Agaar pisze:Mówią, że co to za przyjemność ciągle łazić
No bo co to za przyjemność. Niedość że trzeba chodzić to jeszcze pod górke, często jest ślisko,zimno, pada deszcz, wieje wiatr a jeszcze targasz na plecach dużo niepotrzebnych gratów. A jak już wkońcu wleziesz na tą górke to potem musisz jeszcze z niej zejść. Jak przychodzi noc to śpisz na podłodze, czasami pod kiblem i bulisz za to mase kasy.
Że już o wstępie do parku niewspomnę (18zł za 7 dni)
Izabela pisze:A tak przy okazji, czy ostatnio schodziłeś /wchodziłeś Zlebem Kulczyńskiego?. Już miałam sie tam zapuścić, ale odwiódł mnie od tego zamiaru napotkany górołaz, który powiedział,że szlak powinien przejść renowację( niestabilne, powyrywane zabezpieczenia). Wyraził się nawet,że szlak w tym stanie powinien być dla turystów zamknięty.
slyszalem to kilkakrotnie w ciagu ostatnich lat i za kazdym razem osobiscie idac tamtedy zastanawialem sie dlaczego
ze szlakiem i ulatwieniami jest wszystko ok
moze nie jest to zelastwo polyskujace nowoscia, ale trzyma sie dobrze (chyba ze cos przeoczylem)
ostatni raz bylem tam w drugiej polowie lipca
No bo to przecież straszne, co ty chcesz... przecież jak łańcuch się nie błyszczy, to zaraz pęknie... Zerwany jest tylko w dwóch miejscach - w jednym w ogóle brak, co jest odrobinę upierdliwe, ale gorsze braki widziałem, w drugim wyrwany jest tylko ten drążek trzymający łańcuch, tak, że jeden ciąg ma jakieś 10 metrów i jest luźny. Ale przejść do góry można bezproblemowo, idąc w dół trzeba trochę skałę poobmacywać kopytami... A i bardziej sypkie szlaki widziałem - choćby Starorobociański - jak się idzie do góry to problem faktycznie nie istnieje.
Ja schodziłam i w kilku momentach było niebezpiecznie, trochę pourywane łańcuchy jak pisze DraQs. Jednak najbardziej rzuciły mi się w oczy osypujące się kamienie przy samej górze. Mam taki mały uraz do nich, bo jak schodziłam z Prielomu, to dość spory kamień prawie uderzył w głowę pewnego górołaza. Ułamek sekundy... uważałam, a jednak to się stało. Krzyczałam zaraz "uwaga", ale facet nie rozumiał, bo to nie był Polak. Tak strasznie się wystraszyłam, o mało co nie doprowadziłam do tragedii
Niestety się zdarza. Najłatwiejszy sposób żeby się nabawić urazu do gór, jak pokazuje przykład mojego taty, który po podobnym, ino niestety zakończonym trafieniem (nic poważnego, ale cholernie dużo krwi - mały, wąski kamień) jakoś niekoniecznie ma ochotę na góry . Kamieni na Kulczyńskim przeszkadzają imo tylko na zejściu.
W ubiegłym roku jak ulewa dopadła mnie w Żlebie Kulczyńskiego to momentalnie w żlebie zrobił się potok Kulczyńskiego i po dojściu do Przełączki nad Buczynową Dolinką nastąpił odwrót i z powrotem paskudne zejście po niesamowicie śliskich kamolach zwilżanymi przez mini Siklawy tworzące się w żlebie.
Na szczęście w tym roku udało Mi się przejść pierwszy raz Orlą Perć. Szedłem korzystając jedynie z drabinki i klamer, łańcuch w ręce miałem może ze dwa razy (oczywiście bylo zupełnie sucho) najciekawszy wg mnie odcinek orlej to Granaty - Krzyżne zupełnie pusto spotkałem jedynie 3 osoby a był to początek Sierpnia,( 3 dni później już wszędzie powyżej 1700m leżał świeży śnieg)a propos tego odcinka Szedł ktoś z Was tym odcinkiem Orlej w pierwotnym wariancie przechodzącym m.in. przez Wielką Buczynową Turni i Buczynową przełęcz ??????
maro pisze:
ja wchodzilem dwa tyg temu, i owszem w dwoch miejscach sa wyrwane kotwy od lancuchow, ale generalnie nie ma problemu
Zgadza sie ale tylko na odcinku Granaty - Krzyzne. przy zejsciu zaraz od Granatow tam mogli by to poprawic..i jeszcze w dwoch miejscach ale spokojnie mozna isc. Ogolnie najfajniejszy odcinek Orlej
Lepiej jest krzyczeć "kaaamień!". Na 'uwagę' każdy się spojrzy do góry.
Izabela pisze:Czy ktoś z szanownych Forumowiczów zna historię umieszczenia na Zawracie tej świętej figurki?
Tatry 4/2004 w artykule <<Jak Orlą Perć budowano>> pisze:W czasie prac nad wytyczeniem Orlej Perci Gadowski z Klemensem Bachledą szukali miejsca dogodnegodo umieszczenia statuy Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej, którą polscy księża zakupilize składek na pamiątkę roku jubileuszowego. <<Znaleźliśmy takie dopiero w zachodniej ścianie [zawratowej turni] obok progu w Zawracie>> zanotował później Gadowski. Niewiele brakowało, aby doszło wtedydowypadku. W czasie podchodzenia półką wiodąca do upatrzonego miejsca na Gadowskiegozaczął zsuwać się granitowy głaz grożąc zrzuceniem do żlebu. W ostatniej chwili ksiądz odepchnął go od siebie boleśnie rozcinając rękę.
mefistofeles pisze:Lepiej jest krzyczeć "kaaamień!
No, ale "uwaga" jest instynktownym okrzykiem wiec zwlaszcza w sytuacjach gzie trzeba ostrzec szybko nie ma czasu na myślenie co krzyknąć i wyjdzie z tego "uwaga"...
Pozdrawiam. Naprawde nie widziałaś figurki Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej, a to znaczy, ze nigdy nie wchodziłas na Przełecz Zawrat żlebem, bo idąc nim musisz przechodzic obok figurki, a jest to jedyna droga od pierwszych sniegów aż do kwietnia - a nawet maja , spróbuj kiedyś, a jaki piękny jest tam d..ozjazd - 10-15 min i juz jestes nad Zmarzłym Stawem. Pozdrawiam wszystkich miłosników gór. cześc