Czasy przejść
Zgadzam się z dagomarem ,ja również noszę mapę tylko tak na wszelki wypadek (bardzo się przydaje,gdy tłumaczy się coś laikowi na szlaku),komórka to dobra rzecz właśnie ze względów bezpieczeństwa-wszelkie telefony i smsy są drażniące na szlaku.Zegarek noszę ale głównie wtedy jak się wybieram na jednodniowy wypad na Słowację autobusem i wtedy jestem jakby bardziej uwiązana,bo czasu niestety trzeba pilnować,aby jakoś wrócić do Zakopca.No a tak ogólnie to w górach tracę poczucie czasu i muszę się nieźle zastanawiać jaki mamy obecnie dzień tygodnia.
P.S dagomar dzięki za maila
P.S dagomar dzięki za maila
Jak dla mnie:
KOMÓRKA - nie drażni ani trochę. Z reguły jest przytroczona gdzieś na wierzchu i służy do: kontrolowania bieżącej godziny, zapisywania czasów przejść, odbierania/wysyłania smsów. Dzwonek jest wyłączony i raczej unikam rozmów. Funkcja najważniejsza, to oczywiście kontakt z ratownikami "w razie czego". Funkcja niepożądana - przyciąganie piorunów.
MAPA - zawsze mam przy sobie mapę plus panoramy. Nie uważam się za topografa lub wybitnego znawcę gór, dlatego czasem zerkam na przebieg szlaków, czy inne parametry.
ZEGAREK - nigdy czegoś takiego nie nosiłem - swędziała by mnie ręka.

KOMÓRKA - nie drażni ani trochę. Z reguły jest przytroczona gdzieś na wierzchu i służy do: kontrolowania bieżącej godziny, zapisywania czasów przejść, odbierania/wysyłania smsów. Dzwonek jest wyłączony i raczej unikam rozmów. Funkcja najważniejsza, to oczywiście kontakt z ratownikami "w razie czego". Funkcja niepożądana - przyciąganie piorunów.
MAPA - zawsze mam przy sobie mapę plus panoramy. Nie uważam się za topografa lub wybitnego znawcę gór, dlatego czasem zerkam na przebieg szlaków, czy inne parametry.
ZEGAREK - nigdy czegoś takiego nie nosiłem - swędziała by mnie ręka.
Komórkę mam wyłączoną w plecaku, wiem, ze moze się przydać. jesli chodzi o wydarzenie, o którym wspomniałam. Rok temu moja przyjaciółka postanowiła się wybrać w góry- pierwszy raz w Tatry. Pierwszego dnia zrezygnowała z gór, ponieważ jest osobą raczej towarzyską i wolała zawierać interesujące znajomości w Zakopanem
Drugiego dnia postanowiła dołączyć do nas, a szliśmy na Czerwone Wierchy. Powiedziałam jak to wygląda, ile to zajmie, a ponieważ trasa nie jest trudna, więc stwierdziła, że idzie. Wchodziliśmy niebieskim i mimo wszystko prosiłam,żeby sms-y odczytywała jak się zatrzymamy , a nie podczas wchodzenia. Na Czerwonych schowała na chwilę komórkę, bo bała się patrzec w dół ( jest wrażliwa na ekspozycję jak się okazało ) , wyjęła ją na Ciemniaku. Naprawdę byłam już zła, bo moje ciągłe prośby trafiały obok. No i przy zejsciu z Ciemniaka , mały poślizg, upadła i zaczęła walczyć z bólem kostki. Nie dało się jej sprowadzić, bo nie mogła stanąć na nodze. usiadła, zdjęła but i w jednej sekundzie noga zrobiła się jak wielki klocek drzewa w okolicy kostki. Nie dała już nawet rady wstać z bólu, więc zabrał ją helikopter, noga w gips- drugiego dnia pobytu w górach. Iwonko, moze i to źle zabrzmiało, ale moja serdeczna przyjaciółka bagatelizuje do tej pory całą sytuację i twierdzi, ze nie ma znaczenia czy to góry czy ulica, bo taki wypadek może zdarzyć się wszędzie. Cóż, pewnie ma rację 
ad 1) nieźle, ale można lepiejHogarth pisze:no to teraz kilka moich czasów...z ostatnich kilku lat...mam zapisane
Kuźnice - Boczań - Murowaniec 0h58
Skrajny granat - krzyżne 2h12
Krzyżne-Murowaniec 1h20
Chochołowska-Grześ 0h37
Wołowiec-Starorobociański 2h54
i absolutny rekord, praktycznie nie do pobicia, ale lecielismy biegiem Giewont - wylot Strążyskiej 0h36
ad 2) kiepsko - ja już po całym dniu chodzenia, od Krzyżnego do Koziego Wierchu przeszedłem w 2 godz.
ad 3) może być (ale musiałeś chyba zbiegać)
ad 4) też podobnie szedłem
ad 5) ja chyba szedłem niecałe 2 godz.
ad 6) głupota
A kto zszedł z Giewontu w tym czasie? Bo jakoś nie mogłem się doczytać. Ktoś podobno w 36 minut zbiegał na wariata, jakby uciekał przed piorunami. Ale, co to ma wspólnego z trekkingiem?Leszek pisze:Chyba się przeniosę na jakieś inne forum gdzie mają "ludzkie" osiągi.
Jak można zejść z Giewontu w 36 minut ??!!
Jak bym miał się już ścigać, to trasę Kuźnicę-Murowaniec jestem w stanie zrobić w pół godziny. Oczywiście biegiem, bo chodem to już raczej nie.Andrzej Krystoszyk pisze:Kiedyś mnie też rajcowałószybkie chodzenie ale co robić " kiedy sie człowiek robi starszy , wszystko w nim po trochu parszywieje" zdrówko coś nie tego więc zadowala mnie czas taki jak podaje Nyka ( z jakąś rozsądną tolerancją in plus lub minus)Moja życiówka to Kuźnice- Boczań- murowaniec w 47 minut z jednym tzw. międzypiwiem na końcu lasu. To był zakład - niestety przegrany- kolejne pifka w Murowańcu. Góry musiały czekać. Doszedłem jednak do wniosku, że to nie Wielka Pardubicka i nie o czasy chodzi. AKA
Ojciec mi opowiadał, że jak był jakieś 25 lat temu w schronisku w Piątce, to Józek Krzeptowski pytał się młodych, w jakim czasie robią trasę schrornisko w Piątce - schronisko w Moku. Oni mówili, że 1 h, niektórzy, że nawet 50 minut. A "stary" Krzeptowski (miał wtedy ok. 50 lat) powiedział, że 30 minut to za dużo. Ale on tę trasę to zrobił chyba z milion razy.
Starszy człowiek mówił jakiś czas temu w schronisku w Piątce, że był taki czas, że przechodził orlą w 3 godziny. Sam nie wiem, jak można w takim czasie przejść. Trochę jednak trzeba biec. Chyba, że ktoś chodzi, jak nasz Korzeń.Robert I. pisze: (...)
Przejście odcinka Kasprowy Wierch - Krzyżne zajęło mi 6 godzin w tym 25 minut odpoczynku na Kozim Wierchu z powodu wzruszenia spowodowanego pięknem krajobrazu (jakże cudownie srzebrzył się Wielki Staw w DPSP)...
Jak bym się sprężył, to od Kasprowego do Krzyżnego przeszedłbym w ok. 5 godzin. Bo na spokojnie to ok. 5,5 godziny.
Mój znajomy z liceum, "stary trekkingowiec" mawiał zupełnie na odwrót. Czyli, że to osoba chodząca wolniej powinna przyspieszyć, żeby nie zostawać w tyle i nie opóźniać wędrówki. No i grupa powinna oczywiście chodzić tempem najszybszego uczestnika. To dla niego rozumiało się samo przez się.MiG pisze: (...)
Tylko w części mogę się z tym zgodzić. Zarówno z punktu widzenia zasad bezpieczeństwa, jak i z racji dobrego tonu, osoba chodząca szybciej powinna zwolnić. Podobnie jak grupa powinna chodzić tempem najsłabszego uczestnika.
MiG
Ja tam myślę, że prawda leży jednak po środku.
Po części jest to prawda. Ale przed wspólnym wyjazdem w góry, wszyscy uczestnicy wypadu powinni szczerze zadeklarować się, jaką mają kondycję. Bo jeśli ktoś uparcie twierdził, że ma dobrą, a później na szlaku okazuje się, że idzie jak żółw, to też jest to nieuczciwe podejście.ryb-ka pisze: (...)
Jak się chce "ganiać" zawsze można jechać samemu.
Ja osobiście nie za bardzo lubię iść w dużej grupie. Dla mnie 3 osoby to maks. Dlatego, jak się jedzie w taterki z większą liczbą osób, to najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby podzielenie tej grupy na kilka mniejszych podgrup zgodnie z poziomem kondycji. Wtedy każdy będzie szedł mniej więcej swoim tempem, a w schroniskach i tak wszyscy się będą razem spotykać.
Pamiętacie chyba historę Kaszniców i młodego taternika na szlaku od chaty Teryego przez Lodową Przełęcz do dol. Jaworowej? Młody człowiek chciał pomóc nierozsądnym mieszczuchoml, i co go za to spotkało?
Najdłużej by się było w górach, gdyby się po prostu stało w jednym miejscu. Wtedy możesz być w Tatrach całą wieczność.Hogarth pisze:
(...)
hmmm jesli chodzi o góry to myślę, że zgodnie z przysłowiem, pospiech jest złym doradcą... nie warto specjalnie gonić...zresztą w sumie lepiej się wlec, wtedy jest się dłuzej w górach:)
A wiesz ile osób w Warszawie umiera z głodu? Znacznie więcej niż w górach.dagomar pisze:Tak , może zdarzyć się wszędzie ,ale parę lat temu w Wąwozie Kraków człowiek po złamaniu nóg umarł prawdopodobnie z głodu (znaleziono go dużo póżniej) ,co prawda komórka by mu też w tym konkretnym miejscu nie pomogła ,ale ...
Jestem jak najbardziej wyluzowany. Ja komentuję i zadaję pytania, inni niech to samo robią. Na tym polega istota forum. A jakie to ma znaczenie, że osoby rozmawiały rok temu? Mnie rok temu nie było na tym forum i chciałbym również w tych tematach się wypowiedzieć. Zamiast wymyślać mnóstwo to nowych tematów (które czasem się nawet pokrywają ze starymitomek.l pisze:Hannibal wyluzuj. Popatrz na daty. Komentujesz i zadajesz pytania do osób, które tu rozmawiały rok temu.
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
ychyHannibal pisze:Zamiast wymyślać mnóstwo to nowych tematów (które czasem się nawet pokrywają ze starymi ), warto czasem wrócić do tych sprzed roku, czy sprzed 2 lat
[ Dodano: Pią, Gru 16, 2005 22:36 ]
a co do czasów przejśc..... mnie się pokrywał czas z map z czasem jaki osiągałam w trasie w górach
Jaka grupa?!? To będzie jeszcze grupa?Hannibal pisze: No i grupa powinna oczywiście chodzić tempem najszybszego uczestnika.
Może oprócz archeologii (wykopaliska!) lubi także pogadać sam ze sobą?tomek.l pisze:Hannibal wyluzuj. Popatrz na daty. Komentujesz i zadajesz pytania do osób, które tu rozmawiały rok temu.
A jak ktoś ma kondycję dobrą , ale słabszy dzień? Brzuch go boli, albo sobie obtarł palec? Drań paskudny z niego....Hannibal pisze:ktoś uparcie twierdził, że ma dobrą, a później na szlaku okazuje się, że idzie jak żółw, to też jest to nieuczciwe podejście
i z duchamiMiG pisze:lubi także pogadać sam ze sobą





