Jak tak czytam te opisy to uważam,że stanowczo powinno być więcej tras rowerowych w okolicach dużych miast ,bo mi osobiście przeszkadza jazgot pędzących(czasem nawet niebezpiecznie-wyprzedzanie na trzeciego-o czym pisze Mariusz w swojej relacji) samochodów,smród spalin na wycieczce,która ma na celu dotlenienie organizmu... Dobrze,że mam rzut beretem w Bory Tucholskie
Nasze wycieczki w roku 2005
Wiernie kibicuję wszystkim pedałującym, sama jakoś rzadko jestem skłonna poświecić mój jedyny wolny dzień-niedzielę na rowerową wycieczkę.
Jak tak czytam te opisy to uważam,że stanowczo powinno być więcej tras rowerowych w okolicach dużych miast ,bo mi osobiście przeszkadza jazgot pędzących(czasem nawet niebezpiecznie-wyprzedzanie na trzeciego-o czym pisze Mariusz w swojej relacji) samochodów,smród spalin na wycieczce,która ma na celu dotlenienie organizmu... Dobrze,że mam rzut beretem w Bory Tucholskie
Jak tak czytam te opisy to uważam,że stanowczo powinno być więcej tras rowerowych w okolicach dużych miast ,bo mi osobiście przeszkadza jazgot pędzących(czasem nawet niebezpiecznie-wyprzedzanie na trzeciego-o czym pisze Mariusz w swojej relacji) samochodów,smród spalin na wycieczce,która ma na celu dotlenienie organizmu... Dobrze,że mam rzut beretem w Bory Tucholskie
Wyszków tonie...
(11/17)
O tym samym pomyślałem.
...z pozdrowieniami dla Cześka
(12/17)
Dziękuję bardzo. Równe czterysta.
Zatłoczona droga Wyszków -> Radzymin (13/17)
Co Ty Mariusz chcesz? Wspaniałe pobocze.
Zalew prezentuje się fantastycznie, nie mówiąc już o tablicy rozdzielczej Twego pojazdu.
("niechcący" )
Szkoda, że jeździsz sam.
O tym samym pomyślałem.
...z pozdrowieniami dla Cześka
Dziękuję bardzo. Równe czterysta.
Zatłoczona droga Wyszków -> Radzymin (13/17)
Co Ty Mariusz chcesz? Wspaniałe pobocze.
Zalew prezentuje się fantastycznie, nie mówiąc już o tablicy rozdzielczej Twego pojazdu.
("niechcący" )
Szkoda, że jeździsz sam.
Jutro tj. w niedziele 4 września 2005 wybieram się z kumplem na górę Żar w Porąbce. Długość całkowita planowanej trasy nie jest może imponująca dla niektórych (ok 100km) ale dla mnie to pierwszy dystans przekraczajacy 50 km, a więc dwukrotne przebicie
Ostatnimi czasy jakoś "pogodziłem" się znowu z rowerem i jeżdze coraz czesciej, tak ze napewno będą też i dłuższe trasy 
No i wycieczka sie udała
105 km na liczniku. Trasa Bieruń-Porąbka- podnóże góry Żar pokonana ze srednia predkoscia okolo 23km/h. Niestety podjazd dał nam troche popalić i zeszlo nam chyba z 50 minut
Za to zjazd zajął 8 minut (z moja zyciowa max V=63km/h)
Ogólnie pierwsza tak długa moja wyprawa i jestem bardzo zadowolony. Nogi jeszcze mam i nawet potrafie chodzic
Ja to ten z lewej:

Ogólnie pierwsza tak długa moja wyprawa i jestem bardzo zadowolony. Nogi jeszcze mam i nawet potrafie chodzic
Ja to ten z lewej:

Brawo SalekSalek pisze:pierwsza tak długa moja wyprawa i jestem bardzo zadowolony.
03.09.05 - Sobota
Plac Grunwaldzki - Powstańców Śląskich - Bielany - Jordanów Śląski -
Łagiewniki - Ząbkowice Śląskie - Bardo Śląskie - Kamieniec Ząbkowicki -
Ziębice - Strzelin - Wrocław. Z nadzieją, że nie będzie TIR-ów na drodze nr 8 ruszyłem do Barda. Niestety pomyliłem się, ale postanowiłem kontynuować jazdę tą trasą. Najgorzej było do Bielan. Koncentracja na drodze do szczytu możliwości. Za nimi było już o wiele spokojniej. Więcej ciężarówek jechało w stronę Wrocławia. Sczęśliwie dojechałem do celu. Powiem, że nawet nikt mnie nie...
Dystans 178,41.
Wczoraj natomiast (niedziela) pojechaliśmy z Wiolą i Asią nad Odrę, by troszkę odpocząć.
Witam serdecznie wszystkich po dłuuugiej przerwie.
Lato juz prawie mineło i najlepszy okres na rowerowe przygody powoli sie kończy. Niedługo na trasie bedzie mozna spotkać tylko najwytrwalszych ...
Tymczasem chciałem sie podzielic fotkami z mojej ostatniej "wycieczki".
Trasa wiodła z Wrocławia do Zawoni gdzie udałem sie w towarzystwie członków i sympatyków Klubu Turystyki Rowerowej "REWOR".
Celem był start czterech "naszych" ludzi w wyścigu szosowym parami.
Trasa wyścigu wynosiła 48 km i były to dwie petle po 24 km zgodne z mapką ponizej

Niestety ja nie startowałem z wielu powodów (brak kasku."nielegalny" rower "poziomy" , ...no i cienki bolek jestem
Oczywiscie aby móc choc troszkę porównac swoje szanse przejechałem jedno kółeczko ale mój czas 37min i 32 sek raczej nie wróżył "premiowanego" miejsca
Ograniczyłem się do zabawy w "klubowego" fotografa.
a oto kilka próbek

Gość honorowy. Tego człowieka chyba nie trzeba nikomu przedstawiać.

Ryszard Szurkowski w rozmowie z REWOROWYMI zespołami.

Pani w żółtej chusteczce to chluba Reworu ..ostatnio w maratonie w maratonie gorzowskim zrobiła 418 km w 15:07:54 ...co wy na to ??:)

Ta para jechała tak dobrze że juz na półmetku "dołożyła by mi " 1:30
..dobrze że nie startowałem 
Lato juz prawie mineło i najlepszy okres na rowerowe przygody powoli sie kończy. Niedługo na trasie bedzie mozna spotkać tylko najwytrwalszych ...
Tymczasem chciałem sie podzielic fotkami z mojej ostatniej "wycieczki".
Trasa wiodła z Wrocławia do Zawoni gdzie udałem sie w towarzystwie członków i sympatyków Klubu Turystyki Rowerowej "REWOR".
Celem był start czterech "naszych" ludzi w wyścigu szosowym parami.
Trasa wyścigu wynosiła 48 km i były to dwie petle po 24 km zgodne z mapką ponizej

Niestety ja nie startowałem z wielu powodów (brak kasku."nielegalny" rower "poziomy" , ...no i cienki bolek jestem
Oczywiscie aby móc choc troszkę porównac swoje szanse przejechałem jedno kółeczko ale mój czas 37min i 32 sek raczej nie wróżył "premiowanego" miejsca
Ograniczyłem się do zabawy w "klubowego" fotografa.
a oto kilka próbek

Gość honorowy. Tego człowieka chyba nie trzeba nikomu przedstawiać.

Ryszard Szurkowski w rozmowie z REWOROWYMI zespołami.

Pani w żółtej chusteczce to chluba Reworu ..ostatnio w maratonie w maratonie gorzowskim zrobiła 418 km w 15:07:54 ...co wy na to ??:)

Ta para jechała tak dobrze że juz na półmetku "dołożyła by mi " 1:30
Czesiu czyżbym wyczuwał nutke drwiny ... ??Czesiek pisze:Trasa dobrze mi znana- nic poza tym.
Nie mój "przedział" i nie przepadam za takimi imprezami - wolę F1
Tak "zdawkowy" komentarz z ust Guru grupy to nie brzmi najlepiej
No ale oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania .
Chcę aby było powszechnie wiadomo ze podobnie jak wiekszość tutejszych bywalców jeżdzę na codzień i "zwiedzam" okoliczne miejscowości i z prawdziwym kolarstwem szosowym mam niewiele wspólnego (tylko jako widz) ...ludzie z którymi byłem w Zawoni to tez tylko turyści nie zawodnicy , a że maja jeszcze ochote sie poscigac ...mozna tylko im pozazdrościć kondycji. Biorąc pod uwagę wiek niektórych z nich , to nasze wyniki i osiagnięcia wypadaja raczej bardzo "blado"
Mnie ostatnio znajoma namawiała na tzw. "Warszawską Masę Krytyczną", czyli comiesięczny przejazd przez miasto pojazdów napędzanych
siłą ludzkich mięśni (rowery, rolki, hulajnogi, deskorolki, wózki). Ale ja wolę samotne wycieczki, a już na pewno nie zawody ani masowe imprezy.

P.S. http://masa.waw.pl/
siłą ludzkich mięśni (rowery, rolki, hulajnogi, deskorolki, wózki). Ale ja wolę samotne wycieczki, a już na pewno nie zawody ani masowe imprezy.
P.S. http://masa.waw.pl/
Czesiek pisze:nie przepadam za takimi imprezami
Ktoś się jeszcze pod tym podpisze?Mariusz pisze:a już na pewno nie zawody ani masowe imprezy
Uciekam jak diabeł od... wszelkich masówek. Czy to jest wycieczka rowerowa, plażowanie, chodzenie po Górach, grzybobranie i diabli wiedzą co jeszcze.
NieMrRobot pisze:czyżbym wyczuwał nutke drwiny ... ??
Pozdrawiam - Czesiek
Oj Czesiu Czesiu.. ale z ciebie politykCzesiek pisze:Ktoś się jeszcze pod tym podpisze?
Wiec i ja dołączam swój podpis że masówki to nie najlepszy sposób na wypoczynek i rekracje. Chociaż F1 czy np Tour de France nie należą do imprez kameralnych . (chyba ze przed TV)
Turystyka rowerowa jaka uprawiamy to zajęcie zwykle w duetach lub indywidualne przynajmniej ja tak jeżdżę.
W tym roku ciekawość "jak to robią inni i lepsi?" sprowokowała mnie do przyjżenia się temu z bliska a nie przez szklany ekran a wierz mi ze trzeba "odwagi" by pokazać sie rowerem poziomym wśród tzw szosowców.
I to tyle ...
Posta z zawodów napisałem bo myslałem ze nie zaszkodzi troszke odmiany...no ale widac "zaszkodziło"...a już napewno nie spodobało sie ...sory mea coulpa. Nie zrobię więcej juz tego "błędu".
Mariuszku "Masa Krytyczna" to nie zawody ani masowa imprezka tylko comiesieczny protest w sprawie poważnego traktowania rowerzystów w miescie i tam nie jedzie sie dla rozrywki ani wypoczynku tylko w celu poparcia działań ułatwiających poruszanie się rowerem po mieścieMariusz pisze:Mnie ostatnio znajoma namawiała na tzw. "Warszawską Masę Krytyczną", czyli comiesięczny przejazd przez miasto pojazdów napędzanych
siłą ludzkich mięśni (rowery, rolki, hulajnogi, deskorolki, wózki). Ale ja wolę samotne wycieczki, a już na pewno nie zawody ani masowe imprezy.
Pozdrawiam
Krzysiek
Ależ ja nie napisałem, że to zawody, tudzież masowa imprezka. Napisałem że to "comiesięczny przejazd przez miasto" wielu rowerów. Znam podłoże ideologiczne tego cyklicznego "eventu", jednak ludzie którzy mi o tym wspominali, traktują to raczej jako masową zabawę i frajdę (bo czy nie frajdą jest, kiedy są zamykane poszczegolne ulice przez policję dla rowerzystów)...MrRobot pisze:Mariuszku "Masa Krytyczna" to nie zawody ani masowa imprezka tylko comiesieczny protest w sprawie poważnego traktowania rowerzystów w miescie i tam nie jedzie sie dla rozrywki ani wypoczynku tylko w celu poparcia działań ułatwiających poruszanie się rowerem po mieście
Nikomu chyba nic nie zaszkodziło, a post był bardzo ciekawy - w dodatku sporowokował ciekawą dyskusję.MrRobot pisze:Posta z zawodów napisałem bo myslałem ze nie zaszkodzi troszke odmiany...no ale widac "zaszkodziło"...
Czesiu ja jedynie stwierdziłem Masa Krytyczna z załozenia nie jest masową imprezą rozrywkową ani wypoczynkową tylko ma troszkę wiekszy sens.Więc nie można od niej oczekiwać doznań jakie daje jazda indywidualna na rowerku.Czesiek pisze: Śmiem twierdzić, że jest to właśnie "masowa imprezka".....
Czyli "chcesz wypocząć nie jedź na Masę Krytyczną tylko jedź sobie sam.!!!
Prawdą jest że główne hasła Masy Krytycznej idą w zapomnienie ale to niestety wina jej uczestników i... nieobecnych .Z pogrzebu przy odrobinie debilizmu można też zrobić cyrk .
Również moje doswiadczenia z Masą Krytyczną są nie najlepsze , wprawdzie dzieci nie było ... bo poprostu było bardzo mało uczestników. We Wrocławiu duch M.K. poprostu umiera ...grupa zapaleńców powoli sie wypaliła i nie znaleźli godnych następców.
Niestety kolejny raz wychodzi na jaw niski poziom kultury i inteligncji naszego narodu który skłonny jest na wielkie wspólne zrywy tylko jak "pali nam sie koło d...y".No ale cóż , to że tak sie dzieje, to także nasza wina..niestety my Polacy jesteśmy raczej bierni 'politycznie"..bo z załozenia myślimy , "to i tak nic nie zmieni i nie pomoże"
Przepraszam wszystkich za tą narodową "sekcję zwłok".
Pozdrawiam
MrRobot
Dobrze to rozumiem, ale co w tym złego, żeby czasem wziąć udział w jakiejś większej imprezie? Czasem to np. raz na rok czy pół roku. I nie ważne czy to będzie duży koncert, wyścig rowerowy, mecz czy... bieg na orientacjęCzesiek pisze: Uciekam jak diabeł od... wszelkich masówek. Czy to jest wycieczka rowerowa, plażowanie, chodzenie po Górach, grzybobranie i diabli wiedzą co jeszcze.
Zdjęcia, jak zwykle, na http://bicykl.friko.pl (link galerie).Czesiek pisze: Roman pewnie ciut więcej.![]()






