Jak długo wytrzymujecie bez Tatr?
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Oprócz Tatr ,które są na pierwszym miejscu ,lubię też żeglarstwo , pływanie , narty , tenis ,rowery i inne co ciekawsze sporty oprócz biegania ,które przeżywane intensywnie pozwalają o Tatrach przez chwilę nie myśleć. W końcu ,Iwono ,nawet o najcudowniejszym kochanku czasami zdarzyło by Ci się przecież zapomnieć pod wpływem wspaniałości chwili obecnej...Iwona pisze:aaaaaaaa..no bez myśli o górach to ja dnia nie wytrzymujędagomar pisze:ale tak bez myśli o Tatrach wytrzymuję około 2 tygodni
Jeszcze niedawno czytając ten wątek myślałem sobie: "Eee tam, twardziel jesteś. Wytrzymasz bez Tatr jeszcze troche. Masz inne rzeczy teraz na głowie, nawet czasu na góry nie będzie.."
Dziś rano wstałem, zrobiłem sobie śniadanie do pracy, ubieram buty i kątem oka zauważyłem moje trekingi, jeszcze ze śladami niedawnego wejścia na Babią... Coś pękło.. Myślę sobie: "Kurde jednak nie jestem taki twardy
ja chce w góóóóóórrrrryyyy!!"
Od rana dziś rozmyślam co zrobić, żeby choć w weekend się wyrwać, nawet nie muszą być to Tatry, chociaż Beskidy... Do tego za każdym razem, gdy zaglądam przez południowe okno w pracy widzę zarys gór.. No nie da się normalnie pracować
Postanowiłem, w sobotę rano wyjazd.. gdzie? Gdziekolwiek....
Dziś rano wstałem, zrobiłem sobie śniadanie do pracy, ubieram buty i kątem oka zauważyłem moje trekingi, jeszcze ze śladami niedawnego wejścia na Babią... Coś pękło.. Myślę sobie: "Kurde jednak nie jestem taki twardy
Od rana dziś rozmyślam co zrobić, żeby choć w weekend się wyrwać, nawet nie muszą być to Tatry, chociaż Beskidy... Do tego za każdym razem, gdy zaglądam przez południowe okno w pracy widzę zarys gór.. No nie da się normalnie pracować
Niektórym to dobrze, że mają choć takie Karkonosze. W moim smutnym choć 250-tysięcznym grajdole nie ma nic. Pozostaje mi tylko kolarstwo szosowe. W góry jeżdżę 2 razy do roku w lutym i sierpniu (ostatnio smoją Dziunią - co wyjazd gorsza u niej kondycja, będę musiał zmienić
). Między końcem lutego a środkiem sierpnia deprecha
Ja swój rozbrat z Tatrami (jestem w nich 1-2 razy w roku), urozmaicam sobie dość częstymi wyjazdami w Beskidy, do których mam o połowę bliżej niż w Tatry, a które dla mnie też posiadają swój specyficzny urok. W Beskidach rozpoczynała się moja przygoda z górami i mam do nich ciągle wielki sentyment.
Rozumiem, że dla kogoś kto w Tatry ma 700km, a w inne niższe i nie tak efektowne góry – 650km, to te „inne górki” nigdy nie będą na tyle ciekawe, żeby się na nie skusić. W mojej sytuacji, jest to natomiast świetne rozwiązanie.
Rozumiem, że dla kogoś kto w Tatry ma 700km, a w inne niższe i nie tak efektowne góry – 650km, to te „inne górki” nigdy nie będą na tyle ciekawe, żeby się na nie skusić. W mojej sytuacji, jest to natomiast świetne rozwiązanie.




