jestem wcześniewstawajacym osobnikiem, zawsze szkoda mi dnia, ciągle mam go za mało, a w kwestii wstawania to przeciwko przysłowiu o tym, że kto wcześnie wstaje temu ... i tak dalej, postawię inne, kto późno wtaje ten się wysypia
dagomar pisze:W górach chodzę ,o ile pogoda pozwala ,systemem codziennych tras całodniowych śr. 20-30km. W takim układzie usypiamy o dziewiątej ,bo człowiek jest zbyt padnięty ,by wieczorem poszaleć. Konsekwencją tego jest wstawanie o piątej ,bo ile w końcu mozna spać. Wyjście na szlak około szóstej ,powrót też około szóstej , dobra kolacja w Sibirance , lulu i tak dziesięć ,jedenaście .dni ,bo na taki wyjazd mogę sobie pozwolić.
Ja mam w górach dokładnie tak samo, nawet godziny.
A na codzień, to kto rano wstaje innym spać nie daje
Agaar pisze:ja idąc wcześnie rano na autobus ledwo co widzę na oczy, a podczas jazdy śpię
Zimową czy deszczową porą też dosypiam w komunikacji miejskiej, ale normalnie jeżdżę rowerkiem do pracy i gdzie tylko jeszcze potrzeba i tu człowiek budzi się szybko
A co do wstawania - w górach może być o 6. Pamiętam że jak byłam pierwszy raz w Tatrach to wstawałam i kładłam się ze słońcem i jeszcze żałowałam że nie ma u nas białych nocy
Na codzień różnie bywa. Od jakiegoś czasu chodzę do pracy na 10 i czasem zwlekam się z łóżka po 8 ( chociaż juz od 6 kot biega mi po głowie )