Sobota - 15.10.05. - z WioląRanek bardzo nieprzyjemny, więc przesunęliśmy wyjazd na godzinę 10-tą.
Grunwald - Grabiszyńska - Wiejska i nową ścieżką rowerową aż do Tesco. Stąd ok. 3 km krajówką (35) do Tyńca Małego. Skręt w lewo i spokojnie kręcimy do Żernik Małych i dalej Krzyżowice oraz Bąki. Tuż za "bąkami" moja lepsza połowa zadecydowała, że jedziemy "skrótem" do Pustkowa Żurawskiego. Skrót ów okazał się męczarnią (nie dla mnie

). Polna droga w pewnym momencie skończyła swój bieg i stanęliśmy przed alternatywą: wracamy czy "kosimy" kukurydzę? Stanęło na "koszeniu". Żniwa też się skończyły i zaczęliśmy zbiórkę słomy. Posłużyliśmy więc tym razem jako snopowiązałki. W końcu dotarliśmy do "346"-ki, by za
chwilkę znaleźć się za Pustkowem. Tu nastapiła przerwa na... to i owo. Mapa w ręce i postanawiamy jechać "nową" (dla nas) drogą.
Następna wieś to Górzyce. Tu znowu postanawiamy zrezygnować z asfaltu na rzecz drogi "leśno-polnej". "Lądujęmy" w Kryształowicach. Teraz "przycinamy" już do Sobótki przez Kwieciszów - droga szutrowa (szlak niebieski), Michałowice, Rogów Sobócki. Po krótkim odpoczynku w Rynku jedziemy do Strzeblowa, a konkretnie do czynnego kamieniołomu. Jakiś czas temu byłem tam sam i chciałem aby Wiola również zobaczyła "na żywo" jak wygląda wydobycie granitu. Więcej tu:
www.barrakuda.poznan.pl/r_sobot.htm
Po "napatrzeniu" się na... skały przeszliśmy kawałem dalej by oglądać stare, zalane wyrobisko. Odpoczynek, posiłek, fotki i powrót do domu. Ponownie skorzystaliśmy z "usług"

"35"-ki, by dopiero w Małuszowie skręcić do Pietrzykowic. Dokonaliśmy ponownie korekty i wjechaliśmy na szlak żółty (przez pola), by dojechać do wsi Jaszkotle. Stmtąd już tylko Mokronos Dolny - "przebitka" przez miasto i byliśmy w domku.
Dystans 101 km.
