jerry: weekend 31.VII - 1.VIII.2004
Jerry:
Pozdrawiam i życzę przejścia całej Orlej jednego dnia,co będzie stanowić mobilizujące wyzwanie dla mnie ,jak znowu zobaczę ukochane Taterki
Iwona
Już odpowiadam na Twoje pytanie.Trasa od Kasprowego do Żlebu Kulczyńskiego (idąc Orlą) jest spokojnie do przejścia.Śnieg jest i owszem ale tylko na samych podejściach na Orlą (Zawrat,Kozia Przewłęcz,Kozia Dolinka),natomiast na samej Orlej jest czyściutko.ciekawe jakie sa warunki na koziej przeleczy i w okolicach drabinki
Pozdrawiam i życzę przejścia całej Orlej jednego dnia,co będzie stanowić mobilizujące wyzwanie dla mnie ,jak znowu zobaczę ukochane Taterki
Iwona
He he Jerry -bardzo kusząca propozycja
Tylko,że te moje połączenia PKP :aciu: Dla mnie dostanie się pociągiem do Krakowa i potem autobusem do Zakopca to wyprawa na ok 17 godz :placze: .Jeden pociąg pośpieszny nocny jaki jedzie pozwala mi dostać się do stolocy Tatr na ok 12 w południe,więc sam widzisz.....
Szkoda....ale będę trzymała kciuki za Twoje dokonanie
Pozdrawiam
Iwona
P.S. Jak wygląda sytuacja z filmikiem "Czekając na Joe",o którym rozmawialiśmy swego czasu.
Tylko,że te moje połączenia PKP :aciu: Dla mnie dostanie się pociągiem do Krakowa i potem autobusem do Zakopca to wyprawa na ok 17 godz :placze: .Jeden pociąg pośpieszny nocny jaki jedzie pozwala mi dostać się do stolocy Tatr na ok 12 w południe,więc sam widzisz.....
Szkoda....ale będę trzymała kciuki za Twoje dokonanie
Pozdrawiam
Iwona
P.S. Jak wygląda sytuacja z filmikiem "Czekając na Joe",o którym rozmawialiśmy swego czasu.
Mogę powiedzieć jak było na Orlej 13-go 
przeszłam odcinek Kozi Wierch - Krzyżne. Było ok, tyle że trochę sypało śniegiem. Tylko jeden moment był mało fajny. Gdzieś 10 min. od przełęczy Krzyżne jest takie podejście żlebem po łańcuchach ( szłam tem pierwszy raz stąd mało precyzyjny opis:) ), no i łańcuchy leżą sobie pod zeszłorocznym śniegiem więc trzeba uprawiać wspinaczkę bez asekuracjipo skałkach obok. Mi trochępozim adrenaliny skoczył.
A tego 13 spotkałam dzielnych młodzieńców będących pierwszy raz w Tatrach którzy przemierzyli całą Orlą! Ale byli bardzo zdeterminowani do tego czynu:)
Zyczę dobrej pogody!
przeszłam odcinek Kozi Wierch - Krzyżne. Było ok, tyle że trochę sypało śniegiem. Tylko jeden moment był mało fajny. Gdzieś 10 min. od przełęczy Krzyżne jest takie podejście żlebem po łańcuchach ( szłam tem pierwszy raz stąd mało precyzyjny opis:) ), no i łańcuchy leżą sobie pod zeszłorocznym śniegiem więc trzeba uprawiać wspinaczkę bez asekuracjipo skałkach obok. Mi trochępozim adrenaliny skoczył.
A tego 13 spotkałam dzielnych młodzieńców będących pierwszy raz w Tatrach którzy przemierzyli całą Orlą! Ale byli bardzo zdeterminowani do tego czynu:)
Zyczę dobrej pogody!
ryb-ka
Ale z powyzszych opisow wnioskuje, ze oprocz kurtki przeciwdeszczowej (rowniez nieprzewiewnej) polar albo jakas bluza moze okazac sie koniecznoscia
trudno ... trzeba bedzie spakowac
pozdrawiam w oczekiwaniu na pomyslne prognozy
Tak sobie mysle, czy byla to na pewno determinacja, czy ...... albo przemilcze :gwizd:ryb-ka pisze:A tego 13 spotkałam dzielnych młodzieńców będących pierwszy raz w Tatrach którzy przemierzyli całą Orlą! Ale byli bardzo zdeterminowani do tego czynu:)
Ale z powyzszych opisow wnioskuje, ze oprocz kurtki przeciwdeszczowej (rowniez nieprzewiewnej) polar albo jakas bluza moze okazac sie koniecznoscia
pozdrawiam w oczekiwaniu na pomyslne prognozy
Hi! Witaj na forumryb-ka pisze:Tylko jeden moment był mało fajny. Gdzieś 10 min. od przełęczy Krzyżne jest takie podejście żlebem po łańcuchach ( szłam tem pierwszy raz stąd mało precyzyjny opis:) ), no i łańcuchy leżą sobie pod zeszłorocznym śniegiem więc trzeba uprawiać wspinaczkę bez asekuracjipo skałkach obok. Mi trochępozim adrenaliny skoczył.
Podejście na Buczynową Przełęcz - 8 lat temu nie było tam jeszcze łańcuchów!
MiG
No i mamy czwartek (lub jak to mawia Niedzwiedzki: ćwiartek) jesli dobrze wszystko pojdzie, to za 34 godziny bede siedzial w pociagu z Poznania do Wawy.
Jesli nie .... to bede kombinował gdzie by tu rowerem uderzyć w ten weekend. Jednak nie ukrywam że ta pierwsza opcja bardziej mnie pociąga.
@Mariusz
Czy wysylajac smsy na forum o tym samym temacie, trafia one do jednego tematu? No i czy potem moge Cie prosic o przeniesienie takich smsow do biezacego topicu?
pozdrawiam
Jesli nie .... to bede kombinował gdzie by tu rowerem uderzyć w ten weekend. Jednak nie ukrywam że ta pierwsza opcja bardziej mnie pociąga.
@Mariusz
Czy wysylajac smsy na forum o tym samym temacie, trafia one do jednego tematu? No i czy potem moge Cie prosic o przeniesienie takich smsow do biezacego topicu?
pozdrawiam
W Żlebie Kulczyńskiego 7.07 woda pięknie płynęła po skałach,ale nie za bardzo uśmiechałoby mi się specjalnie po nią schodzić wędrując Orlą :gwizd:
Swoją drogą skąd tam jest ta woda?Topniejący śnieg,czy źródełko o którym nic nie wiem....?
Iwona
Swoją drogą skąd tam jest ta woda?Topniejący śnieg,czy źródełko o którym nic nie wiem....?
Iwona
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Tak, jest to możliwe. Niestety tylko dla klientów sieci ERA GSM, bo tylko ta sieć pozwala na wysłanie wiadomości z tematem. Jeśli pierszego SMSa wyślesz np z tematem "jerry", to kolejne muszą mieć tematy "Re: jerry" - wówczas będą trafiać do tego samego wątku.Czy wysylajac smsy na forum o tym samym temacie, trafia one do jednego tematu? No i czy potem moge Cie prosic o przeniesienie takich smsow do biezacego topicu?
Jerry
Hmmm....myślę,że ok 30min na dojście i powrót po wodę musiałbyś liczyć...Nie lepiej zabrać więcej wody ze sobą?Polecam też soczyste jabłuszka-gaszą pragnienie i jednosześnie spełniają formę strawy
P.S- zgadzam się z Hogarth w 100%,szczególnie jeśli chodzi o to nieciekawe schodzenie...
Iwona
[/b]
Hmmm....myślę,że ok 30min na dojście i powrót po wodę musiałbyś liczyć...Nie lepiej zabrać więcej wody ze sobą?Polecam też soczyste jabłuszka-gaszą pragnienie i jednosześnie spełniają formę strawy
P.S- zgadzam się z Hogarth w 100%,szczególnie jeśli chodzi o to nieciekawe schodzenie...
Iwona
[/b]
Zważywszy na panującą tam pogodę, dobrym rozwiazaniem może się również okazać PARASOLKA, ale z drutami wygiętymi do góry (tak jak to nieraz robi wiatr) oraz z dziurką w środku i cienką rurką plastikową (można kupić w marketach). Zaczepiasz rurkę do dziurki w parasolce (porządnie uszczelnić), a drugi koniec zanurzasz w niesionej przy pasku butelce 0,5L. Parasolkę można zamocować do plecaka - wyglądem ma troszkę przypominać antenę satelitarną, wtedy konstrukcja zadziała. Przy obecnej pogodzie, nie nadążysz spijać wody z butelki. Będziesz mógł nią nawet częstować napotkanych wędrowców lub uczestników spływów kajakowych.






