Spotkajmy się w Tatrach
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
Każdy ma prawo wchodzić sobie albo nie wchodzić
z tylko jemu znanych powodów
i nie należy go za to oceniać
Nie chcialam po raz kolejny nikogo obrazać.
Każdy ma prawo nie ryzykować.
To jego dupa i o nią dba , albo ją nadstawia, czy eksploruje, czy ...
a .. naprawdę... to co tylko zechce,
byle
nie kosztem innych.
z tylko jemu znanych powodów
i nie należy go za to oceniać
Nie chcialam po raz kolejny nikogo obrazać.
Każdy ma prawo nie ryzykować.
To jego dupa i o nią dba , albo ją nadstawia, czy eksploruje, czy ...
a .. naprawdę... to co tylko zechce,
byle
nie kosztem innych.
Jeśli chodzi o to że zawróciłem to może faktycznie mam kompleks (choć ja faktycznie nazywam to rozsądkiem i rajonalnym rozumowaniem). I na pewno nie mam zamiaru tego leczyć przy pomocy czyjejś śmierci. Ja w ogóle nie mam zamiaru tego leczyć.
Rozmawiałem potem z Przewodnikiem Tatrzańskim który jest juz po 60-tce i powiedzial mi, że nadal może chodzić po Tatach ponieważ zawsze wiedział kiedy zawrócić. Dla mnie on i np. panowie Marasek i Jagiełło których spotkaliśmy przy Czarnym Stawie na chwile przed tym wypadkiem to są autorytety w tej dziedzinie a wszyscy oni twierdzili że te warunki są zbyt niebezpieczne do chodzenia.
Rozmawiałem potem z Przewodnikiem Tatrzańskim który jest juz po 60-tce i powiedzial mi, że nadal może chodzić po Tatach ponieważ zawsze wiedział kiedy zawrócić. Dla mnie on i np. panowie Marasek i Jagiełło których spotkaliśmy przy Czarnym Stawie na chwile przed tym wypadkiem to są autorytety w tej dziedzinie a wszyscy oni twierdzili że te warunki są zbyt niebezpieczne do chodzenia.
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
Śmierć w górach jest skazana na krytyczną ocenę. Począwszy od tych co po górach nie chodzą ("kto mu kazał iść w góry") a skończywszy na profesjonalistach, którzy dopatrzą się najdrobniejszego błędu. Rzadko można powiedzieć, że ktoś miał tylko pecha. Osobiście wolałbym tą ostatnią wersję.mała syrenka pisze:
a szczególnie nie kosztem tych, co zginęli.
Przypomina mi się historia jak to z "Jacolem" Czyżem robiłem ostatnią zaliczeniową drogę na Staszlu. Warunki były kiepskie. Ja jako młody zapaleniec darłem do góry za wszelką cenę. Do tej pory pamiętam jak Jacol mój "wyczyn" podsumował - cytuję:tomek.l pisze:Tak dla jasności. To nie są żadne oceny kosztem innych. To jest tylko pogląd, że w tamtych warunkach wchodzenie na zacienione, oblodzone szlaki było wysoce niebezpieczne i najlepszym rozwiązaniem było wcześniejsze wycofanie się ze szlaku.
Po kiego tyś tak k..wa zapier...ał.W taką pogodę jak byś się wycofał na pierwszym trawersie to też bym ci zaliczył drogę". Od tamtej pory zacząłem mysleć
Zawsze tak było, że z różnych górskich zdarzeń i wypadków ludzie wyciągali wnioski. I nie chodziło o ocenę człowieka ale o ocenę zachowania w danej sytuacji. Analizując różne wypadki i niebezpieczne sytuacje można nauczyć się prawidłowych zachowań i przewidywania. Właśnie chodzi o to aby nie powielać błędów innych i dlatego trzeba pisać o wypadkach. Nie oceniać ludzi którzy zginęli ale oceniać błędy jakie popełnili.
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
NO tak , typowo męskie podejście.jak byś się wycofał na pierwszym trawersie to też bym ci zaliczył drogę". Od tamtej pory zacząłem mysleć .
Zaliczyć
Najpierw kombinowal jak zaliczyć filar i walił do góry, a potem nauczyl się od bardziej doświadczonego jak zaliczyć nie waląc.
..................
(zaraz Wam tu jeszcze zapoczątkuję wątek feministyczny)
Uff. Odetchnąłemmała syrenka pisze:
NO tak , typowo męskie podejście.
Zaliczyć![]()
Najpierw kombinowal jak zaliczyć filar i walił do góry, a potem nauczyl się od bardziej doświadczonego jak zaliczyć nie waląc.
..................
(zaraz Wam tu jeszcze zapoczątkuję wątek feministyczny)
Do tej pory myślałem, że tylko ja zawsze kończę poważne tematy na seksie


