Pierwszym momentem, który mnie zaskoczył na Szpiglasowej był końcowy moment podejścia, gdy kończy się już ten zygzak i prawie jest się na przełęczy. Dość mocno osunęła się tam ścieżka i trzeba się było trzymać jakiejś skały z prawej. Dalej nie było juz trudności. Choć muszę przyznać, że zawsze odczuwam pewien niepokój przed nieznanym szlakiem. Tak było na przykład kiedy wlazłem już na Zawrat od piatki i miałem zejść do Gąsiennicowej a mgła była taka, że widziałem tylko początek zejścia i palący się tam znicz
ciekawy jestem czy korzystanie z żelaztwa na Orlej Perci ma sens podczas załamania się pogody? czy wtedy też znajdzie się odważny turysta który nie asekuruje się po nawałnicy deszczowej i sliskich skałach? wydaje mi się że to zbędne żelaztwo jest właśnie na taką okoliczność.
Święte słowa! Łatwo narzekać na "żelastwo" przed kompem, ale przy pogorszeniu warunków atmosferycznych wszyscy rozpaczliwie łapalibyśmy się "zbędnych" łańcuchów...
dagomar pisze:u góry łańcuch jest niepotrzebny ,bo można chwycić się spokojnie skał
No nie wiem. Ja jak już pisałam schodziłam w deszczu i bez tego łańcucha wogóle sobie tego nie wyobrażam.Skała była tak śliska , że ja po tym łańcuchu włąściwie zjeżdżałam.
Jurek pisze:wydaje mi się że to zbędne żelaztwo jest właśnie na taką okoliczność
Ja ani przez chwilę nie myślałam o tym że łańcuchy na OP są niepotrzebne!
Dziwię się, że przejście całości bez nich jest możliwe nawet przy pięknej pogodzie
Ostatnio zmieniony śr 26 sty, 2005 przez ryb-ka, łącznie zmieniany 1 raz.
ryb-ka pisze:Ja ani przez chwilę nie myślałam o tym że łańcuchy na OP są niepotrzebne!
to zależy w których miejscach.... Panowie mają trochę racji.Ryb-ko, może warto spróbować ,oczywiście w takich miejscach,w których będziesz się czuła pewnie-nic na siłę
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ja szedłem od Koziej Przełeczy na Świnicę podczas deszczu, i dużo bezpieczniej czułem się trzymając skał, łańcucha żadnego nie uzyłem. Ale też nie przecze że łańcuchy na OP są nie potrzebne, może przy ulewie albo śniegu...
Podczas swoich ostatnich spacerów po OP używałem łańcuchów - - w ok. 20% ich długości. Mógłbym pewnie rzadziej łapać, jednak nie chciałem "przeginać".
"Strzyżonego pan ... strzyże"
Przy dobrych warunkach robię tak samo, a w kwestii strzyzenia to lubie takie powiedzenie, nie wiem czyjego autorstwawyjscia w gory są alternatywne, powroty obligatoryjne
szedłem tak ostatnio przez przel Świnicką,Świnicę,Zawrat, plecak przeładowany, bo nie miałem miejscowki w Murowańcu, przeszedłem, troche trudności już na zejsciu, bo mialem zachwianą rownowage, ale spoko
Acha, to spoko - bo trasy sie jakos specjalnie nie boje, ale zastanawialo mnie wlasnie co z tym moim "dobytkiem"? Ale jak taq mowisz to spoko - dzieki za info
Ale, ale, jeszcze byl powrot z 5-ki przez krzyzne do zawratu, trochę ujadlem, ale wór był cieżki, dostalem po kościach w kominkach gdzie łańcuchy pionowo zwisają
Ojejq... no ja to sobie jak ne razie nie wyobrażam pójść wysoko z całym dobytkiem... ale będę ćwiczyła na schodach w domu . A jak pojadę w góry, to zabieram jak najmniej ciuchów... tyle, że to tak się nie da...