Oj tak. W schronisku są prawdziwi turyści, bardzo wartościowi, mili ludzie, z którymi zawsze jest o czym pogadać.mefistofeles pisze:fajnie jest z przypadkowo poznanymi w schronisku ludźmi
Z kim chodzicie po gorach?
No nie do końca. Aż tak pięknie to nie jest. Ale nie jest też żle. Wystarczy troche popatrzeć i posłuchać np. w jadalni. Zdażają się różni goście, gawędziarze-mitomani z cyklu co to nie oni, albo tacy z super sprzętem, z karabinkami przy plecakach pozujący na wielkich taterników, albo gość chodzący po "piątce" z zestawem słuchawkowym w uchu choć wszyscy wiedzą jak tam z zasiegiem. Ogólnie czasami można się nie źle pośmiać.Agaar pisze:W schronisku są prawdziwi turyści, bardzo wartościowi, mili ludzie, z którymi zawsze jest o czym pogadać.
Hm, dla niektorych z nas fora gorskie i net sluza jako narzedzie do pogadania o gorach. Dla mnie jest to sposob na poznanie osob, z ktorymi mozna wybrac sie na wyprawe w gory czy wspinaczke. Ja nie lubie zbyt wiele mowic o gorach, wole po nich wedrowac. Oczywiscie trzeba byc pewnie rozsadnym i ostroznym (!) itd ale ja coraz bardziej nie widze sensu w namawianiu kogokolwiek na cokolwiek ze znajomych i robienie czegos na sile. Lepiej jest robic to z kims kto marzy o tym!miillka pisze: Kurcze, jakby nie on, to nie miałabym z kim jeździć, a sama to jakoś się boję.
Jestem pewnien ze dzieki netowi znajde chetnych na kazda wyprawe jaka sobie wymysle i do wielu zostane zainspirowany. Tydzien temu wspinalem sie z osoba, ktora poznalem na forum 'wspinanie', jutro ide na wspin z inna osoba poznana na tym forum, przez net jestem umowiony na wyprawe na Grossa i juz wstepnie na MBlank na wiosne. Mam zaproszenie na wyprawe do Maroka i na oboz wspinaczkowy do Sardynii. Mozliwosci jest wiele. Nikomu oczywiscie nie polecam tej metody. Kazdy ma swoj rozum i preferencje.
CZESC,jestem tu nowa bo dopiero wczoraj znalazłam to forum. chodze dopiero od trzech lat po górach. pierwszy raz zabrał mnie chłopak i w sumie tak zostało. przewaznie jezdzimy we dwqoje choc w tym roku bylismy grupka 9 osobowa.dla mnie troche za duzo osób zwłaszcza ze musielismy nieco zwalniac tempo-byly osoby poczatkujace.ale bylo OK mimo nie najlepszej ppogody
Re: Z kim chodzicie po gorach?
MonisiaPP pisze:W jakim towarzystwie preferujecie wycieczki gorskie? Samotne, z towarzyszem zycia, wieksza grupa? Raczej kombinacje damsko -meskie, czy tylko meskie lub damskie grupy?
z byle kim by chodzic hej
Prawda! Wiosną tego roku, będąc na Pilsku, nawiązaliśmy rozmowę z szukającym towarzystwa panem w średnim wieku. Była cudowna pogoda, Tatry w śniegu i zbiornik Oravski wyglądały jaki z bajki, chciało się leżeć w ciepłym wiosennym słońcu i podziwiać widoki. W trakcie rozmowy, zapadły nam w pamięć jego słowa wypowiedziane smutnym głosem:Mycha pisze:Miło porozmawiać w czasie wędrówki oraz wspólnie cieszyć się pięknem widoków.
„tylko co to za przyjemność podziwiać samemu, jak nie można się tą przyjemnością z kimś podzielić”.
Nigdy nie miałem takich myśli, może dlatego, że nigdy nie chodziłem sam, a może dlatego, że jestem młodszy, ale słysząc to, zrobiło nam się trochę smutno...
Też prawda. Uważam jednak, że tego typu myślenie (jak zacytowałem wcześniej) i potrzeba przychodzi z wiekiem. Im człowiek starszy, tym bardziej łaknie obecności drugiej osoby.Sylwester pisze:często sam jestem w górach i też jest mi dobrze, nie jest prawdą, ze do doznawania piekna niezbędna jest druga osoba, a bycie solo to uniemożliwia
Gdy chodzę sam, moje tempo jest nieporównywalnie wyższe niż z kimś. Coś w tym jest, że samotnie szybciej pokonuje się trasę. Uwielbiam biegać po gókach z moim najlepszym kompanem -Johnny'm. Ma gość super kondychę. Raz ja jemu ustępuję, raz on mnie. Ale potrafimy dostosować jakieś wzajemne tempo. I najlepiej z nim mi się kwituje wypad np. przy (po Waszemu, czy jesli mogę powiedzieć już -po Naszemu), big "łaciatym". Ostanio jednak nie zgrywam się z nim urlopami i muszę zaliczać dolinki z moja Dziunią. Niby nie jest źle
Bo mimo wszystko w górach. Ale mam mało czasu dla siebie aby się po mojemu górkami nasycić. Pozdro Wszystkim 





