Spotkajmy się w Tatrach
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
W sobote byl luźny dzień.
Mieliśmy się byczyć, leżeć brzychem do góry, ale niestety zaświecilo slońce, wytopilo lód i nie wytrzymaliśmy.
My się nawet opierdalać nie umiemy.
Na Karbie smażylismy jajecznicę, którą przesoliłam
jak to ja i Zyfri pobiegl po wodę, a ja się uspalam na kamieniu i tak bylo slodko mm
Ale te cholerne slońce świecilo i niestety znowu cholera nie mogliśmy usiedzieć w miejscu i poszlismy na te cholerne wspinanie.
Na mylną przelęcz szliśmy jakoś tak bez przekonania, jak przez sen, bez pośpiechu, zero stresu, z przyjacielem idziemy sobie, robimy zdjęcia, tak jak lubię:)
Jak doszliśmy na przelęcz to już bylo po poludniu, po 14 jakoś, ale nałożylismy zabawki i zrobiliśmy to [tzn. wspieliśmy się
]
To łatwa droga, w porywach do III, taki pryszcz, lód byl tylko w dwóch czy trzech miejscach.
No ale nie mielismy wyboru, bo wszystkie inne drogi poniżej VI na których nie byliśmy razem, byly w cieniu, a więc i w lodzie.
No i spokojnie było.
Na Zadnim Kościelcu zaliczylismy zachod slońca, potem przy zejściu 100m od Karbu na ścieżce zrobiliśmy sobie piknik, Na drugi dzień się dowiedzialam, że wchrzanialiśmy kabanosy tam gdzie dzien wcześniej leżal ten chlopak z mózgiem na kamieniach i bez oczu.
Ja wiedzialam, że on się zabil, kiedy zobaczylam tam śmiglo.
Kościelec taki jest.
Nie krytykujcie jak zasiedziale przemądrzale babcie tego, że poszedl. Gdyby to bylo jakies zaniedbanie: brak asekuracji na lodowcu, czy gdyby np nie wziął jakiejś potrzebnej rzeczy, latarki czy cos, to glupie by bylo.A tak: kto nie ryzykuje , ten nie ma. Pośliznął się po prostu. Ile razy to się myśli idąc "muszę się skupić, bo się ześliznę", a i tak się nie da tak uważać, żeby nigdy to się nie stało.
Hmm, Ci co krytykują pewnie dłużej będą żyli niż my.
Góra musi zbierać ofiary i lepiej się nie sprzeciwiać. Przy niej jesteśmy bez szans. Kżdego dopadnie w swoim czasie.
To już i tak bez znaczenia. On nie żyje.
[']
Mieliśmy się byczyć, leżeć brzychem do góry, ale niestety zaświecilo slońce, wytopilo lód i nie wytrzymaliśmy.
My się nawet opierdalać nie umiemy.
Na Karbie smażylismy jajecznicę, którą przesoliłam
Ale te cholerne slońce świecilo i niestety znowu cholera nie mogliśmy usiedzieć w miejscu i poszlismy na te cholerne wspinanie.
Na mylną przelęcz szliśmy jakoś tak bez przekonania, jak przez sen, bez pośpiechu, zero stresu, z przyjacielem idziemy sobie, robimy zdjęcia, tak jak lubię:)
Jak doszliśmy na przelęcz to już bylo po poludniu, po 14 jakoś, ale nałożylismy zabawki i zrobiliśmy to [tzn. wspieliśmy się
To łatwa droga, w porywach do III, taki pryszcz, lód byl tylko w dwóch czy trzech miejscach.
No ale nie mielismy wyboru, bo wszystkie inne drogi poniżej VI na których nie byliśmy razem, byly w cieniu, a więc i w lodzie.
No i spokojnie było.
Na Zadnim Kościelcu zaliczylismy zachod slońca, potem przy zejściu 100m od Karbu na ścieżce zrobiliśmy sobie piknik, Na drugi dzień się dowiedzialam, że wchrzanialiśmy kabanosy tam gdzie dzien wcześniej leżal ten chlopak z mózgiem na kamieniach i bez oczu.
Ja wiedzialam, że on się zabil, kiedy zobaczylam tam śmiglo.
Kościelec taki jest.
Nie krytykujcie jak zasiedziale przemądrzale babcie tego, że poszedl. Gdyby to bylo jakies zaniedbanie: brak asekuracji na lodowcu, czy gdyby np nie wziął jakiejś potrzebnej rzeczy, latarki czy cos, to glupie by bylo.A tak: kto nie ryzykuje , ten nie ma. Pośliznął się po prostu. Ile razy to się myśli idąc "muszę się skupić, bo się ześliznę", a i tak się nie da tak uważać, żeby nigdy to się nie stało.
Hmm, Ci co krytykują pewnie dłużej będą żyli niż my.
Góra musi zbierać ofiary i lepiej się nie sprzeciwiać. Przy niej jesteśmy bez szans. Kżdego dopadnie w swoim czasie.
To już i tak bez znaczenia. On nie żyje.
[']
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
Zobaczysz jak dostanęSylwester pisze:a co powiesz jak dostaniesz odpowiedź o jedynym prawdziwym życiu na maxa - ubarwioną swoistymi ozdobnikami?
Iwona ci co wtedy tam byli, lub byli w najbliższej okolicy wiedzą jak tam było i jakie były szlaki. Wnioski należy wyciągnąć sobie samemu.
Ja sobie je wyciągnąłem wtedy na miejscu dość szybko i może właśnie dlatego teraz mogę to napisać.
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki


