Fajno sprawo, jo ci to godom!
Przyzwyczaiłem się już do kijków i oceniam je jako przydatne. Jeno mi się końcówki stępiły trochę...
Kijki trekkingowe są:
- nieocenione przy monotonnych i długich, wielogodzinnych podejściach. Odciążając trochę nogi, pozwalają na sprawne wejście na szczyt/przełęcz praktycznie bez przerw
- przydatne przy schodzeniu w dół, chociaż znacznie spowalniają marsz w tym wypadku
- nieprzydatne na grani, łańcuchach, klamrach...
pytanie do górołazów śniegowych: czy na śnieg zmieniacie w swoich kijkach talerzyki na większe, czy też nie warto wydawać tych 30pln, które za większe talerzyki życzy sobie np. Fizan
jak usłyszałem te 30 złotych za dwa metalowo-plastikowe kółka, to się trochę zdziwiłem , tym bardziej, że tak jak mówi mefisto za łatwo można je zostawić w śniegu...
Iwona pisze:ja jak raz moje założyłam to na wieki wieków amen
to czy się kijki będą zapadały w śnieg w dużej mierze zależy od samego śniegu. Na ubitym wiosennym ze zwykłymi talerzykami nie powinno być w sumie tak źle...
mefistofeles pisze:mi moje talerzyki odnosili ludzie
raz zauważyłem, że zgubiłem i poprosiłem wchodzącego wyżej, żeby dał znać jeśliznadzie - po chwili ktos schodzący zniósł. A na Świstówce ktoś zauważył jak gubiłem.
Iwona pisze:Najlepiej będzie jak sam to sprawdzisz. Dokupić zawsze można wink Czasem taki zapadnięty kij to spora pomoc....namiastka czekana wink
100 % racji
Z ostatnich dowiadczeń wiem, że gdy się idzie po mało stromym terenie to lepiej aby kijki się nie zapadały więc dobre będą duże tależyki. Ale gdy się idzie stromo w górę i w jednej ręce ma się kijek a w drugiej czekan to pewniej sie można oprzeć na takim kijku gdy zapadnie się on głębiej w śnieg więc w tym przypadku małe tależyki są lepsze.
Jak dla mnie