Wycieczki rowerowe 2005
Witam w Nowym Roku!
Wróciłem właśnie ze szpitala (z drugiego zabiegu - bark). Będąc 2 miesiące na zwolnieniu przerobiłem i uzupełniłem stronę o wycieczkach rowerowych 2005: http://rower.hollosite.com. Licznik na rowerze "wycieczkowym" kupionym pod koniec lipca zatrzymał się 12 listopada na liczbie 3341,1 km. Dodając do tego okres od lutego (zakup roweru) oraz przejazdy (niemal codzienne do pracy itp.) starym rowerem mogę szacować swój wynik na nie mniej niż 9000 km.
Wróciłem właśnie ze szpitala (z drugiego zabiegu - bark). Będąc 2 miesiące na zwolnieniu przerobiłem i uzupełniłem stronę o wycieczkach rowerowych 2005: http://rower.hollosite.com. Licznik na rowerze "wycieczkowym" kupionym pod koniec lipca zatrzymał się 12 listopada na liczbie 3341,1 km. Dodając do tego okres od lutego (zakup roweru) oraz przejazdy (niemal codzienne do pracy itp.) starym rowerem mogę szacować swój wynik na nie mniej niż 9000 km.
Fajna stronka, fajne relacje i zdjęcia. Ech, wsiadłoby się na rower, a tu do wiosny jeszcze hektar czasu...Roman pisze:uzupełniłem stronę o wycieczkach rowerowych 2005: http://rower.hollosite.com
Mariusz pisze: ... do wiosny jeszcze hektar czasu...
Czy sezon na wędrówki po Górach trwa cały rok?
..............
Więc odpowiadam: na rower też.
Trzeba tylko się sprężyć i spróbować.
Wiadomo, że dystanse nie takie jak w lecie, ale przyjemność... równie przednia.
Co prawda wraca człek z takiej wycieczki u...paprany
Więc "do boju..." Iwonko (i inni).
K2 już masz (8611 m)Czesiek pisze: Może 2006-ty przyniesie wymarzone K-2
No to jest nas dwóchSalek pisze: Ja wszedłem w nowy rok z mocnym postanowieniem, więcej się ruszać (bo praca za komputerem daje w kość i kręgosłup) i niebawem zakupuję nowy rower + licznik
No jedyny plus w kupieniu rowerka na jesien to były przeceny. Ale jak teraz się dobrze rozejrzeć, to też uda się coś ciekawego "wyhaczyć"MiG pisze:No to jest nas dwóch Miałem już szansę kupienia roweru na przełomie października/listopada (przeceny w sklepach), ale uznałem, że zimą jeździć raczej nie będę, więc po co ma stać nieużywany?
Pozdrowerek postanowieniowy
Witam wszystkich w nowym roku!!!
Gratulacje Czesiu!!!.. Twój "kilometraż" w 2005 roku jest naprawdę godny pochwały.
Wprawdzie jestem bardzo spóźniony, a o roku 2005
już mało kto pamięta
,chciałbym do waszych wspaniałych zeszłorocznych wyników dopisać i swoje oraz podsumować miniony sezon.
Co tu dużo gadać, wszyscy już się pochwalili ...to teraz może i ja moge troszeczkę
Sezon "wycieczkowy"rozpocząłem stosunkowo póżno bo 4 kwietnia i praktycznie skończyłem 24 września. Do "wycieczek" tym czasie ... używałem dwóch rowerów.

Na poziomym LWB zrobiłem 6616 km.

Nie mogę się popisać jakimś wyjątkowym wyczynem w tym czasie. Moje trasy w tym roku niestety nigdy nie przekroczyły 150km.
Jednym lepszych wyników było przejechanie 31 lipca 100 km ze średnią prędkością 34 km/h . 19 sierpnia udało mi się przejechać 122 km ze średnią 33.3 km/h.
(oba wyniki samotnie i bez przerw , prawie po zamkniętych pętlach wiec bilans "wiatru w plecy" był bliski zera).

Na drugim rowerze - góralu mojego syna - przejechałem 1285 km. Używałem go tylko z "konieczności" na wspólnych wyjazdach z moją żoną. Niestety małżonka nie lubi gdy jeżdżę na "poziomce" bo większość oczu przechodniów i mijających kierowców wlepionych jest we mnie a nie w nią.
We wrześniu rozpocząłem prace nad nową poziomą "maszyną" na sezon 2006.

Jest to rower wzorowany na wyścigowym rowerze poziomym zwanym LOWRACEREM.

Pierwsze jego testy robiłem jeszcze w październiku ale używałem wtedy licznika, który raz po raz tracił ustawienia, wiec nie wiem ile przejechałem km.(sądzę ze około 250-350 km). Co do rowerka tymczasem jeszcze nie jestem pewien co sobą będzie reprezentował. Mam już pewne spostrzeżenia… ale na razie trzeba jeszcze pojeździć. Tymczasem czeka na malowanie.
Wspomnę jeszcze że w codziennym użyciu miałem (i mam) przez cały rok górala bez licznika na którym załatwiam sprawy w mieście. Nie jeżdżę samochodem, a nie cierpię komunikacji miejskiej, a do tego , w dobie ciągłych i stale rosnących korków na wrocławskich ulicach, rower jest jednym z najszybszych środków lokomocji, wiec "śmigam" nim zawsze gdy cos jest oddalone dalej niż 1 km .
Nie pokażę jego zdjęcia ,bo nie ma czego pokazywać ... ten rowerek musi być tak wstrętny aby złodziej nie zwrócił na niego uwagi gdy pozostawiam go przed sklepami lub urzędami
I to tyle na temat mojego „rowerowania” w tamtym roku.
Pozdrawiam
Krzysiek
Gratulacje Czesiu!!!.. Twój "kilometraż" w 2005 roku jest naprawdę godny pochwały.
Wprawdzie jestem bardzo spóźniony, a o roku 2005
już mało kto pamięta
Co tu dużo gadać, wszyscy już się pochwalili ...to teraz może i ja moge troszeczkę
Sezon "wycieczkowy"rozpocząłem stosunkowo póżno bo 4 kwietnia i praktycznie skończyłem 24 września. Do "wycieczek" tym czasie ... używałem dwóch rowerów.

Na poziomym LWB zrobiłem 6616 km.

Nie mogę się popisać jakimś wyjątkowym wyczynem w tym czasie. Moje trasy w tym roku niestety nigdy nie przekroczyły 150km.
Jednym lepszych wyników było przejechanie 31 lipca 100 km ze średnią prędkością 34 km/h . 19 sierpnia udało mi się przejechać 122 km ze średnią 33.3 km/h.
(oba wyniki samotnie i bez przerw , prawie po zamkniętych pętlach wiec bilans "wiatru w plecy" był bliski zera).

Na drugim rowerze - góralu mojego syna - przejechałem 1285 km. Używałem go tylko z "konieczności" na wspólnych wyjazdach z moją żoną. Niestety małżonka nie lubi gdy jeżdżę na "poziomce" bo większość oczu przechodniów i mijających kierowców wlepionych jest we mnie a nie w nią.
We wrześniu rozpocząłem prace nad nową poziomą "maszyną" na sezon 2006.

Jest to rower wzorowany na wyścigowym rowerze poziomym zwanym LOWRACEREM.

Pierwsze jego testy robiłem jeszcze w październiku ale używałem wtedy licznika, który raz po raz tracił ustawienia, wiec nie wiem ile przejechałem km.(sądzę ze około 250-350 km). Co do rowerka tymczasem jeszcze nie jestem pewien co sobą będzie reprezentował. Mam już pewne spostrzeżenia… ale na razie trzeba jeszcze pojeździć. Tymczasem czeka na malowanie.
Wspomnę jeszcze że w codziennym użyciu miałem (i mam) przez cały rok górala bez licznika na którym załatwiam sprawy w mieście. Nie jeżdżę samochodem, a nie cierpię komunikacji miejskiej, a do tego , w dobie ciągłych i stale rosnących korków na wrocławskich ulicach, rower jest jednym z najszybszych środków lokomocji, wiec "śmigam" nim zawsze gdy cos jest oddalone dalej niż 1 km .
Nie pokażę jego zdjęcia ,bo nie ma czego pokazywać ... ten rowerek musi być tak wstrętny aby złodziej nie zwrócił na niego uwagi gdy pozostawiam go przed sklepami lub urzędami
I to tyle na temat mojego „rowerowania” w tamtym roku.
Pozdrawiam
Krzysiek
Ostatnio zmieniony ndz 15 sty, 2006 przez MrRobot, łącznie zmieniany 1 raz.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Bardzo dziękuje za gratulację.
...ale po krótkim treningu "utrzymywania równowagi w pozycji horyzontalnej" przejechał byś nie mniej niż na swoim rowerku a predkosci były by nieco wyzsze od tych jakie uzyskałbyś na szosowym rowerze wyscigowym.
Na poczatku prawdobodobnie nawet nie udało by Ci się ruszyćMariusz pisze:Choć ta najnowsza wersja wygląda jakoś ekstremalnie - nie wiem, czy ujechałbym na tym więcej jak parę km...
No jak czytam o tych twoich "średnich prędkościach", to jestem pod wrażeniem, bo u mnie analogiczne liczby są zapisywane w liczniku jako Vmax.MrRobot pisze:a predkosci były by nieco wyzsze od tych jakie uzyskałbyś na szosowym rowerze wyscigowym
Pomysł świetny! Ciekawi mnie jednak jak taka pozycja na rowerze wpływa na szybkość męczenia się podczas jazdy? Niby wygodniej się siedzi (leży?), ale czy za to pedałowanie nie sprawia większego trudu?
Kwestią sporną jest też pewnie bezpieczeństwo (pewnie z niższej wysokości się spada, ale za to można dostać w łeb drzwiami od samochodu
) no i przy takim sprzęcie to raczej nie da się „depnąć na pedały” (a to mi sprawia największą frajdę)...
Pozdrawiam
AdiK
Kwestią sporną jest też pewnie bezpieczeństwo (pewnie z niższej wysokości się spada, ale za to można dostać w łeb drzwiami od samochodu
Pozdrawiam
AdiK
Niestety znowu sie "muszę pochwalić" myślę ze fotki ponizej rzucą jakis "obraz" na to do czego nadaje sie LWB (ten żółtek)AdiK pisze:Ciekawi mnie jednak jak taka pozycja na rowerze wpływa na szybkość męczenia się podczas jazdy?


Te fotki powstały 4.08.2004 r
(prosze mi wybaczyć to "chwali-pięctwo" ale ten wynik to mój najwiekszy jak do tej pory wyczyn na poziomce) wycieczka ta skończyła sie na 342 km






