mi się wydaje ze lęk przestrzeni a wysokosci to dwie rozne rzeczy...niezbyt milo miec obie naraz jak sie chodzi po gorach a skoczyc chcialam bo meczyl mnie ten strach i kiedy siedzialm tam na gorze to chcialam zeby to jak najszybciej sie skonczylo.. to naprawde jest koszmarne uczucie...choc tak naprawde nigdy bym nie skoczyla ale takie mysli intensywnie przewijaly mi sie przez glowe,a ze bylam ze znajomymi ktorzy podziwiali piekne widoki musialam siedziec tam na gorze dobra chwile..wogole najgorsze byly postoje,jak czlowiek idzie to musi sie skupic na innych rzeczach i nie mysli o takich glupotach chyba pochodze troche po Tatrach Zachodnich-tak bedzie lepiej dla wszystkich
Ja na czubku czubka jakiegoś szczytu w życiu by nie staneła-chyba że z jakimś zabezpieczeniem....Generalnie lęku wysokości chyba nie mam-głównie strach przed utratą kontroli nad swoim ciałem na dużych wysokościach.Ostatnio przy wspinaczce na wędkę czułam się w 100% bezpiecznie ale rzeczywiście przy samodzielnej wspinaczce (której nigdy jeszcze nie próbowałam) czułabym już strach na sporej wysokości-choć plusem jest to że nie trzeba wpatrywać się w przepaść ale skoncentrować na skale czyli trochę chyba inaczej niż przy eksponowanych fragmentach górskich tras.
Jak pamięcią siegam pierwszą miękką kupkę miałem właśnie w Kobylanach na Koniu. Często z tym uczuciem się jeszcze spotykałem ale ta satysfakcja po wszystkim była najalepszą nagrodą. Najgorzej jednak było na robotach wysokosciowych głównie w momencie wejścia w zjazd gdy człowiek musi się puścić (czasami z wiaderkiem farby)tracąc kontakt z podłożem a pod nogami czasami było wieeeele metrów.