Konserwacja - mycie itd.
Konserwacja - mycie itd.
Jestem ciekaw, w jaki sposob konserwujecie swoje jednoslady?
Bo slyszalem juz o tylu metodach smarowania np. lancucha - ze w sumie to nie mam pojecia ktora jest najlepsza i jakie preparaty tak naprawde sie do tego nadaja.
Ja ostatnio kupilem olej wazelinowy i ... zobaczymy jak bedzie.
No i drugie pytanie: czy zdarza Wam sie wrzucic caly rower do wanny celem doglebnego wyszorowania doslownie wszystkiego?
pozdrawiam
Bo slyszalem juz o tylu metodach smarowania np. lancucha - ze w sumie to nie mam pojecia ktora jest najlepsza i jakie preparaty tak naprawde sie do tego nadaja.
Ja ostatnio kupilem olej wazelinowy i ... zobaczymy jak bedzie.
No i drugie pytanie: czy zdarza Wam sie wrzucic caly rower do wanny celem doglebnego wyszorowania doslownie wszystkiego?
pozdrawiam
Cześć
Dwa, trzy razy w roku wkładam swój rower do wanny.
Na więcej sobie nie pozwalam, gdyż wanna nie wytrzymuje takiego obciążenia
. Stal - niestety - już zaczyna rdzewieć. Powoli rozglądam się za czymś lżejszym i nie korodującym.
Do łańcucha używam oleju silnikowego (ostatnio) - a tak w ogóle to właśnie olejem wazelinowym, kupowanym w sklepie z maszynami do szycia (4,50).
Kurczę...... wypadałoby go wyczyścić na kolejny etap - nie mam czasu, nie chce mi się. Jeździłbym tylko. Dam go na myjnię chyba i będę
.
Leń.........
Dwa, trzy razy w roku wkładam swój rower do wanny.
Na więcej sobie nie pozwalam, gdyż wanna nie wytrzymuje takiego obciążenia
Do łańcucha używam oleju silnikowego (ostatnio) - a tak w ogóle to właśnie olejem wazelinowym, kupowanym w sklepie z maszynami do szycia (4,50).
Kurczę...... wypadałoby go wyczyścić na kolejny etap - nie mam czasu, nie chce mi się. Jeździłbym tylko. Dam go na myjnię chyba i będę
Leń.........
Ostatnio po 50-kilometrowej jeździe w padającym deszczu, na zębatce i łancuchu pojawiło się dużo piachu. Kiedyś czyściłem to wszystko pędzelkiem z benzyną, ale w tym roku eksperymentalnie wykorzystałem specjalny preparat w sprayu do odtłuszczania tarczy hamulcowych w samochodach... Efekt niezły - zębatka po paru "psiuknięciach" błyszczy jak nowa. Ale mam wrażenie, że ten preparat wniknął też w piastę i coś mi tam zgrzyta...
:wall:
A łańcuch oliwię olejem do maszyn precyzyjnym - czyli tym, co sprzedają w sklepach rowerowych. Resztę czyszczę zwykłą szmatką - wanna i woda broń Boże.
:wall:
A łańcuch oliwię olejem do maszyn precyzyjnym - czyli tym, co sprzedają w sklepach rowerowych. Resztę czyszczę zwykłą szmatką - wanna i woda broń Boże.
Mariusz pisze:... ten preparat wniknął też w piastę i coś mi tam zgrzyta... :wall:
Mam podobną sytuację i właśnie dzisiaj po 14 jadę na warsztat do "swojego" mechanika.
Nikt nie wie, co to może być? Zgrzyta i zgrzyta. Tak jakby metal o metal ocierał. Na wierzchu tego nie ma. Trzeba rozkręcić, sprawdzić nasmarować i...... 10,- - po znajomości - i dla stałego klienta
Zobaczymy jaki będzie efekt.
Czesiek
Czesiek, a nie probowales samemu rozebrac piasty na czesci pierwsze i sprawdzic co i jak wyglada?Czesiek pisze: ...dzisiaj po 14 jadę na warsztat do "swojego" mechanika.
Nikt nie wie, co to może być? Zgrzyta i zgrzyta. Tak jakby metal o metal ocierał. Na wierzchu tego nie ma. Trzeba rozkręcić, sprawdzić nasmarować i...... 10,- - po znajomości - i dla stałego klienta![]()
Zobaczymy jaki będzie efekt.
Czesiek
Ja przynajmniej do tej pory (nie wiem jak bedzie z nowym rowerem) zawsze wolalem pogrzebac sie troche dluzej, ale zlokalizowac usterke samemu.
Dochodzilo do tego ze rower bedac w miare sprawny, rozkladalem niemalze na czesci pierwsze, zeby sprawdzic, przesmarowac, wyczyscic, itd.
Niestety kazdy taki przeglad konczyl sie najczesciej wykryciem usterek, ktore wczesniej byly niewidoczne ... zarowno dla oka jak i portfela
jerry pisze: Czesiek, a nie probowales samemu rozebrac piasty na czesci pierwsze i sprawdzic co i jak wyglada?
Zbyt leniwy jestem na to. Poza tym wychodzę z założenia, że taki warsztat też musi z kogoś-czegoś żyć. On jest fachowcem - tak też wykonuje swoją robotę i za to bierze kasę. Obie strony są zadowolone.
Ps. Zapłaciłem 15,- drobny przegląd: rozbiórka - smarowanie - regulacja, i.t.p. - oraz ostateczny "rzut fachowym okiem" na całość. Oczywiście uświadomiony gdzie ów rower tym razem się wybiera.
Zgrzytania nie słychać, ale potwierdzę to lub nie - po dłuższej wycieczce.
Pozdrawiam - Czesiek
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
:placze: Bywają jednak sytuacje mkiedy wszelka konserwacja, regulacja i pozostałe -acje zawodzą. Los potrafi być złośliwy jak stara małpa w klimakterium. Nie bardzo chciało mi się dzisiaj chodzić pieszo to mam za swoje. Odmówiłem pieszej wycieczki , zgodziłem się na rower.i to był początek całej serii wydarzeń. Miała być krótka popołudniowa wyprawa, nie więcej jak 25- 30 kilometrów po nadnarwiańskich łąkach. Niestety w czasie ostrego podjazdu usłuszałem metaliczny dzwiek i okazało się, że pękł łańcuch. Powrót jakieś 14 kilometrów w 30 stopniowym upale to nie był marsz tryumfalny, o nie. Pchanie "górala" po łące nie jest lekkie. Można rzec lenistwo zostało ukarane. A tak naprawdę to w życiu różnie bywa. Ot zwykła złośliwość przedmiotów martwych. Pozdrawiam AKA
jerry pisze:...Ja biorę:-pompkę -łatki -klucze
... a może trzeba by było zabierać jeszcze dętkę i łańcuch ??
Cześć
Najlepiej wóz techniczny :ta:
W dłuższą trasę zabieram:
- dodatkowe baterie do światełek,
- kombinerki,
- klucz 15-tkę.
- śrubokręt,
- dętkę,
- łatki,
- pompkę (zawsze),
- szmatki...... więcej grzechów nie pamiętam :ta:
pozdrawiam - Czesiek
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
To ja będę oryginalny: na dłuższą podróż 80-120 km zabieram:
Standardowy ekwipunek w plecaczku 5L:
- mapę
- tabliczkę czekolady
- 1,5 L mineralnej zamiast bidonu
- okulary, czapkę z dachem i rękawice
- tel. GSM i trochę kasy
Ze sprzętu serwisowego:
- nic.
Gumę złapałem tylko raz, kilka lat temu w Legionowie k./W-wy, ale wtedy miałem przy sobie sprzęt do łatania i pompkę. Ponieważ nie dam rady oddalić się od domu o więcej niż 60-80 km, w razie awarii dzwonię po transport samochodowy do kogoś z rodzinki. Faktem jednak jest, że od 6 lat nie złapałem gumy, ani nie doświadczyłem żadnej awarii - jednak co Mongoose to Mongoose.

Standardowy ekwipunek w plecaczku 5L:
- mapę
- tabliczkę czekolady
- 1,5 L mineralnej zamiast bidonu
- okulary, czapkę z dachem i rękawice
- tel. GSM i trochę kasy
Ze sprzętu serwisowego:
- nic.
Gumę złapałem tylko raz, kilka lat temu w Legionowie k./W-wy, ale wtedy miałem przy sobie sprzęt do łatania i pompkę. Ponieważ nie dam rady oddalić się od domu o więcej niż 60-80 km, w razie awarii dzwonię po transport samochodowy do kogoś z rodzinki. Faktem jednak jest, że od 6 lat nie złapałem gumy, ani nie doświadczyłem żadnej awarii - jednak co Mongoose to Mongoose.
zapasowej dętki już nie zabieram ze sobą ponieważ mam ją kilka lat i ze zdziwieniem stwierdziłem że przy wentlu jest sparciała i dziurawa ze starości. Łatwiej jest mieć przy sobie klej z łatkami i dętkę kleić. Do łańcucha tylko zapasowe ogniwko a jeżeli łańcuch zaczyna nagle skrzypić po drodze to nie mam nic przeciwko temu żeby wjechać do byle jakiego gospodarstwa wiejskiego i poprosić o kapkę oliwy na łańcuch(tak ostatnio zrobiłem i chłop mi pomógł w w/w temacie). Roweru nie oddaję do warsztatu ponieważ mam warunki w pracy do tego rodzaju prac. Ostatnio rozkręcałem korbę przy suporcie oraz cały suport żeby dostać się do kulek(wymieniłem wszystkie na nowe). W niektórych rowerach są wianki z kulkami w suporcie ale to jest zły pomysł, najlepsze łożyskowanie jest z samych kuleczek. Powiem szczerze że mocno namordowałem się z rozkręceniem obu korb żeby dostać się do kuleczek w suporcie i je wymienić i nasmarować. Nie dziwię się więc że niektórzy oddają rowerki do warsztatu. Nigdy nie myję roweru w wannie
przecieram szmatką na sucho, wewnątrz koła na piaście zawiesiłem skórki które czyszczą piastę podczas jazdy. Po sezonie zabieram sobie rowerek do warsztatu w pracy, rozbieram i rozkręcam go na czynniki pierwsze i w wolnych chwilkach składam go sobie oliwiąc i smarując wszystko co się da.
narazie tyle...
pozdrawiam-Jurek
narazie tyle...
pozdrawiam-Jurek
ja robię to tak, że:
- cały rower pryskam karcherem bardzo dokładnie
- zdejmuję łańcuch, moczę go w benzynie itd. (poza tym dobrze mieć na sezon z 2 łańcuchy i je zamieniać co np. 500km)
- cienką szczoteczką dokładnie myję wszystkie zębatki, generalnie staram się dotrzeć wszędzie
- ładnie wszystko smaruję finish linem
- rower na zimę wisi na hakach - nie stoi na oponach. innym rozwiązaniem jest przestawianie co jakiś czas rowerów, żeby nie stał cały czas tak samo - czyli żeby opona się nie odkształciła (ale w sumie to może jakiś zabobon, bo tylko słyszałem o takich przypadkach, a nie widziałem) - u mnie wiszenie na hakach to po prostu wygoda
- spoglądam na amortyzator - wycieram golenie - i w sumie nic więcej nie robię z nim.
- regulacjami zajmuję się na wiosnę.
Można też zawieźć rower do najbliższego serwisu rowerowego, kompletny przegląd itd. chyba mieści się w 100 zł. Ale ja np. lubię sam "popieścić" aluminium
(a już wkrótce też i cro-mo) 
- cały rower pryskam karcherem bardzo dokładnie
- zdejmuję łańcuch, moczę go w benzynie itd. (poza tym dobrze mieć na sezon z 2 łańcuchy i je zamieniać co np. 500km)
- cienką szczoteczką dokładnie myję wszystkie zębatki, generalnie staram się dotrzeć wszędzie
- ładnie wszystko smaruję finish linem
- rower na zimę wisi na hakach - nie stoi na oponach. innym rozwiązaniem jest przestawianie co jakiś czas rowerów, żeby nie stał cały czas tak samo - czyli żeby opona się nie odkształciła (ale w sumie to może jakiś zabobon, bo tylko słyszałem o takich przypadkach, a nie widziałem) - u mnie wiszenie na hakach to po prostu wygoda
- spoglądam na amortyzator - wycieram golenie - i w sumie nic więcej nie robię z nim.
- regulacjami zajmuję się na wiosnę.
Można też zawieźć rower do najbliższego serwisu rowerowego, kompletny przegląd itd. chyba mieści się w 100 zł. Ale ja np. lubię sam "popieścić" aluminium
Kiedy pojawią się pierwsze przymrozki, tudzież listopadowa plucha, warto zastanowić się nad konserwacją i przygotowaniem do zimowania roweru. Doświadczenie uczy, że należy przedsięwziąć następujące kroki:Szarotka pisze:Co warto zrobić przy rowerze(przegląd-konserwacja), żeby dobrze przezimował i był sprawny na wiosnę?
1. wyjmujemy piwo z lodówki
2. idziemy do garażu, komórki, na balkon - czy gdzie tam rower stoi
3. otwieramy piwo
4. opieramy się lewym ramieniem o framugę najbliższych drzwi (tak aby mieć w polu widzenia rower) i popijając piwo zastanawiamy się nad sensem konserwacji i przygotowywania do zimowania roweru
5. dochodzimy do wniosku, że sensu w tym niewiele, bo rower to nie buty, że trzeba go impregnować, a na wiosnę przy pierwszej turce stare błoto i tak odpadnie, a świeża rdza z łańcucha zniknie po paru zakręceniach pedałami
6. dopijamy piwo
7. idziemy woskować narty biegowe.
Zaczynam żałować że nie mam roweruMariusz pisze: Kiedy pojawią się pierwsze przymrozki, tudzież listopadowa plucha, warto zastanowić się nad konserwacją i przygotowaniem do zimowania roweru. Doświadczenie uczy, że należy przedsięwziąć następujące kroki:
1. wyjmujemy piwo z lodówki![]()
2. idziemy do garażu, komórki, na balkon - czy gdzie tam rower stoi
3. otwieramy piwo
4. opieramy się lewym ramieniem o framugę najbliższych drzwi (tak aby mieć w polu widzenia rower) i popijając piwo zastanawiamy się nad sensem konserwacji i przygotowywania do zimowania roweru
5. dochodzimy do wniosku, że sensu w tym niewiele, bo rower to nie buty, że trzeba go impregnować, a na wiosnę przy pierwszej turce stare błoto i tak odpadnie, a świeża rdza z łańcucha zniknie po paru zakręceniach pedałami
6. dopijamy piwo
7. idziemy woskować narty biegowe.
Każdemu jego Everest...
Taaaa, to prawie taka sama instrukcja jak z wymianą oleju w samochodzie

Wymiana oleju w samochodzie
Instrukcja dla kobiet:
1. Pojechać do warsztatu, najpóźniej 15 tys. km po ostatniej wymianie
2. Wypić kawę
3. Po 15 min wystawić czek i z porządnie skontrolowanym autem opuścić warsztat
Koszty:
wymiana oleju: 150 zł
kawa: 2 zł
czyli razem: 152 zł
Instrukcja dla mężczyzn:
1. Pojechać do sklepu z wyposażeniem i zapłacić 110 zł za olej i filtr, uszczelki, pastę czyszczącą i drzewko zapachowe
2. Odkryć, że pojemnik na zużyty olej jest pełen; zamiast oddać go na stacji benzynowej, wylać zawartość do dołka w ogrodzie
3. Otworzyć puszkę piwa, wypić
4. Podnieść auto lewarkiem, przez 30 minut szukać klocka
5. Znaleźć klocek pod autem syna
6. Ze stresu otworzyć następną puszkę piwa, wypić
7. Wsunąć pojemnik na zużyty olej pod motor
8. Szukać klucza szesnastki
9. Zrezygnować z szukania i użyć ustawialnych obcęgów
10. Odkręcić śrubę od spustu oleju
11. Upuścić śrubę do pojemnika z gorącym olejem, upaprać się przy tym tymże
12. Posprzątać
13. Przy piwku obserwować, jak olej spływa
14. Szukać obcęgów do filtra oleju
15. Zrezygnować z szukania, filtr przebić śrubokrętem i tak odkręcić
16. Piwo
17. W związku z pojawieniem się kumpla opróżnić z nim cały zapas piwa, wymianę oleju przełożyć na jutro
18. (następny dzień): wysunąć wanienkę pełną oleju spod auta
19. Wytrzeć olej, który się przy tym rozlał
20. Piwo - jednak wczoraj nie wszystko poszło
21. Do sklepu, kupić piwo
22. Nakręcić nowy filtr, rozsmarować cienką warstwę oleju na uszczelkę
23. Wlać pierwszy litr nowego oleju
24. Przypomnieć sobie o śrubie z pkt. 11
25. Szybko szukać śruby w wanience ze starym olejem
26. Przypomnieć sobie, że zużyty olej wraz ze śrubą został wylany w ogrodzie
27. Wypić piwo
28. Odkopać dołek, szukać śruby
29. Zauważyć pierwszy litr świeżego oleju na podłodze garażu
30. Wypić piwo
31. Przy dokręcaniu śruby, kiedy klucz będzie wyślizgiwał się z ręki, kostkami palców uderzyć w podwozie
32. Uderzyć głową w posadzkę (jako reakcja na pkt. 31)
33. Zacząć zdrowo przeklinać
34. Klucz wywalić w diabły
35. Zakląć mocno, bo klucz trafił w zdjęcie "Miss października" i pobrudził jej biust
36. Piwo
37. Ręce i czoło zabandażować, zatamować krew
38. Piwo
39. Wlać 4 litry świeżego oleju
40. Piwo
41. Zdjąć auto z lewarka
42. Cofnąć auto i wytrzeć olej z podłogi
43. Piwo
44. Jazda próbna
45. Zostać zatrzymanym przez policję za jazdę pod wpływem alkoholu
Koszt:
części: 150 zł
grzywna za jazdę po pijaku: 500 zł
odholowanie auta przez policję: 500 zł
piwo: 50 zł
czyli razem: 1200 zł
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."



