Prawdziwi turyści
Prawdziwi turyści
Dziś na szlaku w Karkonoszach po obserwacji osób nasunęły mi się takie wątki;
1.Po czym można rozpoznać, że stonkowicz przeistoczył się w prawdziwego turystę?
2.Po czym można poznać prawdziwego turystę?
1.Po czym można rozpoznać, że stonkowicz przeistoczył się w prawdziwego turystę?
2.Po czym można poznać prawdziwego turystę?
dagomar pisze:mam nadzieję ,że to nie o mnie![]()
"Prawdziwi turyści"
...
Jak zaczyna pisać na forum górskim, to już nie stonka (?)
a może jak już sprawił sobie dobre buty (?)
a może jak zauważył, że są od niego bardziej "stonkowaci" (?)
a może wystarczy wypiąć pierś i rzec "ja - prawdziwy turysta"...
...no właśnie "Ja - prawdziwy turysta, ty (on, oni) - stonka" (?)
Ja akurat poważam turystów werandowo-asfaltowych (TW-A), chętnie dzielę ich wrażenia, zdarza się, że służę pomocą, za co cieszę się ich wdzięcznością, czasem podziwem. Trzeba wiedzieć, że wielu TW-A zdaje sobie sprawę ze swojej dość powierzchownej "eksploracji" gór i nie chce tego zmieniać, bo ich takie właśnie, a nie inne spacery po górach satysfakcjonują (nie każdy kierowca musi być rajdowcem, a pijak - alkoholikiem, pasażer jachtu - żeglarzem czy maturzysta - studentem). Warto to przyjąć do wiadomości, wtedy oczywiste jest, że TW-A wcale nie musi (choć może) przeistaczać się w turystę lub napaleńca górskiego.
Moja glowa nie chce wyprodukować żadnych głębszych przemyśleń w tym temacie, toteż powtórzę parę płytkich sformułowań, które raz już pisałem (na http://www.turystyka-gorska.pl//forum// ... 11&start=0):
Kochajmy TW-A (turystów werandowo-asfaltowych; nie używam określeń "szarańcza", "stonka", bo już one same są wg mnie, obraźliwe i... nie przydają chluby używającym).
Bez TW-A na szlakach wszyscy dzielni, chwaccy, nieustraszeni i mądrzy nie wiedzieliby jacy są best, bo nie mieliby z kim tak korzystnie się porównywać.
Bez TW-A szlaki górskie byłyby nudnawe.
Czy w tych wycieczkach pod adresem TW-A nie tkwi czasem niechęć do siebie samych z wcześniejszego okresu?
Czy nie zauważacie, że często TW-A to ludzie sympatyczni, towarzyscy, łaknący wrazeń, serdeczni, mądrzy i tylko mniej doświadczeni niż "elity tatrzańskich szlaków"?
Kochajmy TW-A bardziej niż siebie samych, bo im sympatia jest bardziej potrzebna niż "dziarskim twardzielom podniebnych szlaków'
Pozdrawiam wszystkich "prawdziwków", a szczególnie serdecznie pozdrawiam TW-A, którzy, podobnie jak górskie szlaki, odwiedzają też czasem górskie fora.
Jak zaczyna pisać na forum górskim, to już nie stonka (?)
a może jak już sprawił sobie dobre buty (?)
a może jak zauważył, że są od niego bardziej "stonkowaci" (?)
a może wystarczy wypiąć pierś i rzec "ja - prawdziwy turysta"...
...no właśnie "Ja - prawdziwy turysta, ty (on, oni) - stonka" (?)
Ja akurat poważam turystów werandowo-asfaltowych (TW-A), chętnie dzielę ich wrażenia, zdarza się, że służę pomocą, za co cieszę się ich wdzięcznością, czasem podziwem. Trzeba wiedzieć, że wielu TW-A zdaje sobie sprawę ze swojej dość powierzchownej "eksploracji" gór i nie chce tego zmieniać, bo ich takie właśnie, a nie inne spacery po górach satysfakcjonują (nie każdy kierowca musi być rajdowcem, a pijak - alkoholikiem, pasażer jachtu - żeglarzem czy maturzysta - studentem). Warto to przyjąć do wiadomości, wtedy oczywiste jest, że TW-A wcale nie musi (choć może) przeistaczać się w turystę lub napaleńca górskiego.
Moja glowa nie chce wyprodukować żadnych głębszych przemyśleń w tym temacie, toteż powtórzę parę płytkich sformułowań, które raz już pisałem (na http://www.turystyka-gorska.pl//forum// ... 11&start=0):
Kochajmy TW-A (turystów werandowo-asfaltowych; nie używam określeń "szarańcza", "stonka", bo już one same są wg mnie, obraźliwe i... nie przydają chluby używającym).
Bez TW-A na szlakach wszyscy dzielni, chwaccy, nieustraszeni i mądrzy nie wiedzieliby jacy są best, bo nie mieliby z kim tak korzystnie się porównywać.
Bez TW-A szlaki górskie byłyby nudnawe.
Czy w tych wycieczkach pod adresem TW-A nie tkwi czasem niechęć do siebie samych z wcześniejszego okresu?
Czy nie zauważacie, że często TW-A to ludzie sympatyczni, towarzyscy, łaknący wrazeń, serdeczni, mądrzy i tylko mniej doświadczeni niż "elity tatrzańskich szlaków"?
Kochajmy TW-A bardziej niż siebie samych, bo im sympatia jest bardziej potrzebna niż "dziarskim twardzielom podniebnych szlaków'
Pozdrawiam wszystkich "prawdziwków", a szczególnie serdecznie pozdrawiam TW-A, którzy, podobnie jak górskie szlaki, odwiedzają też czasem górskie fora.
Madre slowa Smyku, miedzy innymi z tytułu takich przemyslen powstało to pytanie, bo czy traper z doświadczeniem nie jest takim samym prawdziwym turystą jak jednoroczniak z blyskiem oka i miłoscią do gor, albo czy zmanierowany samolubny górołaz z profesjonalnym sprzetem tak bardzo różni się od lubiacego ziemniaki chrzaszcza?
smyk napisał:
smyk napisał:
- ja to bym ich nawet bardo kochała, gdyby tak ostentacyjnie i bezdusznie nie zostawiali tyle śmieci po sobie...ta biedna Gubałówka śmieciami stoi ( z uporem maniaka sprawdzam czy cos idzie ku lepszemu i nic)....a sądinąd sympatycze TW -A opala się od maja do września wśród papierzysk, opakowań, i czego tam jeszcze....jakoś uczulona na to jestem...i jeszcze mój ulubiony na rozgrzewkę po przyjeżdzie Nosal także z tego powodu nadzwyczaj cierpi.....Po mojemu,to niech sobie każdy chodzi w górach jak chce, w czym chce, itd. byleby śmieci tyle z tego nie było....Kochajmy TW-A (turystów werandowo-asfaltowych;
smyk napisał:
- przyłączam się, i proszę o zwrócenie uwagi na to o czym napisałam...to gorący apel : NIE ZAŚMIECAJMY TATR ...pozdrawiam TW-A, którzy, podobnie jak górskie szlaki, odwiedzają też czasem górskie fora.
Wyrzucanie śmieci do kosza trudno nazwać "zostawianiem śmieci i masy niedopałków" - wydźwięk tego wyrażenia jest raczej jednoznaczny i sugeruje ,delikatnie mówiąc , zaświnianie okolicy (i nie męczcie mnie tu natychmiast opowieściami o schludnych świnkach). Po drugie w górach koszy nie ma z powodów oczywistych dla większości forumowiczów ,podobnie zresztą nie ma ich w lasach ,na polach i pzrzy drogach pozamiejskich ,a chamstwa i kołtuństwa i tam też nie brakuje ,patrząc na tony odpadków
dagomar napisał:
Pozdrawiam, Iza.
- nic dodać nic ująć. Masz rację w tym temacie to nie uchodzi nawet lekki ton...Wyrzucanie śmieci do kosza trudno nazwać "zostawianiem śmieci i masy niedopałków" - wydźwięk tego wyrażenia jest raczej jednoznaczny (-)w górach koszy nie ma z powodów oczywistych (-)nie ma ich w lasach ,na polach i pzrzy drogach pozamiejskich ,a chamstwa i kołtuństwa i tam też nie brakuje ,patrząc na tony odpadków
Pozdrawiam, Iza.
Jak wychować śmiecących? Tego nie wiem. Trzeba patrzeć na siebie. Ja wychowałem się sam i na smieci mam zawsze worek w plecaku. Ba, chyba jestem w tym temacie ortodoksyjny bo nie korzystam ze śmietników w schroniskach i znoszę ze sobą na dół kilkudniowe schroniskowe śmieci.
A czy stonka to obraźliwe wyrażenie. Na takich śmiecących czasem chce się użyć znacznie gorszych wyrazów
Odpowiadając na pytanie "po czym poznać prawdziwego turystę?" mam odpowiedź taką:
"Np. po tym, że nie śmieci" i co mnie ostatnio drażni w górach "Po tym, że nie krzyczy"
A czy stonka to obraźliwe wyrażenie. Na takich śmiecących czasem chce się użyć znacznie gorszych wyrazów
Odpowiadając na pytanie "po czym poznać prawdziwego turystę?" mam odpowiedź taką:
"Np. po tym, że nie śmieci" i co mnie ostatnio drażni w górach "Po tym, że nie krzyczy"
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
ej mefisto, to nie takmefistofeles pisze:Po zapachu
Pisałem o tym do postu o witaniu się na szlaku, że nie jestem w stanie sprecyzowac tego i nie wiem po czym rozpoznaję sobiepodobnych, po prostu wiem, że z kimś kogo spotykam umiał bym współpracowac na szlaku i to w mojej ocenie sa TURYŚCI, a idąc dalej od niektorych wprost emanuje turystyczno górska witalność i spokój, że chcialo by się zawrócic by iść z nimi i to są dla mnie ''prawdziwi turysci"





