Modlitwa w górach
Zygmuncie - tak, katolicy, którzy "tak pojmują swój katolicyzm", zrobią wszystko, aby być na Mszy św. w niedzielę. To jest najważniejsze! Nie pójście na niedzielną Mszę, niespotkanie się we wspólnocie na Eucharystii to tak, jakbyś w najbardziej upalny dzień wybrał się na całodniową wycieczkę w góry - nie zabierając ze sobą wody. To tak, jak chodzenie po lodzie - bez raków. Itd...
Ja tam dobrym człekiem jestem, a żaden ze mnie chrześcijanin, chyba, że tylko statystycznie. Za czasów gdy jeszcze srałem pod siebie zaniesiono mnie do kościoła i ochrzczono. A teraz przez to nie mam spokoju. Nie wyznaję żadnego "Boga" ani bożka, nie spowiadam się przed pochowaniem najbliższego, a jedyne co, to opłatkiem się połamię bo mamuśka by płakała. Ale do rzeczy: problem się poważny zrobił, gdy złożono mi propozycję nie do odrzucenia, a mianowicie pełnienie roli ojczulka chrzestnego mojej niczego nieświadomej bratanicy. Zgodziłem się, ale jako niereligijny (z wiadomych przyczyn). Kościółkowa część mojej rodziny prawie mnie zagryzła. Oczywiście nikt nie zechciał takiego chrzestnego - "podróby". I tak zostałem czarną owcą w rodzinie. Dlatego w góry uciekam między innymi właśnie przed "kościółkowych". Łącząc się nieco z Danielem w swoich przemyśleniach. Gdy ktoś mi pisze, że modlić się można nawet na szlaku, to mam ochotę ze śmiechu pęknąć bo w to nie uwierzę. Już widzę jak jakiś (bez urazy) bogobojny górołaz leży krzyżem na szlaku, niech to będzie terychowa-zbójnickaZygmunt pisze:jeśli jestem dobrym czlowiekiem to jestem prawdziwym chrześcijaninem
P. S. Jak słusznie zwrócił uwagę Zygmunt, jest to temat do Hide Parku
podciągaj nogawy bo zostaniesz, aczkolwiek nie ja Cię będę gryzł, a w kwestiiKeczup pisze:Mam nadzieję, że nie zostanę z kolei zagryziony przez niektórych na tym forum
to jeśli moje kierowane w niebo peany dziękczynne za to, że mam to co mam można nazwać modlitwą, to cholera każdego dnia w górach to robię i dobrze mi z tym, a Twoje zdanie i wiara - jest Twoim poglądem więc miej go bo to coś Twojego...Keczup pisze:modlić się można nawet na szlaku
Keczup napisał:
Osobiście szanuję Cię za odwagę za podzielenie się osobistym odczuciami...Nie każdego byłoby na to stać...Zauważam jednak duży ładunek negatywnych emocji - może z powodu braku dystansu do sprawy?
Myślę także,że póki co generalnie wszyscy trzymaja się tu tematu, i przrzucenie go do Hide Parku byłoby conajmniej niestosowne. Ale to tylko moje odczucie i nic więcej....
Pozdrawiam, Izabela
- no i właśnie o takiej formie oddawania sie religii pieknie pisze marcys, a istotę obrazowo tłumaczy grumblers....pozostali optują za odmawianiem modlitwy właśnie na szlaku - deklarując się tak czy inaczej....Już widzę jak jakiś (bez urazy) bogobojny górołaz leży krzyżem na szlaku, niech to będzie terychowa-zbójnicka . Tak, od oddawania się religii są kościoły
Osobiście szanuję Cię za odwagę za podzielenie się osobistym odczuciami...Nie każdego byłoby na to stać...Zauważam jednak duży ładunek negatywnych emocji - może z powodu braku dystansu do sprawy?
Myślę także,że póki co generalnie wszyscy trzymaja się tu tematu, i przrzucenie go do Hide Parku byłoby conajmniej niestosowne. Ale to tylko moje odczucie i nic więcej....
Pozdrawiam, Izabela
Jest takie piękne Przykazanie Miłości ,dające się od biedy przetłumaczyć na proste "nie rób drugiemu ,co tobie niemiłe".
I to wyjaśnia wszystko ,cała ta dyskusja jest ,nie przymierzając ,jak o ,przepraszam za wyrażenie ,dupie Maryni. Padają głupawe argumenty i równie dziwne odpowiedzi. Ja jestem n.p. głęboko religijny ,co oczywiście nie oznacza ,że chodzę po szlaku z różańcem ,ale ,no właśnie , jeżeli ktoś lubi z tym różańcem łazić i po cichutku się modlić ,jeżeli lubi 7 razy codziennie chodzić do kościoła ,to co to kogo obchodzi?. Oczywiście z tego samego fundamentalnego powodu nie pochwalę natrętnych i głośnych modłów na szlaku ,choć mnie akurat to nie przeszkadza ,tak samo zresztą jak nie przeszkadzają mi marsze H. Kriszny czy dyskusja ze Swiadkami Jechowy. Uważam ,że każdy ma prawo do wyrażania swojej wiary ,jaka by ona nie była i nie sądzę ,by mogło to obrazić czyjeś uczucia ,dopóki ktoś chwali swoje przekonania ,a nie czepia się cudzych. A niestety niektórzy na tym Forum próbują tego drugiego.
Keczup n.p. nie wierzy ,o wierze jakiejkolwiek pojęcia nie ma ,ale bierze udział w dyskusji - przeszkadza mu sama świadomość ,że ktoś myśli inaczej. Keczup ,nie chcesz być Ojcem Chrzestnym ,nie wierzysz ,to się nie zgadzasz ,a z faktu ,że masz ,lub myślisz ,że masz ,ciemną rodzinę dewotów ,nie wynika żaden wniosek odnośnie wiary jako takiej.
Zygmuntowi mogę tylko powiedzieć ,że katolicyzm wbrew pozorom niewiele ma wspólnego z judaizmem w rozumieniu przesadnie ścisłych i jednoznzacznych nakazów. Można być dobrym katolikiem biorąc jednocześnie udział w miesięcznej wyprawie w Himalaje i nie będąc w tym czasie w kościele.
Zresztą takie głupawe pseudoargumenty mające wykazać śmieszność wiary są głównie autorstwa ludzi akurat niewierzących ,bądź ,przyznaję ,nawiedzonych dewotów . Ludzie "normalnie" wierzący nie mają problemów z pogodzeniem wiary i fajnego często życia ,a od rozstrzygania dylematów mają sprawny instrument- sumienie ,no i ,jak zwykle ,zdrowy rozsądek ,którego tu niektórym zaczyna brakować.
Ja obawiam się ,że niektórzy chcieli by takiej politycznej poprawności ,jak w Stanach i u Żabojadów ,ale niech mi wierzą ,że to nie jest dla normalnych ludzi
I to wyjaśnia wszystko ,cała ta dyskusja jest ,nie przymierzając ,jak o ,przepraszam za wyrażenie ,dupie Maryni. Padają głupawe argumenty i równie dziwne odpowiedzi. Ja jestem n.p. głęboko religijny ,co oczywiście nie oznacza ,że chodzę po szlaku z różańcem ,ale ,no właśnie , jeżeli ktoś lubi z tym różańcem łazić i po cichutku się modlić ,jeżeli lubi 7 razy codziennie chodzić do kościoła ,to co to kogo obchodzi?. Oczywiście z tego samego fundamentalnego powodu nie pochwalę natrętnych i głośnych modłów na szlaku ,choć mnie akurat to nie przeszkadza ,tak samo zresztą jak nie przeszkadzają mi marsze H. Kriszny czy dyskusja ze Swiadkami Jechowy. Uważam ,że każdy ma prawo do wyrażania swojej wiary ,jaka by ona nie była i nie sądzę ,by mogło to obrazić czyjeś uczucia ,dopóki ktoś chwali swoje przekonania ,a nie czepia się cudzych. A niestety niektórzy na tym Forum próbują tego drugiego.
Keczup n.p. nie wierzy ,o wierze jakiejkolwiek pojęcia nie ma ,ale bierze udział w dyskusji - przeszkadza mu sama świadomość ,że ktoś myśli inaczej. Keczup ,nie chcesz być Ojcem Chrzestnym ,nie wierzysz ,to się nie zgadzasz ,a z faktu ,że masz ,lub myślisz ,że masz ,ciemną rodzinę dewotów ,nie wynika żaden wniosek odnośnie wiary jako takiej.
Zygmuntowi mogę tylko powiedzieć ,że katolicyzm wbrew pozorom niewiele ma wspólnego z judaizmem w rozumieniu przesadnie ścisłych i jednoznzacznych nakazów. Można być dobrym katolikiem biorąc jednocześnie udział w miesięcznej wyprawie w Himalaje i nie będąc w tym czasie w kościele.
Zresztą takie głupawe pseudoargumenty mające wykazać śmieszność wiary są głównie autorstwa ludzi akurat niewierzących ,bądź ,przyznaję ,nawiedzonych dewotów . Ludzie "normalnie" wierzący nie mają problemów z pogodzeniem wiary i fajnego często życia ,a od rozstrzygania dylematów mają sprawny instrument- sumienie ,no i ,jak zwykle ,zdrowy rozsądek ,którego tu niektórym zaczyna brakować.
Ja obawiam się ,że niektórzy chcieli by takiej politycznej poprawności ,jak w Stanach i u Żabojadów ,ale niech mi wierzą ,że to nie jest dla normalnych ludzi
dagomar napisał:
Pozdrawiam, Izabela
[ Dodano: Sro, Gru 28, 2005 19:43 ]
dagomar napisał:
Aha, jakos dziw,że nikt się nie łapie na wywiad z Lemem (jak dla mnie genialny) - w nim(wywiadzie) także o Polaków tolerancji...
Pozdrawiam, Izabela
- zasadniczo zgadzam sie z Tobą,ale niezupełnie....mnie wydaje się ,że po prostu niektórzy nie wiedzą o czym mówią(co podkreśla wciąż marcys), a porywaja się na rzecz wielką....nie złośliwie nawet, ale nieświadomie - nie sądzisz?cała ta dyskusja jest ,nie przymierzając ,jak o ,przepraszam za wyrażenie ,dupie Maryni. Padają głupawe argumenty i równie dziwne odpowiedzi.
Pozdrawiam, Izabela
[ Dodano: Sro, Gru 28, 2005 19:43 ]
dagomar napisał:
- dlaczego maja chcieć Ci wierzyć?. A może w to właśnie wierzą i tego chcą?. To co ktoś chce wyznawać to przeciez każdego sprawa jak piszesz - nie zapedziłeś sie nadto?Ja obawiam się ,że niektórzy chcieli by takiej politycznej poprawności ,jak w Stanach i u Żabojadów ,ale niech mi wierzą ,że to nie jest dla normalnych ludzi
Aha, jakos dziw,że nikt się nie łapie na wywiad z Lemem (jak dla mnie genialny) - w nim(wywiadzie) także o Polaków tolerancji...
Pozdrawiam, Izabela
No i wszystko właśnie rozbija się o tolerancję. Wierzących wobec niewierzących i odwrotnie. I do tego jeszcze wobec wierzacych inaczej.
Niech kazdy wierzy sobie tak jak chce i umie. Niech nie poucza innych. Niech nie przeszkadza innym. Niech chodzi do kościoła. Niech nie chodzi do kościoła. Niech się modli na szlaku itd. itp. Byle z tolerancją i poszanowaniem dla innych.
Niech kazdy wierzy sobie tak jak chce i umie. Niech nie poucza innych. Niech nie przeszkadza innym. Niech chodzi do kościoła. Niech nie chodzi do kościoła. Niech się modli na szlaku itd. itp. Byle z tolerancją i poszanowaniem dla innych.
tomek I napisał:
Pozdrawiam, Izabela
- wiśta wio łatwo powiedzieć.....przecież tolerancja to wiedza...a jak nie ma sie pojęcia na czym polega przestrzeganie fundamentalnych zasad kościoła i co to jest Eucharystia? - to jak ma sie zrodzić tolerancja? Mało tego, ci co o tym zielonego pojęcia nie maja raczą pouczać tych co głebokie pojęcie mają....no to jak dojść z tym wszystkim do ładu i wzajemnego poszanowania?Byle z tolerancją i poszanowaniem dla innych.
Pozdrawiam, Izabela
my Polacy uwielbiamy skrajnosci (zreszta nie tylko my)
znam dwie siostry, ktorych zycie przybralo dwie skrajne formy
a jednoczesnie ich przekonania staly sie sila napedowa ich zycia
jedna z nich slucha tylko jednej stacji radiowej (RM) oraz codziennie chodzi do kosciola
druga biega co tydzien do kiosku po "Fakty i mity"
nie musze chyba wyjasniac, ze spotykaja sie tylko wtedy gdy musza, a i tak konczy sie to niemal rekoczynami
natomiast nie ma to wiele wspolnego z wiara lub jej brakiem w obu przypadkach
przyznam sie szczerze, ze jakos nie odnajduje sie ostatnio w tych bitwach na bloto w naszym kraju
ja tam wole rzucac sie ciastem, bo jest slodkie przynajmniej
tolerancji pewnie u nas nie bedzie, bo chyba nigdzie na swiecie nie ma
znam dwie siostry, ktorych zycie przybralo dwie skrajne formy
a jednoczesnie ich przekonania staly sie sila napedowa ich zycia
jedna z nich slucha tylko jednej stacji radiowej (RM) oraz codziennie chodzi do kosciola
druga biega co tydzien do kiosku po "Fakty i mity"
nie musze chyba wyjasniac, ze spotykaja sie tylko wtedy gdy musza, a i tak konczy sie to niemal rekoczynami
natomiast nie ma to wiele wspolnego z wiara lub jej brakiem w obu przypadkach
przyznam sie szczerze, ze jakos nie odnajduje sie ostatnio w tych bitwach na bloto w naszym kraju
ja tam wole rzucac sie ciastem, bo jest slodkie przynajmniej
tolerancji pewnie u nas nie bedzie, bo chyba nigdzie na swiecie nie ma
Wiara to delikatna sprawa i ...indywidualna. Rozumiem Agnieszkę i Marcysia....a przestrzeganie 10przykazań to sprawa moja i mojego sumiena. Najlepsze relacje z Bogiem mam bez pośredników(jakkolwiek to zrozumiecie, nie zamierzam bowiem tłumaczyć się z przestrzegania przykazań)Izabela pisze:...a jak nie ma sie pojęcia na czym polega przestrzeganie fundamentalnych zasad kościoła i co to jest Eucharystia? - to jak ma sie zrodzić tolerancja? Mało tego, ci co o tym zielonego pojęcia nie maja raczą pouczać tych co głebokie pojęcie mają....
Zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Nie potrzebna mi jest wiedza czy znajomość fundamentalnyh zasad aby być tolerancyjnym. Tolerancja to zupełnie coś innego. To pozwolenie komuś na bycie innym, na wiarę w coś czy w kogoś innego, na inne niż nasze zachowanie itd. Ale to też i taki własny sposób zachowania, który nie przeszkadza innym.Izabela pisze:...przecież tolerancja to wiedza...a jak nie ma sie pojęcia na czym polega przestrzeganie fundamentalnych zasad kościoła i co to jest Eucharystia? - to jak ma sie zrodzić tolerancja?
Czyż tylko "uczeni w Piśmie" mogą być tolerancyjni? Bo mają wiedzę? Nie sądzę. A nawet jestem pewny.
tomek I napisał:
Prezentuje swój poglad nie po to by kogoś przekonywać. Chociaż miło jest mieć podobne zdanie. To co wyrażam odnoszę wyłącznie do własnej osoby. Chętnie poznaję każdą odmienną opcję - tak jak teraz Twoją....Musze jednak podkreślić,że ze spokojem obstaję przy swoim poglądzie. Mnie osobiście w odniesieniu się do czegoś/kogoś z tolerancją pomaga wiedza. Lubię mieć świadomość dlaczego coś jest takie jakie jest. Staram sie rozumieć dylematy tego świata, choć nie zawsze jest to dla mnie łatwe. Ale z moich obserwacji rozumienie rzeczy, nawet w potocznym znaczeniu, raczej pomaga tolerancji ....
tomek I napisał:
Pozdrawiam, Izabela
- szanuję toZupełnie się z Tobą nie zgadzam.
tomek I napisał:
- mnie się to jakoś łączy: obowiązuje sakrament ujmowany jako ofiara(msza) i komunia. W takim znaczeniu była moja odpowiedż, ale może cos pomotałam, będę wdzięczna za wyprowadzenie z błędu.Jeszcze jedna rzecz Iza. Z tego co wiem to katolicyzm jest oparty na dogmatach a nie wiara jako wiara czy nawet chrześcijanizm.
Pozdrawiam, Izabela
tolerancja - wyrozumiałość, pobłazanie dla cudzych poglądów, upodobań, wierzeń, dla cudzego postępowania
dagomar napisał:
tomekI napisał:
Pozdrawiam, Iza
[ Dodano: Czw, Gru 29, 2005 0:23 ]
dagomar napisał:
dagomar napisał:
- oczywiście dagomarzetolerancja ,to ,jak sama nazwa wskazuje ,pozwalanie drugiemu na coś innego ,to nie jest (nie musi być ) akceptacja .
tomekI napisał:
- w pełni zgadam sie z KolegąA wiedza pewnie pomaga, (-)
[ Dodano: Czw, Gru 29, 2005 0:23 ]
dagomar napisał:
- tylko,że to kojarzy mi sie z wyrazem: tolero - znosić czyjąś obecność...a nie z wyrazem tolerantia - wyrozumiałość...Jeżeli dajmy na to nie znoszę żydów ,a kocham muzułmanów ,to ,dopóki tych pierwszych nie krzywdzę ,mam do tego prawo!!!!





