pozdrowienia
pozdrowienia
serdecznosci z mokrej od deszczu ...przeleczy pod chlopkiem sle Sylwester
Skrobnę coś o tym wyjeździe. Zakopane przywitało mnie dezczem, pierwsze kroki do OW Kolejarz gdzie chciałem zarezerwować nocleg na ostatnią noc przed wyjazdem. W recepcji nadzwyczaj sympatyczna pani powiadomiła mnie, że niestety, ale może coś w przyszłości, zabrałem namiary i wywlekam się z cholernie ciężkim plecakiem na ulicę, jak tu dojść do Gąsiennicowej, nienajlepiej mi sie to zaczyna. Coś mi podpowiada, a może MOKo, może MOKo, wróciiłem na rondo, a tam młody góral drze sie Morskie Oko odjazd, wsiadłem do busika i zasówam na Palenice. W międzyczasie z tytułu towarzystwa 3 podpitych górali i jednej tęgiej góralki poznaje na nowo urokliwą mieszaninę gwary i wulgaryzmów, nie kalaczy to uszu, nawet jest wesołe. Zaczynam się śmiać, jeden z pijaczków coś do mnie fuczy, a wtedy góralka jak mu nie przywali na odlew, skończyła mu się ochota na rozmowę ze mną. Po drodze z 2 razy w coś byśmy grzmotnęli, ale co tam, dojechaliśmy z fasonem. Palenica w busiku poznałem turystę, ale coś za wyrywny i uciekł, przy odejściu ścieżką do Roztoki napis MIEJSC NIE MA, cholea idę, mam karimatę, mam śpiwór, jakoś to będzie, pamiętam bar na parkingu przed MOKiem, spoko, dam radę. Przy ToiToi-ach skręcam do Roztoki, pani oświadcza, że podłoga od 20.00, coś jem czekam, spoko, poznaję się z Arkiem, to ten gość z busika, jest ze Słupska, świeży turysta, gadamy, jest fajnie, namawiam go na forum, daje mu namiary, będziemy w kontakcie. Następnego dnia rano wyjście do Moka, szybkie śniadanie i marsz w kierunku Chłopka, przed klamrami wypadek, turysta z 55 lat leży nadlatują ratownicy, z 15 minut pracowali mu nad sercem, chyba zawał, ostatecznie zabierają rannego śmigłowcem, ja idę na przełęcz, przed wyjściem deszcz, chwila zastanowienia i decyduję się doprowadzić sprawę do końca. Na górze jestem chwilę i zabieram się na dół, cholera ślisko po kamieniach, schodze do MOKa, stanki wysiew jak zwykle, deszczu robal sie nie boi, tyla że przywdział pelerynku, tfu uciekam z tego miejsca. Przez Szpiglasową dochodzę do 5-ki, wcześniej o 10.00 telefonicznie rezerwacja miejsca, udało się bingo, w 5-ce jestem tuż przed 17.00 miejsc komplet, turyści zajęli salę główną ja jestem happy, mam nawet prycze na dole. W nocy coś mnie budzi, dziewczyna spadła, albo skoczyła z góry na podłogę, nim zapalili światło juz jej nie było w pokoju, o co chodzi cholera, nie wiem jestem senny śpię. Rano ta znade mnie robi wielkie oczy, o co chodzi, a może to nie ona skakała, ale od niej, mniejsza o to, nie ma o czym mówić... Drugiego dnia wyjście z rana, sniadanie na szlaku, idę w kierunku Gąsiennicowej, wdrapuję się na Kozi, jest pięknie, chmury za chwile wszystko zasłaniają, schodzę na Kozią Przełęcz, potem drabinka, wlazłam na nią bo ją kocham, zrobiłej ulubienicy z 3 zdjęcia i w dół ku Murowańcowi. W międzyczasie spotykam w Koziej Dolince gościa ze Szczecina, gadamy z pół godziny, może się jeszcze spotkamu, kolejny raz jestem mile zdziwiony że ludzie z okolic północno zachodniej Polski sa tak sympatyczni, to strony mojej żony, wiem co by mi na to powiedziałóa, może i ma racje, rozstajemy sie i dochodze do Murowańca, tu cholera stonki jak przed opryskiej, pogoda, wypogodziło sie jak schodziłem, jem obiad, 2 łaciate i grzeję do Kuźnic, teraz jestem na Krupówkach, jakos przebrnąłem przez tą relację, mam nadzieje że nikogo nie uraziłem formą pisowni, nara bo spadam do Kolejarza, acha jeszcze jedno teleonowałem tam z gór i oczywiście udało mi sie zarezerwować pryczkę, 2 osobowy pokój z umywalką za 24 zł rewela, za chwilę ide pod prysznic, trzymajcie się.
Ciekawe szlaki przeszedłeś w tym wielkim deszczu. Podziwiam za odwagę.
A widziałam kilka razy wypadki, tyle, że takie niegroźne. Na całe szczęście.
Mam nadzieje, że kiedyś będziemy mieli okazje wypić

W takich przypadkach boję się iść dalej. Dostaję drgawekSylwester pisze:przed klamrami wypadek, turysta z 55 lat leży
I beze mnie to?Sylwester pisze:2 łaciate
A dlaczego miałbyś urazić? Relacja spokoSylwester pisze: mam nadzieje że nikogo nie uraziłem formą pisowni
Mam prośbę, w którym miejscu znajduje się kafejka internetowa na Krupówach (ewn. na Pardałówce, w co wątpię, bo tam się kwateruję za ...18 zyla - warunki spoko). Nigdy mi się nie chciało jej specjalnie szukać. Pytam, bo dzięki mojemu pierwszemu postowi wyszedłem na idiotę. Gdy miałem pytanie propos Orlej tuż przed moim wyjazdem, to forum nie działało. Zatem puściłem wiadomość do Mariusza, też bezskutecznie. Poprosiłem wtedy zaufanego kumpla (mój idiotyczny błąd, że podałem moje hasło) aby już po moim wyjaździe dokonał próby ponownej wysłania mojego postu na forum, odpowiednio go przeedytowując, a ja sobie go może jakoś odczytam w Zakopcu. Nie udało mi się. Jak się później okazało, kumplowi nie chciało się przeedytować wiadomości. Później padły podejrzenia o moje powiązania z kosmitami oraz przemieszczanie się w czasoprzestrzeni. Choć muszę przyznać, że czarne dziury są ciekawe 



