien??
Jeżdżę w Tatry ostatnio tym właśnie autobusem po 23:00. Faktycznie w sezonie jedzie komplet + miejsca stojące, to ciężko się wyspać... Ale poza sezonem jest pustawy - jak zgarniesz 2 miejsca, to się wyśpisz.
ja zawsze biore ze soba "jaska" poduszeczke pod glowie i szyje. a to, że jestem mała to w ogóle ułatwia usadowienie się w jakimkolwiek miejscu i na przykład wyciągnięcie nóg ) generalnie wolę PKS od PKP. lepiej się wysypiam.
moja podróż w góry? najpierw PKP potem PKS.
Iwona pisze:Człowiek wysiada w Zakopcu wypoczęty po całonocnej jeździe i od razu może na szlak śmigać...
Ja wyjeżdżam pociągiem ok. 17.00 w Zakopcu jestem ok. 06.00 i na szlak! Bo cały dzień zmarnować? Tak nie można... .
Także zabieram ze sobą "jaśka",tyle, że do ok. 24.00 usnąć nie mogę... przeważnie siedzę na korytarzu i patrzę przez okno,bo mi się w przedziale nudzi jak każdy śpi Ostatnio nawet spałam na podłodze... położyłam kurtkę i było fajnie, wygodnie... nogi i kark nie cierpły