napisałam już kiedyś wyraźnie,że nie życzę sobie osobistych wycieczek co do mojej osoby Panie Janku i nic tego nie zmieni!Janek pisze:czy też Iwony (choć na Krupówkach i w dyskotekach łańcuch niepotrzebny a w razie czego sponsor podtrzyma pewną męską ręką)
Skoro przy moich 180cm łańcucha jest za dużo to chyba tym bardziej dla dziecka o wzroście 150cm....Janek pisze:łańcuch dla wszystkich - i dla takiego jak ja co ma 192 cm i dzieciaka o wzroście 150 cm
no i kolejna sprzeczność w wypowiedzi: skoro łańcuch montowany jest dla wszystkich to niech jest taki,żeby był wygodny dla WSZYSTKICH ...mi on do szczęścia nie jest potrzebny,ale może wybiorę się tam kiedyś z mamą lub dużo młodszym bratem,więc jaki sens ma zdanie:
???? To tak jak powiedzonko...."po mnie choćby potop" Dyskusja w tym temacie ma na celu wyciągnięcie wniosków,jakie rozwiązanie byłoby najbardziej opytmalne dla ogółu a nie poszczególnych grup górskich.sprawnym wspinaczom na żadnym polskim szlaku żelastwo jest niepotrzebne, można się bez niego obejść
niekoniecznie...wystarczy odrobinę pomyśleć..albo być kumatym,jak kto woli.Janek pisze:ale trzeba było nie myśleć na lekcji o Alpach Malagońskich i innych dyrdymałkach tylko uważać).
Z tego,co wiem z praktyki a nie domysłów...lina sprawdza się tam doskonale w obu wariantach....a używanie jej jako pomocy przy wspinaniu ani nie jest prawnie zabronione,ani też nie jest ujmą na honorze. Nie mam zamiaru stresować się w bardzo trudnych momentach podczas wspinaczki,skoro mogę bezpieczniej wejść przy pomocy liny.....to nie wojsko,gdzie są jakieś sztywne prawa.A co do lin i ferrat. Z tego co wiem, lina tam służy do przypinania się do niej a nie chwytania łapami.

