tam do tej drabinki patrząc od dołu trzeba dać dużego kroka : tatuś stał na dolnym stopniu i podawał (przerzucał) może trzyletnie dziecko mamusi ,która stała na skale obok
Sylwester pisze:ciekawe jak się mówi Tatry po Japońsku?
pewnie jakoś tam....
A chodziło mi o to, że z zabieraniem malych dzieci w trudne partie Tatr, należy zachować zdrowy rozsądek. Znam przypadek, gdy rodzice, wielcy milośnicy Tatr, skutecznie zniechęcili chodzenie po górach swoim dzieciom.
Krzych pisze:że narzucanie swojej pasji dzieciom może przynieść wręcz odwrotny skutek
przez 4 - 5 lat pokazywałem swojemu synowi jak wyglądają góry zimą i latem, przeszliśmy całe Karkonosze, a nawet zrobiliśmy wyprawę do Gór Bialskich z Jelonki przez Kłodzkie, byłem z nim 3 razy w Tatrach, cały czas miałem na uwadze, by chłopaka nie zniechęcić, proponowałem turystyczne wyjścia, a on podejmował decyzje co do swojego udziału w tych eskapadach... i wiecie co? został harcerzem i nie ma czasu na góry ze mną... ale jutro, a właściwie już dziś idziemy sobie razem i z jego kumplem harcerzem na szlak popatrzeć na rozświetlone jesiennym słońcem Karkonosze ... i co?
No no, to ładnie
Jak ja dziękuje mojej rodzinie, że zabrali mnie ze sobą w góry.... Tak jak mi się spodobało w Kościeliskiej, na Granatach czy Giewoncie... tak mi pozostało. Całe Tatry są piękne... Każdy szlak inny. W przyszłości zamierzam zrobić to samo ze swoimi dziećmi, czyli je tam zabrać, by potem nie powiedziały, że góry są bezsensu, wcale ich nie znając... jak robi większość ludzi w moim otoczeniu
, że góry są bezsensu, wcale ich nie znając... jak robi większość ludzi w moim otoczeniu
Hej
w moim otoczeniu są ludzie którzy mówią że uwielbiają góry a jak już pojedziemy razem to okazuje się że wypad do murowańca (skad właściwie zaczynają się fajne przygody) to niesamowita mordęga i już nie lubią gór za to po powrocie opowiadają znowu jakie te nasze góry piękne szok bo po co się męczyć na własne życzenie
Anika pisze:okazuje się że wypad do murowańca (skad właściwie zaczynają się fajne przygody) to niesamowita mordęga i już nie lubią gór
A idą dalej od Murowańca? Bo wiem, że z reguły ludzie nie przepadają za dojściami, czyli w tym przypadku Upłaz lub Jaworzynka... Ale potem robi się ciekawie... Ja też tak nawet mam
"Prawdziwy turysta" powinien wręcz kochać dojścia. Dojścia powinny być dla niego sensem życia. Samo dojście powinno wywoływać u niego taką ekstazę, że w zasadzie po przybyciu to Murowańca czy Moka powinien być już tak zaspokojony górskimi wrażeniami, że nie musi w zasadzie już nigdzie dalej iść.
Sylwester pisze:cały czas miałem na uwadze, by chłopaka nie zniechęcić, proponowałem turystyczne wyjścia, a on podejmował decyzje co do swojego udziału w tych eskapadach...