Wszystko przez to, że nie było ŁaciategoMariusz pisze:Skoro wy nie pijecie piwa i ja nie będe.
Kawały
Programista rozmawia ze swoimi kolegami-informatykami:
- Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
- Och Ty szczęściarzu!!
- Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
- I co? I co?
- No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
- Nie może być!!!
- Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole
tuż obok nowego laptopa...
- Nie pier***!!! Kupiłeś laptopa??? A jaki procesor?...
>
- Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
- Och Ty szczęściarzu!!
- Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
- I co? I co?
- No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
- Nie może być!!!
- Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole
tuż obok nowego laptopa...
- Nie pier***!!! Kupiłeś laptopa??? A jaki procesor?...
>
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
zasłyszane w pociągu do Zakopanego:
Facet wrócił pijanydo domu,rodek nocy, wiadomo. Padł na wyro i w kimono. Żona tak na niego spojrzała, wkurzyła się i robi tak: wzięła prezerwatywę,rozwinęła i delikatnie włożyła muponizej pleców.
Rano gościu się budzi, idzie do łazienki i nie wychodzi długo. Żona:
- i jak kochanie, dobrze bawiłeś się z kolegami?
a na to mąż ze smutkiem:
- ja juz nie mam kolegów!
Facet wrócił pijanydo domu,rodek nocy, wiadomo. Padł na wyro i w kimono. Żona tak na niego spojrzała, wkurzyła się i robi tak: wzięła prezerwatywę,rozwinęła i delikatnie włożyła muponizej pleców.
Rano gościu się budzi, idzie do łazienki i nie wychodzi długo. Żona:
- i jak kochanie, dobrze bawiłeś się z kolegami?
a na to mąż ze smutkiem:
- ja juz nie mam kolegów!
W ogrodzie ktoś notorycznie wyżerał jabłka z drzew. Ogrodnik postanowił zaczaić się na złodzieja. Gdy w nocy coś zaczęło szeleścić w gałęziach, ogrodnik podkradł się do jabłonki i ujrzał na niej ciemną postać. Niewiele myśląc, złapał złodzieja za jaja i pyta:
- Gadaj, ktoś ty?! - Odpowiedziała cisza. Ściska więc mocniej:
- Gadaj, pókim dobry, ktoś ty??!!!! - Dalej cisza... ścisnął z całej siły:
- Gadaj draniu, ktoś ty ?????!!!!!! Zduszony głos wyjąkał:
- ....Józek..... nie...mo...wa.... ze wsi........
- Gadaj, ktoś ty?! - Odpowiedziała cisza. Ściska więc mocniej:
- Gadaj, pókim dobry, ktoś ty??!!!! - Dalej cisza... ścisnął z całej siły:
- Gadaj draniu, ktoś ty ?????!!!!!! Zduszony głos wyjąkał:
- ....Józek..... nie...mo...wa.... ze wsi........
Rycerz na koniu pojechał na ryby. Zarzucił wędkę, a tu złota rybka:
- Wypuść mnie rycerzu a spełnię twoje 3 życzenia.
Rycerz myśli "jestem sławny, bogaty, cóż mi więcej potrzeba?".
- Wiem! Chcę być nieśmiertelny
- No, już jesteś - odpowiada rybka - A drugie?
- Chcę by mój koń był nieśmiertelny.
- Nie ma sprawy, to teraz trzecie, rycerzu.
Ten niewiele myśląc:
- Chcę mieć takie przyrodzenie jak mój koń
-Chcesz i masz.
Rycerz wypuścił rybkę i wrócił na dwór zbadać skutek swoich życzeń.
- Giermku! Przebij mnie a potem mojego konia szpadą! - rozkazał rycerz.
-Paanie!!! Tyle wojen, tyle zasług!!!
Przebijaj bo ci łeb ja utnę!!!!
Giermek niewiele myśląc przebił szpadą konia i swojego Pana, po czym zaskoczony krzyczy:
-Panie!!! Jesteście nieśmiertelni!!!
- Dobra wiem, a teraz rozsuń mi rozporek
- Jak to, panie???!!!
- Rozsuwaj bo cię wychłoszczę!!!
Giermek rozsunął roporek, a rycerz z zaciekawieniem: I co tam???
- Paaanie!!! Taaaakiego ciipska to nigdy nie widziałem...
- Wypuść mnie rycerzu a spełnię twoje 3 życzenia.
Rycerz myśli "jestem sławny, bogaty, cóż mi więcej potrzeba?".
- Wiem! Chcę być nieśmiertelny
- No, już jesteś - odpowiada rybka - A drugie?
- Chcę by mój koń był nieśmiertelny.
- Nie ma sprawy, to teraz trzecie, rycerzu.
Ten niewiele myśląc:
- Chcę mieć takie przyrodzenie jak mój koń
-Chcesz i masz.
Rycerz wypuścił rybkę i wrócił na dwór zbadać skutek swoich życzeń.
- Giermku! Przebij mnie a potem mojego konia szpadą! - rozkazał rycerz.
-Paanie!!! Tyle wojen, tyle zasług!!!
Przebijaj bo ci łeb ja utnę!!!!
Giermek niewiele myśląc przebił szpadą konia i swojego Pana, po czym zaskoczony krzyczy:
-Panie!!! Jesteście nieśmiertelni!!!
- Dobra wiem, a teraz rozsuń mi rozporek
- Jak to, panie???!!!
- Rozsuwaj bo cię wychłoszczę!!!
Giermek rozsunął roporek, a rycerz z zaciekawieniem: I co tam???
- Paaanie!!! Taaaakiego ciipska to nigdy nie widziałem...
Jedzie sobie rycerz na koniu i nagle widzi zamek z wieżą, pomyślał: jest wieża to na pewno bedzie tam uwieziona księżniczka, przejade koło zamku, księżniczka usłyszy stukot kopyt, wyjrzy przez okno i zapyta: "dokąd jedziesz piękny rycerzu?" a ja odpowiem: "dokąd jade to jade ale bym sobie pochędożył". Tak jak pomyślał tak zrobił, przejechał obok zamku, stukot kopyt doleciał do okna... i cisza, nic sie nie stało. Pomaluje konia na niebiesko, pomyslał, słońce odbije się od konia, promienie wpadną do komnaty, księżniczka to zauważy, wyjrzy przez okno i zapyta: "dokąd jedziesz piękny rycerzu?" a ja odpowiem: "dokąd jade to jade ale bym sobie pochędożył". Tak jak pomyslał tak zrobił, pomalował konia na niebiesko, słońce odbiło się od konia, promienie wpadły do komnaty, księżniczka to zauważyła, wyjrzała i mówi:
- Piękny rycerzu, czy byś sobie nie pochędożył?
- Pochędożył nie pochędożył, ale dokąd ja kurwa jade?!
- Piękny rycerzu, czy byś sobie nie pochędożył?
- Pochędożył nie pochędożył, ale dokąd ja kurwa jade?!
Podczas jednego z wielu wykładów, jakie się zdarzają na uczelniach wyższych, gdzie pierwsze ławki zajmowały studentki, a ostatnie studenci, profesor tłumaczy życie rozrodcze zwierząt. Po słowach, że byki potrafią mieć do 11 stosunków dziennie w pierwszej ławce podnosi się ręka
- czy pan profesor mógłby powtórzyć, bo ci w ostatnich rzędach pewnie niedosłyszeli?
Profesor jak najbardziej powtórzył, po czym z ostatnich ławek podnosi się ręka
- a czy ten byk to te stosunki odbywa z jedną krową?
- naturalnie, że z wieloma – odpowiedział profesor
- to czy mógłby pan to tak powtórzyć by w pierwszych ławkach zrozumieli?
- czy pan profesor mógłby powtórzyć, bo ci w ostatnich rzędach pewnie niedosłyszeli?
Profesor jak najbardziej powtórzył, po czym z ostatnich ławek podnosi się ręka
- a czy ten byk to te stosunki odbywa z jedną krową?
- naturalnie, że z wieloma – odpowiedział profesor
- to czy mógłby pan to tak powtórzyć by w pierwszych ławkach zrozumieli?
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
historia podobno autentyczna: podobno na pewnej uczelni byl sobie profesor, ktory mial w zwyczaju zaczynac wyklad slowami "dzien dobry panom" kompletnie ignorujac zenska czesc roku. I pewnego razu sie zgadali, ze chlopaki zostana w bufecie, zas na wyklad pojda tylko dziewczyny. Jak ugadali tak zrobili. Profesor wchodzi do sali, patrzy itak mowi:
"coz, widze, ze nikogo nie ma, wyklad odwolany"
"coz, widze, ze nikogo nie ma, wyklad odwolany"
na powyborczą depresję
http://www.gempukku.com/kaczory.swf
http://www.gempukku.com/kaczory.swf





