"Zepsute" kolano (a)

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

kijki nie przeszkadzają gdy odciążam się nimi na długich dojściach, lub np. w śniegu stabilizuję, albo osłabiam nacisk na kolana przy ostrych zejściach, Hannibal to nie tylko o kondycję chodzi, a może kiedyś spotkamy się na szlaku i pogadamy o tym w realu...
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Sylwester pisze:kijki nie przeszkadzają gdy odciążam się nimi na długich dojściach, lub np. w śniegu stabilizuję, albo osłabiam nacisk na kolana przy ostrych zejściach, Hannibal to nie tylko o kondycję chodzi, a może kiedyś spotkamy się na szlaku i pogadamy o tym w realu...
Ja tam po śniegach w Tatrach raczej nie chodzę, choć może w niedalekiej przyszłości zacznę.
Jak ktoś wali do plecaka mydło i powidło, i później szczyci się, że dźwigał 40 kg, albo i więcej, to się nie dziwię, że wspomaga się kijkami.
Ostatnim razem też popełniłem ten błąd, że napakowałem cały duży plecak 80 l, i też może by mi się przydały kijki. Jednak tego błędu nie mam zamiaru już popełniać i granica 20 kg jest dla mnie max.

Sylwester, ja wiem że nie tylko o kondycję chodzi. Chodzi również o dobrze rozwinięte stawy i ścięgna. O odpowiednie ich rozciągnięcie i rozgrzanie. O regularne ćwiczenia rozwijające i wzmacniające je. O wpier....... galaretek, etc. ITD ITD.
A spotkać oczywiście się możemy. Będzie mi bardzo miło. :)
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

Hannibal pisze:A spotkać oczywiście się możemy. Będzie mi bardzo miło.
a więc do zobaczenia, rozpoznasz mnie po kijkach :D
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Sylwester pisze:
Hannibal pisze:A spotkać oczywiście się możemy. Będzie mi bardzo miło.
a więc do zobaczenia, rozpoznasz mnie po kijkach :D
A ty mnie po tym, że ich nie mam. :cwaniak:
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

pierwsza moja górska trasa 15 lat temu to Sucha Dolina - Jaworki, coś ,co 3 lata temu w zimie zrobiłem w jedno popołudnie w tę i z powrotem ,bo poszliśmy do karczmy w Jaworkach na obiad ,a wtedy (miałem niespełna trzydziestkę) ,skończyło się bezsenną nocą ze zmęczenia i chodzeniem na czworakach następnego dnia. Teraz staram się prowadzić inny tryb życia ,niż te 15 lat wstecz ,wtedy było siedzenie w biurze ,siedzenie przy małych dzieciach ,wczasy nad morzem (jod dla dzieci). Teraz samo łażenie coroczne dużo daje ,poza tym narty ,tenis ,dużo pływania,rowery.
Nie biegam ,nigdy tego nie znosiłem. W Tatrach jeździmy na 10 dni i ,jak Bóg da ,robimy 9 tras ,nie zawsze pogoda pozwala ,ale te 9 dzień w dzień od 20 do 30 km w miarę spokojnie daję radę. Owszem ,czasami wracam jak stuletni fakir z padagrą ,ale następnego dnia jest OK. I to chyba jest najważniejsze ,nie to ,żeby się nie zmęczyć ,bo to niemożliwe ,ale by to zmęczenie pokonać ,bo to świadczy o wytrenowaniu: dyszysz ,ale idziesz i twój organizm zachowuje się normalnie ,możesz jeść ,widzisz niezamazany obraz,jesteś w stanie zrobić zdjęcie aparatem bez antishocka
ryb-ka

-#5
Posty: 926
Rejestracja: pn 26 lip, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: ryb-ka »

Hannibal pisze:dobrze rozwinięte stawy i ścięgna
To jest też w dużym stopniu sprawa genetyki. Jedni mają "lepsze", drudzy "gorsze" i ćwiczenia temu nie zaradzą.
Ja mam kolana kiepskie - kiedyś musiałam zrezygnować z trenowania właśnie przez kolana. I teraz wolę się oszczędzać.

A zupełnie osobna sprawą jest chodzenie zimą - w głębokim śniegu kije są niezastąpione. No chyba że śmiga się na rakietach ;)
Sylwester

-#6
Posty: 1695
Rejestracja: ndz 10 lip, 2005

Post autor: Sylwester »

ryb-ka pisze:No chyba że śmiga się na rakietach
chodząc na rakietach Kasiu tym bardziej potrzebujesz kijków, śnieg nie wszędzie jednaki, nogi też inaczej się zapadają, więc stabilizacja jest potrzebna, no i taki rytm, że pracujesz rękami ...
ryb-ka

-#5
Posty: 926
Rejestracja: pn 26 lip, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: ryb-ka »

Sylwester pisze:tym bardziej potrzebujesz kijków
Wniosek - zimą bez kijków ani rusz!
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

dagomar pisze:Z doświadczenia wiem ,że skutecznie eliminuje przeciążenia stawów kolanowych -po pierwsze rodzaj 'kaczkowatego' chodu ze stopami skierowanymi na zewnątrz (jak marynarze) podczas schodzenia
Popieram w 100% takie schodzenie! Jak zobaczycie latem taką osóbkę w górach tzn. że to ja :P
Hannibal pisze:I kijków też nie używam, bo uważam je za mało potrzebny szpej.
Oczywiście to Twoje zdanie...
Wiem, że przy schodzeniu, gdzie są duże stopnie, bardzo pomagają, odciążają kolana... Przy wchodzeniu także pomagają.

Dodam tylko, że na razie ból kolan mi nie dokucza i mam nadzieje, że tak zostanie. Przy schodzeniu staram się to robić płynnie... I to pomaga :)
Awatar użytkownika
Tomek K

-#4
Posty: 379
Rejestracja: wt 08 mar, 2005
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Tomek K »

Hannibal ma rację, że ważne są dobrze rozwiniete mięśnie, które chronią i odciążają stawy. Tak mi ciągle mówią lekarze ponieważ co jakiś czas mam z nimi do czynienia. Kijki są ze mną już od 15 lat jednak nie uniknąłem problemów kolanowych. Nie rozstaje się jednak z kijami ponieważ chodzi mi się z nimi o wiele lepiej (biegać się z nimi raczej nie da ;) dlatego takie nastawienie Hannibala). Potwierdzam - w zimie są niezbedne szczgólnie w kopnym śniegu.
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Iwona pisze: błąd i to duży..ale nic na siłę ;)
Błąd, nie błąd, nie rozważałbym tego w ten sposób. W niektórych sytuacjach są niezastąpione, znowuż czasami bywają używane niepotrzebnie.
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

dagomar pisze: Nie biegam ,nigdy tego nie znosiłem. W Tatrach jeździmy na 10 dni i ,jak Bóg da ,robimy 9 tras ,nie zawsze pogoda pozwala ,ale te 9 dzień w dzień od 20 do 30 km w miarę spokojnie daję radę. Owszem ,czasami wracam jak stuletni fakir z padagrą ,ale następnego dnia jest OK. I to chyba jest najważniejsze ,nie to ,żeby się nie zmęczyć ,bo to niemożliwe ,ale by to zmęczenie pokonać ,bo to świadczy o wytrenowaniu: dyszysz ,ale idziesz i twój organizm zachowuje się normalnie ,możesz jeść ,widzisz niezamazany obraz,jesteś w stanie zrobić zdjęcie aparatem bez antishocka
Dagomar dobrze gada (pisze). Najlepszym objawem dobrego przygotowania do górskich wycieczek (lub jak kto woli - dobrej kondycji) jest to, że po 5 (np.)wyczerpujących dniach ma się szóstego dnia siłę, żeby znowu pójść w góry.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Pomimo tylu ataków na mnie, że chciałbym używac kijków trekkingowych, mam zamiar je jednak nabyć. No cóż, trza czasem iść pod prąd. Takie życie. :D
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

MiG pisze:Dagomar dobrze gada (pisze). Najlepszym objawem dobrego przygotowania do górskich wycieczek (lub jak kto woli - dobrej kondycji) jest to, że po 5 (np.)wyczerpujących dniach ma się szóstego dnia siłę, żeby znowu pójść w góry.
Święte słowa, polac im
Hannibal pisze:Pomimo tylu ataków na mnie, że chciałbym używac kijków trekkingowych, mam zamiar je jednak nabyć. No cóż, trza czasem iść pod prąd. Takie życie.
Hanni - ataki były stąd,że napisałeś iż toniepotrzebnuy szpej -prawie wszyscy tu używają kijów
Ostatnio zmieniony czw 15 gru, 2005 przez mefistofeles, łącznie zmieniany 1 raz.
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Ja nie używam :) I wyobraźcie sobie, że niosłem bez kijków ciężki plecach i nie padłem na twarz.
A Hannibal pisze jak dla mnie coś za mało zrozumiale. ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Hannibal pisze:Pomimo tylu ataków na mnie, że chciałbym używac kijków trekkingowych
...że co? :think: ...nic już nie rozumiem :P jak chciał,jak nie chciał...albo ja już nic nie kumam i ..muszę iść spać 8)
Hannibal pisze:No cóż, trza czasem iść pod prąd.
w tym wypadku...chyba "z prądem" ;) :D
MiG pisze:znowuż czasami bywają używane niepotrzebnie.
np. na drodze do Moka? ;)
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

No i znów ataki. :(
Nie wiem, jak ja to wszystko wytrzymam.
Ciężki żywot człowieka poczciwego.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Dobra, wkręcam was. Chciałem tylko zobaczyć, jak wam dopisuje humor po dzisiejszym, ciężkim dniu na forum. Nie jest aż tak źle, choć mogłoby być lepiej.
Dobra, a teraz do meritum. Przeczytałem w miarę dokładnie cały temat poświęcony kijkom trekkinkowym. Jedni mówią, żeby kupowac z amortyzatorem, inni że bez. Przychylałbym się jednak do tych drugich.
I mam już jedne na oku -
http://www.8a.pl/index.php?str=prod_big ... t=&subkat=
Co o nich myślicie? Chyba jedne z pożądniejszych.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

podobne do moich (troche tańsze,ale rok temu kupowałem) - fajne. Jedyne co mnie w nich drażni to to,że czasem (jak nie chca się zablokować - rzadko) trzeba je rozłożyc i przesunąć rozpórke na gwincie. No i talerzyk mi spada - 2 razy gubiłem, ale to drobiazg - generalnie podobają mi się
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

ODPOWIEDZ