ETAP I - Podróż:
Zaczęło się od tego,że na pociag o 16:12 sie spoznilem, wiec wypadlo mi jechac o 18:50 z przesiadka zamiast w katowicach w warszawie wschodniej. Czyli jedziemy od 18:50 do 7:37. W pociagu bez wiekszych problemow poza niespodziewanym tlokiem - przedzialy pelne i pelno na korytazach :/ Na miejscu kozystam z przybytkow techniki, odchudzam sie o 2 pln i jade busem do kuznic...
10.09.2005
ETAP II - Kużnice - Murowaniec
Po odstaniu jakichś 10 minut w kolejce po bilet wstepu (wbrew obawom iwony za cale 9pln wykupilem bilet na 7 dni

W murowańcu zlondowałem około godź 10:30. Poczatkowo chcialem tam zostac (ciezki plecak, nieprzespana noc), wieczorem mial pszyjechać Sylwester (jak sie okazało, zlądował w roztoce...)
ETAP III - Murowaniec - Czarny Staw Gąsienicowy
W murowańcu wywiesili info o braku wolnych miejsc :/ postanowiłem zrobić sobie spacerek nad Czarny Staw Gąsienicowy. Napełniłem termos wrzątkiem, przerobiłem go na herbatę, zjadłem jeszcze mars'a i w drogę. Wyszło już pełne słońce. Stwierdziłem, że do murowańca szło mi sie tak ciężko, bo "na pusto", tymczasem śniadanie "zaczęło działać" i szło się całkiem przyjemnie. Po drodze podczasjednego postoju znalazjem na ziemi jakisz (pół)szlachetny kamyczek - taka miły prezent od Tatr. Nad staw mimo okolo 30 kg na plecach doszedlem zgodnie z czasem podanym na mapie...
ETAP IV - Czarny Staw Gąsienicowy - Zawrat
Ładna pogoda i to, jak dobrze mi się szło dotychczas no i okolica Czarnego Stawu Gąsienicowego, chyba najpiekniejsze (nie tylko wedlog mnie) miejsce w Tatrach skłoniły mnie do próby pokonania zaplanowanego szlaku do Doliny 5-ciu stawów polskich przez Zawrat. Po drodze jeszcze odezwała się na komę Iwona, troche pogadaliśmy i szedłem dalej pstrykając troche zdjęć:

(Nie sprawdzilem, co pstrykam, teras nie wiem, co to - moze ktoś podpowie??)

Czarny Staw Gąsienicowy w pełnej okazałości.

Fragment Czarnego Stawu i podnóże Kościelca.

Zmarzły Staw (ale to jeziorko ma fajny kolor
Potem usiadłem sobie, dłuższą chwilkę odpoczywałem i zjadłem obiadek. Po jedzonku odczekałem jeszcze chwilkę i ruszyłem w stronę już widocznego celu robiac po drodze kilka fotek:

Na zboczu zawratu lezał najwiekszy (i chyba jedyny) kawał śniegu jaki widziałem podczas tego pobytu - miał jakieś 50m dlugosci i z 15 szerokosci.

Łańcuszki - złapałem się ich w sumie tylko 3 razy i 2 razy klamer i tylko dlatego, ze balem sie w kilku miejscach ryzykowac z plecakiem po "gołej" skale, chociaz obok mnie jeden zawodnik bez żadnego sprzetu lecial non toper jakies 3-4 metry od łańcuchów z niewiele mniejszym od mojego plecakiem. (BTW gdyby nie pomysł Iwony na rekawiczki do łańcuchow to nie mialbym żadnych a tak za 3 pln bylo duuuuzo wygodniej i pewniej

A to ja - spocony, zmeczony, koszmarnie wygladajacy, ale szczesliwy, już tylko na wyciągnięcie ręki od Przełęczy Zawrat.
Na przełęczy zawrat mały odpoczynek, jakies jedzonko, herbatka i papierosek - spojzenie za siebie na drogę którą podchodziłem:

"O boże tyle dymu od mojej jednej szlugi??"" cale szczescie to nie moja wina - uff, po prostu przyszly chmury - niestety dlatego jeszcze chwilkę wcześniej pięknie widoczny wierzchołek zawratu:

Zniknął całkowicie w chmurach

ETAP V - Zawrat - Schronisko w Dolinie pięciu stawów polskich
Zejście lajtowym niebieskim szlakiem, ktorego fragment widać na tej fotce:

Idąc przez dolinę pięciu stawów i wiedząc, że mam jeszcze sporo czasu do zmroku wlokłem się, robiłem długie postoje na podziwianie widoczków no i robienie zdjęć:

Zadni Staw.

Czarny Staw Polski.

Znowu nie wiem co pstrykałem :/ Kozi Wierch??
Po spacerze przez dolinę pięciu stawów po godzinie 18 trafiłem do schroniska - w recepcji miła wiadomość - do wyboru pozostała podłoga, albo na zewnątrz
Jak już się ściemniło zaczął się wyłaniać nieciekawy obraz :/ Ból w klatce piersiowej, trudności w oddychaniu i - najgorsze - gorączka
11.09.2005
ETAP VI - Dolina 5-ciu stawów - Schronisko w Roztoce
Rano zdecydowałem się zejść na dół do zakopca, tam przesiedzieć jeden dzień i wrócić na szlak. Wyruszyłem ze schroniska czarnym szlakiem, dzień był bardzo pochmurny, ale ciepły i nie padało, do tego do okoła fajne widoczki

Nie mam pojęcia co to za wodospad/potok??

Zabawa w Bogusia z malym strumykiem przy szlaku

Chyba zaczynam to łapać
Po zejściu z czarnego szlaku maszerowałem dalej zielonym - tutaj konkretnie się rozpadało, przeleciał śmigłowiec (pewnie ten z relacji Sylwestra) i troszke czasu męczyło - całe szczęście w porę wyjąłem kurtke z plecaka. Na pierwszym postoju złapały mnie straszne duszności akurat jak rozmawiałem z mamą przez talefon - usłyszałem: "Przyjechać po Ciebie??" - poprosiłem o chwile do namysłu, po pol godz jak zaczęła mnie znowu atakować gorączka oddzwoniłem - "Tak, przyjedźcie". Szedłem powolutku w stronę schroniska w Roztoce - miałem duuuuzo czasu i nie musiałem szukać kwatery - okolo 23 najpóźniej mieli być pod dworcem PKP w Zakopanem. W związku z tym szedłem wolniutko, po drodze robiąc kilka zdjęć, gdyż przez kaszel i duszności coraz szybciej się męczyłem...

Buczynowe w chmurach.

Kżyżne w chmurach.
Przy wodogrzmotach postój, info od Iwony, gdzie są Mariusz i Sylwester - obydwaj nie w tą stronę co ja

Pośredni wodogrzmot.

J.W.
Po odpoczynku spacerek do schroniska w Roztoce, gorąca czekolada, ciepły obiadek, napełniłem termos, posiediałem i w drogę.
ETAP VII - Schronisko w Roztoce - Łysa Polana
Po asfalcie zero problemów, jednakże piszę o tym fragmencie ze względu na szczyt, którego fotkę pstryknąłem, ale nie byłem w stanie z mapą w ręku ustalić co to jest?? Oto on:

Tutaj moja ogromna prośba o identyfikację.
Dalej busem do krupówek, ciepła kolacyjka w sfinksie, jako, ze znowu dostalem goraczki i dreszczy zostalem tam, chyba ze 3 godz, po drodze wypilem jeszcze 2 ciepłe cherbatki, potem spacerek pod dworzec PKP i troche czekania na rodziców. Nocleg w Białym Dunajcu.
12.09.2005
ETAP VIII - Biały Dunajec - Słowacja - Toruń
Rano przez łysą polanę podjechaliśmy do pierwszej wioski po stronie słowackiej - oczywiscie na zakupy, po drodze kliknęliśmy kilka fotek:

Ja wygladam nieciekawie, ale tło piękne
Wracając już po zakupach zachaczyliśmy o Bachledówkę, piękny kościółek - wspaniały wystrój z drewna -warto zobaczyć, na zewnątrz piękny widok na panoramę Tatr

Z tąd prosto do Torunia - niestety, miał być tydzień, a wyszły w sumie niecałe 2 dni, no ale siła wyższa...
_/\^/V\^/\_
Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi przed wyjazdem poradami i odpowiedzią na dręczące mnie pytania a w szczególności dziękuję Iwonie za kontakt i wsparcie ktore pomogło mi kiedy chory czekałem na "odsiecz" z Torunia.
_/\^/V\^/\_
P.S Jeśli pomyliłem jakieś nazwy, żle podpisałem zdjęcia, nie wiedziałem co na nim jest, lub miałem wątpliwości a wiecie co tam jest, lub w domysłach miałem rację, to proszę poprawcie mnie/potwierdźcie moją wersję - z góry wielkie dzięki!




