Wrocławski Sierpień 2005 w Tatrach

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

Czesiek pisze:Dzień szósty – 15.08.05 – poniedziałek
, po czym piotrkowianin, zadowolony (?) udał się do domku. Zostałem sam, czekając na moje Panie, które udały się tym razem... . ;)

Ps. Muszę jeszcze dodać, że dwa dni z Jurkiem, przekonały mnie ostatecznie o niemal idealnym dopasowaniu naszej kondycji, tempa, zgodności na szlaku pod każdym – tak :think: - względem… Same plusy. Bardzo się cieszę, że przyjechał na te dwa (pełne) dni i mogliśmy wędrować razem. :D W pierwszy dzień On zabrał mnie na część OP, w drugi ja Jego na Czerwone Wierchy. On zabrał mnie tam gdzie ja nie byłem jeszcze i odwrotnie. ;) Dziękuję Jurek.
Foto:
http://my.magma-net.pl/razem/tatry2005/szesc/szesc.html

byłem zadowolony z wypadu, nawet tak krótkiego. Jeszcze sobie to odbiję i w przyszłym roku conajmniej na tydzień w górki pojadę.
Dziękuję Czesiek Tobie oraz Wioli, Asi, Marzence, Ani, Kasi, Andrzejowi, Piotrowi i Krzyśkowi z Tomkiem za fajne wspólne wędrowanie po skałach. Oby udało się jeszcze nie raz spotkać w tak licznym gronie i w takiej rodzinnej atmosferze jaka towarzyszyła nam w tych dniach :)

Dziękuję i pozdrawiam serdecznie Was wszystkich :)
Jurek
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Jurek napisał(a):
w takiej rodzinnej atmosferze


Strzał w dziesiątkę. 8)


Dzień ósmy - 17.08.05. - środa
Pobudka 5.00 i ... z powrotem spać. Tym razem Czesiek nie "stworzył" planu dnia. Pogoda była gorzej niż zła. :x Pobudka właściwa ok. 9. Zrobiłem śniadanko i po długich namowach "wyciągnąłem" Dziewczyny na... Krupówki :)) (kurtki przeciwdeszczowe znów sie przydały). Najpierw zjedliśmy obiadek w ulubionym barze, a później udaliśmy się na... krem sułtański przy głównej arterii miasta Zakopane. ;) Tak się ostatnio składa, że ów krem jadam raz do roku - właśnie na Krupówkach. :) Zapas kalorii pozwolił nam na totalne szwędanie się po okolicach - bez celu. Nudno było, szczerze powiem. :( W końcu postanowiliśmy wrócić na kwaterę. Może jutro pogoda będzie sprzyjała górskim wędrówkom :?
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Czesiek pisze:krem sułtański
opowiadaj...cóż to takiego :?
Czesiek pisze:Nudno było, szczerze powiem
Trzeba było poszwędać się po "góralszczyźnie" ..Atma...i http://www.cot.pl/info_zakopane.php?id=8 :D
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Iwona pisze:opowiadaj...cóż to takiego
Nie będę opowiadał bom ja cukiernik od jedzenia. :)) Poniżej przepis:
http://www.kuchnia.kisa.pl/przepis.php? ... =desery/kr
Iwona pisze:..Atma...
W niej akurat jeszcze nie byliśmy, ale w wielu miejscach i owszem - w latach poprzednich :)
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Dzień dziewiąty - 18.08.05. - czwartek
Pobudka 5.00. Wyglądam przez okno i... widok cudowny. Niebo błękitne - zero chmurek. :D Kasprowy, Świnica i część Orlej Perci jak na dłoni. Nie pozostaje nic innego jak szybciutko iść na szlak. Ruszamy więc do Murowańca. Po "chińszczyźnie", dwa skorpiony (Marzenka i Czesiek) kierują się nad Czarny Staw Gąsienicowy, skąd żółtym szlakiem rozpoczynamy mozolne podejście na Skrajny Granat. Do dzisiaj szedłem tędy tylko raz - schodząc jednak - z Wiolą. Pamiętałem, że ze Skrajnego, w kierunku Przełęczy Krzyżne jest od razu prawie pionowe zejście po łańcuchach. Zastanawiałem się jak Marzenka zareaguje na ten widok. Wcześniej przygotowałem Ją na to. Moje obawy okazały się zupełnie bezpodstawne. Co skorpion, to skorpion ;) Byliśmy w swoim żywiole. "Powoli" i ostrożnie pokonywaliśmy kolejne przejścia z łańcuchami i bez. W końcu doszliśmy do Pościeli Jasińskiego. Spoglądaliśmy za pozostałą naszą dwójką. Wiola i Asia poszły z Murowańca na Krzyżne, przez Dolinę Pańszczycy. Niestety, chmury pojawiały się nad doliną co chwilę. Tak więc widoczność była żadna. Chwilami ich nie było, ale i tak nie rozpoznalibyśmy Dziewczyn z tej wysokości. Mogliśmy tylko rozpoznać kolory ludzików na dole. Szliśmy sobie więc dalej, aż zauważyłem znajome mi skałki - z lewej i prawej strony. Myślałem, że już jesteśmy bliziutko przełęczy. Okazało się jednak, że to tylko podobieństwo. Przed nami - jak się później okazało - było jeszcze sporo marszu. Za Małą Buczynową Turnią znów spoglądaliśmy na Pańszczycę, ale... nic z tego. Cały czas byliśmy za wysoko. Po chwili słyszymy głosy innych Górołazów, więc? Nic z tych rzeczy. To turyści, których dogoniliśmy. Tempo marszu wyraźnie nam spadło. Będąc na dole Małej Buczynowej Przełączki "liderzy" przepuścili nas do przodu. Teraz już tylko chwilka i byliśmy na Przełęczy Krzyżne. Marzenka puściła SMS-a do Asi i wszystko się wyjaśniło. Po około 20 minutach byliśmy już w czwórke. Trzy "wisienki" i "rodzynek". ;) Spotkaliśmy się w miejscu, gdzie szlak - idący wzdłuż Żlebu pod Krzyżnem - skręca w prawo. Stąd - bardzo już leniwie - doszliśmy do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Wcześniej jednak zaczęło ni to mżyć, ni to padać i wszyscy wykorzystaliśmy dźwigane ciągle kurtki przeciwdeszczowe. W schronisku ogromny tłok. Moja cierpliwość i cwaniactwo ;) dosyć szybko zostało wynagrodzone wolnymi miejscami przy stole. :D Szarlotki i własny prowiant spałaszowaliśmy momentalnie. Odnosząc naczynia "zaciągnąłem" na nasze - zwalniające się - miejsca, młodą parę. Ale byli :D My tymczasem znów nie obok Siklawy, a czarnym szlakiem goniliśmy "co" się dało. ;) Dolinę Roztoki tym razem przeszliśmy bez nadzwyczajnych postojów i upajania się jej pięknem. Szybko dotarliśmy do Wodogrzmotów Mickiewicza, skąd "kochanym" asfalcikiem (po zmianie obuwia oczywiście) doszliśmy do Palenicy Białczańskiej. BUS i do Cyrhli. Skonsumowaliśmy kolejnego kota ;) i do domku. Kąpiu, kąpiu (x4 ;) ) i spać, bo jutro czeka nas... ;)
Fotki:
http://my.magma-net.pl/razem/tatry2005/ ... ewiec.html
DraQs

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 03 sie, 2005
Lokalizacja: z Kielec

Post autor: DraQs »

Kurczę, dopiero teraz przeczytałem wszystko i powiem, że relacyjki kapitalne. Miło sobie przy szkolnej :( atmosferze poczytać coś o Górkach... :)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Czesiek pisze:W schronisku ogromny tłok
:O faktycznie..widać na fotkach...wow.
Faktycznie,dzięki relacjom można przedłużyć wakacje :)
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Wiola pisze: Dziewczyny zdziwione skąd tu tyle kopczyków (wcześniej tu nie były). Po małym posiłku, postanowiły, że też zostawią coś po sobie. Ułożyły następne dwa kopczyki.
Właśnie stąd jest ich tyle :) Mam mieszane uczucia, co do tych kopczyków - z jednej strony może i fajnie to wygląda, z drugiej jednak, to takie upiększanie gór "na siłę"...
Dzięki za relację - jak się samemu nie pojechało, to chociaż poczytać można...
MaŁa mySzA

-#3
Posty: 142
Rejestracja: pt 28 lis, 2003
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: MaŁa mySzA »

Dzień dziewiąty - MM z Mamą
Razem z Marzenką i Tatą wyruszyłyśmy z Cyrhli do Murowańca, w którym po zjedzeniu chińskich zupek nastąpił podział na dwa skorpiony i dwie lwice. :D:D:D Marzenka z Tatą przez Skrajny Gratan, a my przez Dolinę Pańszczycy na Przełęcz Krzyżne gdzie mieliśmy się ponownie spotkać.
W drogę ruszyłyśmy szlakiem żółtym, na którym panowała totalna cisza, żywej duszy przed i za nami. Bardzo szybko bez żadnego odpoczynku dotarłyśmy nad Czerwony Staw gdzie spotkałyśmy pierwszych turystów. Parę fotek, mały posiłek i w dalszą drogę. Idąc i rozmawiając dotarłyśmy pod podejście na Krzyżne. Widoki miałyśmy cudowne przez całą drogę. Podejście pokonałyśmy w miarę sprawnie. Na szczycie pogoda się jednak lekko załamała, nad Doliną Pięciu Stawów Polskich zawisły chmury, które popsuły piękną widoczność. Zaczęło strasznie wiać. :( Jedno zdjęcie i schodzimy do Piątki. Przed nami tylko dziewczyna i chłopak z wielkimi plecakami. Schodziliśmy w chmurach, widoczność szlaku przed nami najwyżej do 100-200 metrów. Nagle Mama krzyknęła - "Kamienie!" :O i pociągnęła mnie na ziemie pod wystający głaz. Para idąca przed nami też zareagowała natychmiastowo położeniem się na trawę za skałkami. Udało się - nic nikomu się nie stało. :D :) Zaczęliśmy schodzić dalej, chłopak odwrócił się i powiedział gestykulując, do Mamy: "Taaaaaki wielki kamień przeleciał koło pani głowy". Przed zakrętem gdzie szlak skręca w prawo nad Doliną Roztoki dogoniły nas Skorpiony. :)
Dalszy ciąg, wspólnej już wędrówki opisał Tata. 8)


Pozdrawiam!
MM
Ostatnio zmieniony śr 14 wrz, 2005 przez MaŁa mySzA, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

MaŁa mySzA pisze:Skrajny Gratan
:O Oooo - czyżby jakiś nowy szczyt w Taterkach... :))
MaŁa mySzA pisze:... dogoniły nas Skorpiony. :)
8) 8)
MaŁa mySzA

-#3
Posty: 142
Rejestracja: pt 28 lis, 2003
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: MaŁa mySzA »

Czesiek pisze:
MaŁa mySzA pisze: Skrajny Gratan
Oooo - czyżby jakiś nowy szczyt w Taterkach...

Oj mała literówka. :x :(

W instytucie badań, w którymś z większych miast Europy, naukowcy odkryli, że jeżeli podana jest tylko pierwsza i ostatnia litera wyrazu, a reszta jest pomieszana to mózg człowieka i tak będzie wiedział o jakie słowo chodzi. 8) Więc.....? :D

Pozdrawiam!
MM
DraQs

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 03 sie, 2005
Lokalizacja: z Kielec

Post autor: DraQs »

Ale tutaj ostatnia się nie zgadza :)) ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Czesiek & DraQs proszę mi tu sobie podśmie...ków nie robić z Myszy :D
MaŁa mySzA

-#3
Posty: 142
Rejestracja: pt 28 lis, 2003
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: MaŁa mySzA »

DraQs pisze:Ale tutaj ostatnia się nie zgadza
Wiesz DraQs że nie zauważyłam, że "t" nie jest ostatnie? Serio! :))
Ale zakręcona przez tą szkołę jestem. :O :D
Awatar użytkownika
Wrc

-#2
Posty: 53
Rejestracja: pn 13 cze, 2005
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

Post autor: Wrc »

Ale zakręcona przez tą szkołę jestem.
Nie tylko ty :-) Czemu to tak jest że jak się nie chodzi do szkoły to wszystko jest OK, a jak sie do niej idzie to człowiek jest zakręcony :? :)

Pozdrawiam i czekam na dalsze opowiadania :)
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Dzień dziesiąty – 19.08.05 – piątek
Standardowo niemalże o 5:00 pobudka. 5:58 – wchodzę na „swój” szlak. 7:39 jestem w Murowańcu. Postanowiłem sobie, że na tym odcinku trasy nie będę się „wspomagał”. ;) Zero postojów. W schronisku zaserwowałem sobie rosół pikantny i o 8:10 zacząłem samotną (dosłownie) wędrówkę. Co za dzień, pogoda idealna a na szlaku pusto. Godzina też przecież nie „świt-owa”. O 9:05 byłem – kolejny już raz – nad Zmarzłym Stawem. Dopiero tu ujrzałem gościa w moim wieku, wędrującego tak jak ja – samotnie. Nie wiem jak długo tu był, ale ja ruszyłem wcześniej. Będąc już na żółtym, tuż przed ostatecznym podejściem do Koziej Przełęczy, zrobiłem sobie przerwę – siadając na szlaku. ;) Teraz on wyprzedził mnie. Jednak nie na długo. Spotkany zrobił sobie popas, a ja… doszedłem dwóch chłopaków (10:00) mających jakieś problemy z łańcuchami. Minąłem ich na samej przełęczy. Wreszcie nastąpił moment, na który czekałem od... 4 dni. Jest „moja” drabinka. :D Obiecałem ją sobie. Ech… czułem się jak… śledzik4 na rowerku. ;) Zadowolony jak nie wiem kto „pobiegłem” obok Zamarłej Turni w kierunku Małego Koziego Wierchu. Będąc na nim (10:35) zauważyłem ludzi na Kościelcu. Nie będąc pewnym czy jestem tu gdzie myślę wyjąłem mapę „Orla Perć” i już wiedziałem na 100%. :) Tak blisko do Zawratu? Ano blisko, jak się po chwili okazało. Na przełęczy sporo ludzi (10:55). Kilka razy (wszystkim) mówię „cześć”. Sam zjadam „Grześka”, popijam i dalej na szlak. Po kilku minutach marszu, znów, wprawnym okiem, zauważyłem stado kozic. Jednak są zbyt daleko, aby je dobrze „ustrzelić”. Mijam się z panią oraz towarzyszącą jej młodą damą (12 lat?) i postanawiam zrobić frajdę owej damie. Informuje je, że jak przejdą jeszcze około 100 metrów, niech się obrócą i popatrzą we wskazane przeze mnie miejsce, a zobaczą... . :O Zadowolone podziękowały i poszły dalej. Po chwili to ja się odwróciłem i zobaczyłem jakie są radosne z widoku kozic. Pomachaliśmy jeszcze sobie i ruszyłem dalej. Po chwili znów zostałem zmuszony do liderowania, ponieważ "czwórka ze sternikiem" - powiązana linami - stwierdziła, że będą mnie hamować. Tak też się stało. Jednak to, co nastąpiło po chwili zszokowało mnie – jak mówi Adaś Małysz – dokładnie. Młoda dziewczyna idąc naprzeciwko mnie, pyta: „Czy jeszcze daleko do Świnicy?”. Odpowiedziałem krótko: „Właśnie z niej schodzisz”… i "mapki w łapki" ;) Znaki wyraźnie wskazują wejście i zejście – szlak czerwony – żaden inny kolor. Brak orientacji, rozpędzenie, zamyślenie tej dziewczyny? Nie wiem. Spoglądałem jeszcze wstecz, ale nie zauważyłem, żeby zawróciła. Wszedłem na słynną Świnicę (11:40) i byłem zauroczony widokami z niej. Czułem się jak Maciek Sieczka w 1867 roku. ;) Strzeliłem sobie i nie tylko fotkę a następnie schodząc szukałem spokojnego miejsca na popas (12:05). Znalazłem. Od Doliny Gąsienicowej zimny wiatr nadciągnął chmurę. Szybciutko - jako zmarzluch – założyłem skarpety, buty i ruszyłem w kierunku czarnego szlaku z Przełęczy Świnickiej do Gąsienicowej. Będąc już na dole, za Zielonym Stawem, usłyszałem „sokoła”. Coś się działo na Świnicy. Stanąłem poniżej Długiego Stawu i spędziłem tam około pół godziny, obserwując akcję ratowniczą, „trzaskając” fotki do wypełnienia karty. W końcu – znudzony akcją – ruszyłem na dno Gąsienicowej. Przysiadłem się do starszego małżeństwa Słowaków (13:40) i po odpoczynku, zmianie obuwia, poszedłem (14:10) do… Kuźnic (15:00), tym razem przez ulubioną Jaworzynkę. Mijałem wszystkich i szybciutko doszedłem do busa. Stąd na Krupówki, zrzut fotek i do domu. Znów byłem sam. Dziewczyny gdzieś się „szwędały”. "Flaki z kota", dom, porządki w pokoju, aż końcu doczekałem się reszty domowniczek, które były... :?
Fotki będą - jak "się zrobią" ;)
Ostatnio zmieniony śr 14 wrz, 2005 przez Czesiek, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Czesiek pisze:. 5:58 – wychodzę na „swój” szlak
szczerze podziwiam to wczesne wstawanie :)
Czesiek pisze:Zadowolony jak nie wiem kto „pobiegłem” obok Zamarłej Turni w kierunku Małego Koziego Wierchu.
a jak odebrałeś Czesiu Honoratkę?
Czesiek pisze:Brak orientacji, rozpędzenie, zamyślenie tej dziewczyny?
Tak..to ciekawe.Może jakaś początkująca była...
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Iwona pisze:... jak odebrałeś Czesiu Honoratkę?
Jaką Honoratkę. :O Nie spotkałem żadnej. ;)
Szczerze? Nawt nie wiedziałem, że na niej jestem. :))
Z całej OP największe wrażenie zrobiły na mnie widoki ze szczytów i... drabinka. :D
MaŁa mySzA

-#3
Posty: 142
Rejestracja: pt 28 lis, 2003
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: MaŁa mySzA »

Wrc pisze:Czemu to tak jest że jak się nie chodzi do szkoły to wszystko jest OK, a jak sie do niej idzie to człowiek jest zakręcony
Ponieważ człowiek rodzi się mądry i w pełni normalny, a później idzie do szkoły i zaczyna świrować. 8)
MaŁa mySzA

-#3
Posty: 142
Rejestracja: pt 28 lis, 2003
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: MaŁa mySzA »

Czesiek pisze:jak "się zrobią"
Właśnie się zrobiły, oczami i rękami MM. :D 8)
http://my.magma-net.pl/razem/tatry2005/ ... esiec.html

Pozdrawiam!
ODPOWIEDZ