Najbardziej śmieszą mnie tabliczki z zakazem dokarmiania misiów - pytam żonę
- słuchaj ,wychodzi taki i żąda kanapki ,albo i plecaka
- odmówisz mu ??????????????
My wracaliśmy z żoną z Hali Kondratowej i naraz słyszymy za nami dziewczynę która woła "...misiu, misiu !...", myśle /pewnie wóła sobie swojego chłopaka/ i idziemy dalej, ale naraz wszyscy turyści zaczęli nas dziwnie wyprzedzać (taki już marszobieg), wtedy obejrzeliśmy się i zobaczyliśmy "misia" (jakieś 50-70 m) a dokładniej 2 młode które brykały jak tygrysek z Kubusia Puchatka, za którymi po chwili wynurzyła się mamusia... no i co... też siłą rzeczy trochę przyśpieszyliśmy
Ja też widziałam w tym roku w sierpniu, trochę poniżej schroniska na Kondratowej, buszował na polance, niezauważony przez większość przechodzących turystów
ubiegly rok-sierpien chyba natknalem sie na Siwą-zajadala jagody i nie zwracala na nikogo uwagi-a to wszystko jakies 30 m. ode mnie :)przezycie niesamowite,satysfakcja gwarantowana
Raczej na buszowanie nie miałysmy ochoty (zresztą nie znam takiego, który by ją miał ), przystanęłysmy na chwilę, miś (na pewno to nie był dorosły osobnik) zniknął w lesie i tyle go widzieli... Cóż, ostrzeżeń o przebywających w okolicy niedźwiadkach jednak nie należy wkładać między bajki...