tomek.l pisze:Słowo "stonka" to taki skrót myślowy który wiekszość zrozumie. Zamiast pisać turysta niszczący przyrodę, śmiecący, hałasujący itd. można poprostu napisać "stonka". I wszystko będzie jasne
DOKŁADNIE!! Tak właśnie odbieram słowo "stonka" To nie jest żadna dyskryminacja ani szufladkowanie.
dr kidler pisze:Zaklnięcie to zaklnięcie - można poprostu powiedzieć (bo krzyczeć prawdziwemu turyście niewypada) auć lub ała lub o jaki fajny kamyczek itd. itp.
naciągasz Adam..naciągasz,bo nie wierzę w to,że nie widzisz różnicy między głośniejszym wyrażeniem bólu (i nie mówię tu o wyciu z bólu pół godziny z taką siłą,że z Rysów lawiny schodzą), a darciem pyska bez potrzeby dla zwykłego szpanowania przed panienką lub kumplami..na brzegu Moka...
Przechodzę przez strumień ,kije w łapy i po drżących kamykach jak zwykle. Nagle prąd wody porywa kamień ,na który właśnie stawiam nogę. Wpadam po kolano ,po czym natychmiast spada mi niedbale przewieszony plecak (to wszak już ostatni kilometr długiej trasy). Obracam się gwałtownie ,by łapać plecak i wpada mi druga noga. Szybko wydostając się rzucam głośne i donośne "k... m..."Aż żona zaniemówiła. To był ten jedyny chyba mój raz w górach (buty dzięki szybkiej reakcji ,jako mocno związane ,na szczęście bardzo nie zmokły)
dagomar pisze:To był ten jedyny chyba mój raz w górach
Moj kolega od którego uczyłem się gór - inteligentny, wykształcony facet mocno ustawiony w życiu w chwilach najbardziej pozytywnych doznań górskich miał zwyczaj głośno wyrażać swój podziw słowami powszechnie uznanymi za obelżywe, po prostu mówił '' o k....wa '' i nigdy o to nie miałem pretensji i nawet mnie to nie raziło, bo to było szczere
ten sam facet w mojej ocenie ludzi gór stoi dla mnie naprawdę wysoko, a morał - nie o słownictwo chodzi przy określaniu górołazów.
Sylwester pisze:nie o słownictwo chodzi przy określaniu górołazów.
generalnie dalej mam wrażenie,że dziwnie się temat rozwija Wg. mnie nikt z nas nie wyobraża sobie "prawdziwego turysty" jako Dziewicy Orleańskiej,czy bożyszcze,które należy stawiać na piedestale i modlić się do niego. Sytuacja,którą opisał dagomar jest dla mnie normalna-do przyjęcia (pewnie zareagowałabym podobnie..no może nieco mniej siarczyście )Z drugiej strony nikt z nas nie ma zamiaru linczować "stonki" -czyli osobników wg. opisu tomka I. Jak dla mnie w tym temacie chodziło o podanie kilku cech osoby,która czerpiąc radość ze swej pasji,potrafi uszanować miejsce w którym się znajduje,jak również innych pasjonatów owego miejsca...i tyle. Absolutnie nie chodziło tu o jakiekolwiek "dowartościowania się" ,że jesteśmy tacy "naj"-robienie z siebie "nad,czy pod-turystę"...a raczej miało na celu zmusić do przemyśleń.
...chyba już czas na moje "amen"
Iwona pisze: nikt z nas nie wyobraża sobie "prawdziwego turysty" jako Dziewicy Orleańskiej,czy bożyszcze,które należy stawiać na piedestale i modlić się do niego.
MiGuś..a w jakiejż to roli mam sobie Ciebie wyobrazić..w roli Dziewicy Orleańskiej,czy bożyszcze? ...no bo w życiu nie uwierzę,że Twa wrodzona skromność pozwoliła Ci na samookreślenie się mianem "prawdziwego turysty SOOOORRRRYYY (ale nie mogłam sobie odpuścić tej drobnej przyjemności )
No skoro MIg się "samookreślił" , to proponuję przenieść posty do innego wątku. Jedyny jaki mi do głowy przychodzi w tym przypadku to : Mój pierwszy raz :(zniknie problem Dziewicy )
Ogólnie wiadomo, że "prawdziwy turysta" nie może być dziewicą. Liczy się przecież doświadczenie. No a dziewica jakie może mieć doświadczenie?
Kolejność czytania wątków i logiczny ciąg zdarzeń jest więc taki: najpierw "Mój pierwszy raz" a potem dopiero "Prawdziwi turyści"
Ten wątek mnie tak pasjonuje, że znowu musiałem coś napisać.
w pewnym innym forum ,kiedy tak się zaczęło , to skończyło się na "poziomych przepaściach" . Ciekawe ,na czym tu się skończy ten niezwykle labilny wątek ?