Odpowiedzialność czy samowolka w grupie?

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Mariusz pisze:Sam już nie wiem, muszę zapytać chłopaków przy najbliższym piwie.
Chyba próbujesz się wymigać. ;)
Mariusz pisze: trochę przesadzacie z tym kamieniowaniem moda, ale... wolny kraj!

Nie sądzę żebyśmy Cię kamienowali. Roztrząsamy sytuację, w jakiej mógł się znaleźć każdy z nas.
Keczup pisze:Zejdźcie z Mariusza.
:?
Iwona pisze:może już wystarczy
:?
MiG pisze:bo ja prosty chłopak jestem :))
Ja też. :))
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

przyznam, ze podczas ostatnich dni kiedy to bylem zawalony robota nie moglem zagladac na forum, bo nie mialem czasu, a tu taka dyskusja rozgorzala
definicje tomtoma co do grup w gorach sa jaknajmardziej oczywiste i kto interesuje sie troche bardziej gorami musial o nich choc raz uslyszec
sam ostatnio wraz z kumplem zabieram po kilka osob i prowadzimy ich w sposob nastepujacy: on pierwszy a ja ostatni a miedzy nami cala reszta
nikt nam nie ginie i nie zostaje, wszyscy sa w zasiegu wzroku
ale znam smak wedrowek samotnych i wiem, ze sa ludzie zdecydowanie lubiacy chadzac wlasnym tempem lub w ogole bez towarzystwa
czasem wyjezdzam ze znajomym o ktorym wspomnialem i wcale nie idziemy na szlak razem
ostatnio tak bylo w czerwcu kiedy to ja wybralem sie z nim i swoja kobieta
Monika po kilku dniach nabawila sie urazu, ktory uniemozliwial dalekie wedrowki
i choc mieszkalismy we trojke, razem wychodzilismy w gory itd to malo sensowne bylo trzymanie Bartka na sile przy nas, skoro to doswiadczony tatrzanski turysta
cala ta krytyke mozna byloby nazwac przesadzona, bo mozna sobie wyobrazic, ze czterech facetow chodzi sobie zupelnie wlasnym tempem, bo nie umawiali sie na wspolne spedzanie czasu
tyle tylko, ze z opisu wynika, ze od momentu wejscia w gory zdecydowanie stanowili grupe, ktora niestety rwala sie jak sparcialy sznur...
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Alien pisze:z opisu wynika, ze od momentu wejscia w gory zdecydowanie stanowili grupe, ktora niestety rwala sie jak sparcialy sznur...
Sparciały sznur? :)
Widzę, że porównania stają się coraz bardziej malownicze. Bez względu jednak na to, jak barwnie będziecie określać naszą wyprawę, sami bezpośrednio zainteresowani, czyli ja, Paweł, Jarek i Jacek jesteśmy bardzo zadowoleni i nie mamy do siebie żadnych pretensji. To, że Jarek zawędrował do schroniska w Piątce, zamiast zejść do Roztoki jest jego winą, bo jeśli się nie zna dobrze szlaków, to powinno się trzymać osoby doświadczonej (a taka szła za nim i wcale mu nie uciekała).
Sugestie o tym, jakoby powinniśmy byli iść przez te 4 dni gęsiego w odstępach metrowych uważam za nadgorliwe. Definicję chodzenia grupowego zawęziłbym do czegoś takiego: w każdej grupie należy zapewnić każdej początkującej* osobie asekurację przynajmniej jednej osoby doświadczonej**.
Zakładam ponadto, iż nikomu z tych spośród Was, którzy kierują się bardziej konserwatywną definicją grupy, nie zdarzyło się nigdy wejść na szczyt 15 minut przed resztą, czy też dotrzeć do schroniska gdzieś po trasie tenże kwadrans przed pozostałymi...
:)

* - początkującej, słabszej kondycyjnie, nieprzygotowanej
** - znającej góry względnie dobrze, posiadającej odpowiedni ekwipunek
Ostatnio zmieniony pn 26 wrz, 2005 przez Mariusz, łącznie zmieniany 1 raz.
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Mariusz przeczytałem jeszcze raz twoja relację i dochodze do wniosku że faktycznie Jarek pomylił drogi ( a nie się zgubił, bo w razie czego do schroniska mial co najwyżej z 10 kroków) z własnej winy. Jedynym waszym błędem faktycznie było tylko to, że nie mieliście latarek no i nie zaplanowaliście czasu wycieczki tak aby przed zmrokiem dotrzeć do schroniska.
Z perspaktywy czasu pytania Giewonta odnośnie dokładnych czasów przejścia wydaja się coraz bardziej logiczne :)
No i przestroga dla wszystkich latarka i jeszcze raz latarka.
100 razy jej się nie potrzebuje na szlaku ale 101 raz może być potrzebna i dlatego trzeba ja nosić zawsze.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

A czy zwróciłęś uwagę ,że tak jest prawie ze wszystkim ,co targa się ze sobą w góry (no może poza żarciem) ,prawie nigdy się nie przydaje ,a jak raz nie weźmiesz ,to natychmiast okazuje się potrzebne..
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Mariusz pisze: Zakładam ponadto, iż nikomu z tych spośród Was, którzy kierują się bardziej konserwatywną definicją grupy, nie zdażyło się nigdy wejść na szczyt 15 minut przed resztą, czy też dotrzeć do schroniska gdzieś po trasie tenże kwadrans przed pozostałymi...
Wiesz, Mariusz, chyba mi sie nie zdarzylo (poza przypadkami kiedy tzw. grupa sie rozdzielała na dwie rózne trasy, np. dłuższą i krótszą).
dagomar pisze: A czy zwróciłęś uwagę ,że tak jest prawie ze wszystkim ,co targa się ze sobą w góry (no może poza żarciem) ,prawie nigdy się nie przydaje ,a jak raz nie weźmiesz ,to natychmiast okazuje się potrzebne..
Hmmm, muszę to wziąć pod uwagę, bo ostatnio przestałem targać ze sobą palnik i butlę z gazem :)
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Mariusz,
zeby nie bylo niejasnosci: ja nikogo tu nie krytykuje i pewnie juz zauwazyles, ze lubie malownicze porownania :-)
kazdy powinien indywidualnie decydowac jak spedza wolny czas
mnie sie podoba Twoja relacja i jak ja czytalem to rzeczywiscie troche sie zdziwilem, ze tak rozciagaliscie swoj peleton niczym kolarze na trudnym etapie tour de France :-), ale nie jestescie dziecmi lub ludzmi, ktorzy znalezli sie pierwszy raz w gorach, wiec mnie to nie razilo
no moze poza ta sytuacja podczas wejscia na Rysy
pozdrawiam
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Skoro Mariusz twierdzi, że nie stanowili grupy to wejście na Rysy jest wycieczką solo i w takim wypadku każdy odpowiada sam za własne problemy.
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Powoli zmierzamy w kierunku akademickiej dyskusji od kiedy kilka osób stanowi grupę :) Czy muszą do tego zawrzeć umowę (choćby w formie ustnej)?
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

tomek.l owszem ale.. dwa razy zatrulem sie w gorach i wiem, ze zatrucie to po prostu odlaczenie pradu
nie dziwi fakt, ze ktos przez to idzie duzo, duzo wolniej
a dziwie sie dlatego, bo gdybym to ja sie tam zatrul to na pewno przekazalbym taka informacje kolegom, ktorzy schodza ze szczytu
dla swojego bezpieczenstwa i ich spokoju
ale powtarzam, ja bym tak zrobil i nic mi do Mariusza i jego towarzyszy wyjazdu, czy moze kolegow mijanych na szlaku, czy jak to tam nazwac skoro nie byli razem :D nie wazne
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

Nie ważne ile osób stanowi grupa. Jeśli się dogadają, że chodzą razem to chodzą razem a jak solo to solo. (czywiście nie formalnie)
Po za tym do słowa "grupa" przykleja się od razu fraza "obowiązkowy przewodnik" :)
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

tomek.l pisze: Po za tym do słowa "grupa" przykleja się od razu fraza "obowiązkowy przewodnik" :)
No tak, a o przewodnikach to mamy odrębną dyskusję :))
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Ze wzruszeniem przeczytałem "po latach" tą jakże żywiołową dyskusję. :D

MiG - ale w Bieszczadach zachowywałem się już troszkę lepiej, no nie? ;)
Twin Peaks

-#1
Posty: 7
Rejestracja: śr 16 sie, 2006
Lokalizacja: 66 m npm

Post autor: Twin Peaks »

dagomar pisze:A czy zwróciłęś uwagę ,że tak jest prawie ze wszystkim ,co targa się ze sobą w góry (no może poza żarciem) ,prawie nigdy się nie przydaje ,a jak raz nie weźmiesz ,to natychmiast okazuje się potrzebne..
dokładnie! mam nawet taki sposób na dobrą pogodę - nigdy nie zabieram ze sobą okularów przeciwsłonecznych, za to zawsze targam coś przeciwdeszczowego - działa w 90% !!!
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Mariusz pisze: MiG - ale w Bieszczadach zachowywałem się już troszkę lepiej
Tak, widać było poprawę.
A może to te Tatry tak źle na Ciebie wpływają? :think:
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

MiG pisze:A może to te Tatry tak źle na Ciebie wpływają? :think:
albo w Tatarch ma złych opiekunów :P
ODPOWIEDZ