Kulturę górali poznałem w takiej oto sytuacji ...
Byle się dudki zgadzały to problemów z górolami nie będzie. Gazda jeszcze flaszeczką poczęstuje
co się nam wielokrotnie zdarza. Kiedyś nawet z moją klasycznie ześwirowaną "ekipą" mieliśmy podarowany od gazdów nocleg gratis. Był okres sylwestrowy, czyli drożyzna za dach nad głową. Już mieliśmy wyjeżdżać bo kasiorka się konczyła, bilety na pociąg kupione. Gdy gaździna zobaczyła, że się szykujemy do wyjazdu, stanowczo odwiodła nas od tego pomysłu "oddajcie bilety bo wesoło z Wami i zostańcie jeszczę ze 3 dni za darmo a pierogów Wam nagniotę". Długo się nie namyślalismy, bach na berzę po kaskę za bilety, ale tylko na 1 dzień zostaliśmy bo głupio i środków na konsumpcję by zbrakło
A teraz najlepsze!
Ten Józek to najprawdopodobniej jakiś mój wujek, (bo nosi to samo nazwisko z przydomkiem co ma rodzinka, u której mieszkałem i to po sąsiedzku) tylko on mnie nie zna
.
A w ogóle to nie oceniam stereotypowo żadnej grupy ludzi (górale, kaszubi, inni) bo ... (Dzieje 10:34, 35) [Kto wie o co chodzi niech się wpisze].
Tak się tylko pożaliłem aby rzucić temat.
Pozdrawiam i dziękuję za wpisy
A w ogóle to nie oceniam stereotypowo żadnej grupy ludzi (górale, kaszubi, inni) bo ... (Dzieje 10:34, 35) [Kto wie o co chodzi niech się wpisze].
Tak się tylko pożaliłem aby rzucić temat.
Pozdrawiam i dziękuję za wpisy
-
Gość
co do "górali" o pożnych porach żądających wysokich opłat za busy znalazłem na nich sposób
Jak wiadomo płaci się "po przyjeżdzie" więc ja zajezdzam na dworzec, on mi mowi tyle a tyle, ja siegam po portfel i .... prosze o paragon z kasy fiskalnej tudiez rachunek. nieraz chryja byla straszna ale generalnie paragon dostawalem a oplata normalniala. Ot strach przed Inspekcja Transportu Drogowego robi swoje

ITD nic im nie moze zrobic, ale z tym paragonem to dobry sposobdaniel77 pisze:co do "górali" o pożnych porach żądających wysokich opłat za busy znalazłem na nich sposóbJak wiadomo płaci się "po przyjeżdzie" więc ja zajezdzam na dworzec, on mi mowi tyle a tyle, ja siegam po portfel i .... prosze o paragon z kasy fiskalnej tudiez rachunek. nieraz chryja byla straszna ale generalnie paragon dostawalem a oplata normalniala. Ot strach przed Inspekcja Transportu Drogowego robi swoje
![]()
![]()
nio właśnie Iwona...większość z nas traktuje górali jako element Zakopanego bez którego było by trochę dziwnie...nie myślimy o nich jako o ludziach zamieszkujących dany region kraju, mających bogatą kulture...cieszymy się jak widzimy ich spacerujących po Krupówkach w ludowych strojach i tyle...dlatego myśle, że warto przeczytac książkę Antoniego Kroha "Tatry i Podhale"- ciekawe opisy, mnóstwo dobrych zdjęć...
kusiła mnie ta książka przed gwiazdką. Skoro polecasz,to może ją dorwię przy okazjiruda pisze:...dlatego myśle, że warto przeczytac książkę Antoniego Kroha "Tatry i Podhale"- ciekawe opisy, mnóstwo dobrych zdjęć...
Polecam tekże "Księgę Tatr" J.Kulka. Część druga: "Księga Tatr wtóra" już mniej wciągająca moim zdaniem.
klimaty z przed laty
Takie dwa klimaty sprzed 20 lat
- przed wyjazdem pociagiem do Poznania, kasy ani hu hu, stoimy przed wejściem do holu PKS dosłownie drobniaki zsypujemy aby zakupić po kilka obważanków na drogę (nawpychamy się w domu)
'Gaździna' widzi nasz mozół, odlicza kolejne grosze, kolejne obważanki i przy ostatnim, jakże cennym dopełniającym ich równy podział między nami, wyrypiarzami - patrzy na nas z politowaniem, dając tego ostatniego z uśmiechem jak słońce rzuca: ... a mos leepi synku.
- taaka ulga, że się farci.
- dwa namioty na Siwej Polanie w Chochołowskiej między gajówką i potokiem do granicy 300m.
Zimno - centralne ogrzewanie - gorące kamienie z ogniska - w menażki i garnuszki owiniete w gazety, rozłożone między śpiworami.
Codzienny komentarz gajowego: ... a byli z WOP-u, zaglądali pod palatki, a mówiłek co po wierchach hybocie.
I tak nas krył dobry człek, a my niewdzięczni za gościnę na rozstanie wręczyliśmy mu pół pudełka makaronu - pokiwał tylko głową.
- to se ne wrati
- przed wyjazdem pociagiem do Poznania, kasy ani hu hu, stoimy przed wejściem do holu PKS dosłownie drobniaki zsypujemy aby zakupić po kilka obważanków na drogę (nawpychamy się w domu)
'Gaździna' widzi nasz mozół, odlicza kolejne grosze, kolejne obważanki i przy ostatnim, jakże cennym dopełniającym ich równy podział między nami, wyrypiarzami - patrzy na nas z politowaniem, dając tego ostatniego z uśmiechem jak słońce rzuca: ... a mos leepi synku.
- taaka ulga, że się farci.
- dwa namioty na Siwej Polanie w Chochołowskiej między gajówką i potokiem do granicy 300m.
Zimno - centralne ogrzewanie - gorące kamienie z ogniska - w menażki i garnuszki owiniete w gazety, rozłożone między śpiworami.
Codzienny komentarz gajowego: ... a byli z WOP-u, zaglądali pod palatki, a mówiłek co po wierchach hybocie.
I tak nas krył dobry człek, a my niewdzięczni za gościnę na rozstanie wręczyliśmy mu pół pudełka makaronu - pokiwał tylko głową.
- to se ne wrati
Tak,masz rację.Jednak jedno z drugim jest niejako związane wynikowo. Charakterek,zaciętość,zabieganie o swoje interesy...to wszystko efekt m.in genetycznych przekazów(wynikających w głównej mierze z ciężkiego bytu)...do tego należy dodać obecne parszywe czasy,gdy większość ludzi wyznaje zasadę: "po trupach do celu", "człowiek człowiekowi wilkiem","walka szczurów" i jest,jak jest...nie tylko na PodhaluAdiK pisze:Proszę nie mieszać kultury górali z kulturą góralską, bo to dwie zupełnie różne rzeczy
Ktoś gdzieś podawał statystyki ilu w Zakopanem jest prawdziwych górali z dziada pradziada a ilu przyjezdnych, jak pamiętam statystyka nie wyglądała tak różowo. Myślę, że lepiej powinna wyglądać sytuacja nieco dalej od Zakopanego, gdzie napływ przyjezdnych był mniejszy.
Miałem swego czasu przyjemność mieszkać kilka lat z rzędu u starszego rodowitego górala. Pamiętam jak pięknie potrafił opowiadać o dziejach tego miasta, o czasach okresu wojennego, o rodzinnych przekazach nt. Sabały i innych „zacnych” postaciach. Mimo tego, że specjalnie nie przepadam za historią to potrafiłem go słuchać godzinami (no może trochę przesadziłem, ale potrafiłem go słuchać naprawdę długo).
Patrząc na to co obecnie powszechnie spotyka się w Zakopanem można by rzec (parafrazując słowa pewnej piosenki) „dziś prawdziwych górali już nie ma...” lub prawie nie ma, więc jak tu mówić o propagowaniu i krzewieniu kultury góralskiej, skoro zakopiańskie społeczeństwo nie ma ku temu podstaw?
Miałem swego czasu przyjemność mieszkać kilka lat z rzędu u starszego rodowitego górala. Pamiętam jak pięknie potrafił opowiadać o dziejach tego miasta, o czasach okresu wojennego, o rodzinnych przekazach nt. Sabały i innych „zacnych” postaciach. Mimo tego, że specjalnie nie przepadam za historią to potrafiłem go słuchać godzinami (no może trochę przesadziłem, ale potrafiłem go słuchać naprawdę długo).
Patrząc na to co obecnie powszechnie spotyka się w Zakopanem można by rzec (parafrazując słowa pewnej piosenki) „dziś prawdziwych górali już nie ma...” lub prawie nie ma, więc jak tu mówić o propagowaniu i krzewieniu kultury góralskiej, skoro zakopiańskie społeczeństwo nie ma ku temu podstaw?
Oj ryzykowene stwierdzenie, iż prawdziwych Górali już nie ma....mówiąc poetycko..to.....jeśli ktoś umiera w sercach ludzi wymazany jest tez z pamięci pokoleń....a puki są ludzi
-twardzi i pracowici
-uczciwi i ambitni
-odważni i odpowiedzialni
- madrzy i szanujący przyrode
- i puki sa tacy ktorzy umieją rozmawiac z górami
to sa prawdziwi górale.. na świecie....pozdrawiam
-twardzi i pracowici
-uczciwi i ambitni
-odważni i odpowiedzialni
- madrzy i szanujący przyrode
- i puki sa tacy ktorzy umieją rozmawiac z górami
to sa prawdziwi górale.. na świecie....pozdrawiam
ostatio jak byłam w Krakowie niedaleko dworca głównego podszedł do mnie góral...chciał ode mnie papierosy nio ale był straszine zalany i gadał straszne głupoty...stwierdził, iż najchętniej to by mnie zabrał ze sobą do Zakopanego bo fajna dupa jestem (to był cytat) a na końcu dał mi bardzo cenna radę..."Słuchaj kochaniutka nie wychodź nigdy za mąż..." ech nio na szczęscie nie wszyscy górale są tacy ale ten wpisuje sie w konwencje górala wylewającego za kołnierz 







