Dorian pisze:W Alpach nie ma jakiś bzdurnych zakazów i wszyscy są szczęśliwi tylko u nas zawsze muszą się znaleść jacyś ludzie którzy wiedzą lepiej co jest dla nas dobre a co nie.
Tylko, ze jak tam sie zwalisz z lawina bez ubezpieczenia to zaplacisz taka kase, ze 10 przewodnikow bys najal, a u nas tak czy siak TOPR za darmo przyleci. Mysle, ze to jest jeden z powodow. Zadna tam wyobraznia u ludzi tylko kasa do nich przemowi.
Pozdrawiam. Irek.
Zapraszam na www.jkw.pl
Mycha pisze:Hmm a co do Zawratu to zimowy wariant prowadzi bodajże źlebem. Pozdrawiam
Tak bywa. A tak na marginesie przypomnialo mi sie mala zagadka: "Kiedy (podaj conajmniej rok i miesiąc) zeszła wielka lawina z zawratowego żlebu, kończąca znaną dyskusję pomiędzy Zaruskim a Korodysem na temat jego lawinowości?". Nagrod brak procz wlasnej satysfakcji.
Pozdrawiam. Irek.
Zapraszam na www.jkw.pl
Iwona pisze:Racja,prowadzi właśnie żlebem,tylko ludzie znajomość przebiegu trasy to nawet nie 1% sukcesu zimowego łażenia po górach
Kodowanie na zime jakichkolwiek sciezek jest troszku bez sensu, zbyt silnie wszystko zalezy od konkretnych warunkow.
Pozdrawiam. Irek.
Zapraszam na www.jkw.pl
Irek pisze:zbyt silnie wszystko zalezy od konkretnych warunkow.
dokładnie tak! Dlatego moim zdaniem warto na początek wybrać się na zimowy kurs,bo wiedza zdobyta z książek to jedno,a praktyka to inna sprawa-oczywiście mówię o osobach,które chcą troszkę pochodzić zimą,bo na przejścia Kościeliską wystarczy odrobina chęci,ładna pogoda i... też jest pięknie
Iwona pisze:No cześć Jak tam nasz Zyfri spisał się w skałach?
Jego musisz spytac albo ze zdjec odgadnac . Ja tam jestem fanem III+ i daleko mi do ich ekstrem.
Iwona pisze:dokładnie tak! Dlatego moim zdaniem warto na początek wybrać się na zimowy kurs
Czy kurs to nie wiem. Nie bylem nigdy na takowym, ale jezeli pod pojeciem kurs rozumiesz tez pojechanie z kims doswiadczonym (w sensie instruktorem a nie z kolega ) to zgoda.
Iwona pisze:na przejścia Kościeliską wystarczy odrobina chęci
mnie niezbędna będzie jeszcze czołówka bo po ciemku do Ornaku nie dojdę no i mogę po drodze Mathela zgubić, jak będziemy 10-go po 18.00 drałować na zlocik
Iwona pisze:na przejścia Kościeliską wystarczy odrobina chęci
mnie niezbędna będzie jeszcze czołówka bo po ciemku do Ornaku nie dojdę no i mogę po drodze Mathela zgubić, jak będziemy 10-go po 18.00 drałowali na zlocik
Irek pisze:Toz ja nie do Ciebie personalnie tylko tak ogolnie rozmyslalem
Ja też uważam że każdy powinien mieć wykupione ubezpieczenie gdy wychodzi w góry równiez te polskie gdzie TOPR ratuje ludzi za friko i powinni to szybko zmienić a nie płakać ze na nic nie ma kasy(chodzi mi tu o naszych oczywiście posłów a nie o ratowników).
A co powiedzie na temat słowaków gdzie za akcje ratownicze sie płaci a polacy chodzą sobie beztrosko po Tatrach Słowackich i pewnie o tym wogóle nie wiedzą że słono przyszło by im zapłacić za krótki lot helikopterem do Popradu
Dorian pisze:A co powiedzie na temat słowaków gdzie za akcje ratownicze sie płaci a polacy chodzą sobie beztrosko po Tatrach Słowackich i pewnie o tym wogóle nie wiedzą że słono przyszło by im zapłacić za krótki lot helikopterem do Popradu
...bo niestety człowiek się nad tym nie zastanawia do czasu,gdy zacznie planować wyjazd w wyższe góry. Powszechnie jest wiadomo ile tam kosztuje wszelka interwencja lekarska,więc ludziki się ubezpieczają...a na Słowację wyskakuje się czasem na dzień,dwa (zakupy w drodze powrotnej) i każdy jest święce przekonany,że jemu nic się nie stanie...
Iwona pisze:Hmm, po Twoim poście wnioskuję,że niewiele bywałeś zimą w Tatrach Więc tak: generalnie szlaki dojściowe do schronów są wytyczone tyczkami np. cała trasa z Przełęczy Między Kopami do Murowańca, zimowe wejście do Piątki od strony Roztoki... Natomiast na wyjścia typu Kozia bym się nie porywała zimą,jeśli nie ma się doświadczenia. Zimowy szlak nad Czarny Staw Gąsiennicowy też przebiega inaczej niż latem -bardziej z lewej strony,żeby ominąć lawiniaste tereny Małego Kościelca. Na Kościelca i Zawrat też nie radzę się porywać. Na początek polecam dojściówki do schronów-zapewniam,że w zupełności wystarczy do pełni szczęścia-powaga Z zimą ,lawinami nie ma żartów.
A gdybyś miała kogoś wysłać zimą na szlak to gdzie ?? Zakładam, że troszkę chodzimy po górach
mena pisze:Zakładam, że troszkę chodzimy po górach
Troszkę za mało informacji Na początek proponuję każdemu dojścia do schronisk i to też jeśli są odpowiednie warunki,bo nie zawsze uda się przejść Boczaniem,Jaworzynką,a już na pewno trasą do Piątki z Roztoki. Myślę też sobie,że po przejściu ww tras w warunkach zimowych i przy ogólnie dobrej znajomości Tatr ,każdy już ma mniej więcej pojęcie na co może sobie jeszcze pozwolić
weźcie pod uwagę ,że duża część zimowych tras ,szczególnie w polskich Tatrach Zachodnich ,biegnie granicą ,a tak się jakoś składa ,że wędrujący n.p. granią wokół Chochołowskiej spadaję głównie na słowacką stronę...i ubezpieczonko trzeba mieć ,chyba ,że biedny człowiek będzie zachowywał się ,jak ojciec panny młodej ,który wybiera sobie taksówki na wesele.
Co do map (niekoniecznie zimowych) -->
Spotkał się może ktoś z Was z mapą Tatr w formie rolowanej? Widuję nieraz takie mapy (Polski, Europy) do powieszenia na ścianę, dodatkowo jest laminowana czy pociągnięta jakimś lakierem. Od dawna marzy mi się coś takiego na ścianie.
hmm... taka w skali 1:25 000 miałaby na długości przeszło dwa metry...