Mój pierwszy raz;)

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
DraQs

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 03 sie, 2005
Lokalizacja: z Kielec

Post autor: DraQs »

Po tych Beskidach to się chyba już nieżle nachodziłeś, co? Gratulacje - to są możliwości... W przyszłym roku idż na Lodowy :D
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Barty - jestem pod wrażeniem. Ale :? ... witaj na forum. :)
pozdrawiam - Czesiek
DraQs

-#3
Posty: 172
Rejestracja: śr 03 sie, 2005
Lokalizacja: z Kielec

Post autor: DraQs »

No, to i ja opiszę swój pierwszy raz...

W Tatrach byłem pierwszy raz jako bodajże 10latek... ale, wcale mi się podobało. Szczególnie, że kondycję miałem całkiem dobrą, z plecakiem się nie użerałem, także nie było jakichś strasznych obciążeń - wręcz przeciwnie, nikt za mną nie mógł nadążyć. :) Pierwszy raz był na Kasprowy zielonym szlakiem z Kużnic - i od tej pory jest to jeden z moich ulubionych szlaków. I jestem chyba jedyny na tym forum z takim typem :D Ale wtedy wysokości bałem się jeszcze jak cholera - raz na Goryczkowych utknąłem w poprzek drogi i bałem się ruszyć, bo byłem przekonany, że się stoczę... A reszta poszła już do przodu i byłem zdany w tej niezwykle ciężkiej sytuacji tylko na siebie... ;) Ale jakoś się uratowałem ;). No, ale wejście na Giewont było już powyżej moich możliwości - tzn, skapitulowałem, zanim jeszcze zobaczyłem trudności, bo jakaś baba wtargiwała dzieci na siłę na górę, a one płakały i darły się wniebogłosy... :x Takie stonki to się powinno do tego krzyża przywiązywać na nockę... albo dwie... :x No, ale "pod wrażeniem" familia się rozdzieliła - poczekałem z tatą na dole, a mama z bratem weszli na szczyt... I to tu jest najzabawniejsze - teraz z Tatą próbujemy włazić zimą na Rysy, a mama dopiero w tym roku zaliczyła częściowo Orlą. Jakie to jest wszystko nieprzewidywalne... W każdym razie najmilej z tego pierwszego wyjazdu zapamiętałem Czerwone Wierchy, choć tu przy zejściu p. Kobylarzowy Żleb też miałem stracha. Ale parę latek minęło, i teraz już tylko Orla Perć wywołuje u mnie przyzwoity napływ adrenaliny, a nie boję się już prawie nigdzie. Także - jeśli macie lęk wysokości, nie rezygnujcie z Wysokich Tatr - trzeba się tylko oswajać stopniowo z trudnościami. :)
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Witaj Barty :) Niezły początek...
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Agaar pisze:Witaj Barty :) Niezły początek...
Ech, porządna beskidzka szkoła 8) :)
Barty

-#1
Posty: 34
Rejestracja: czw 01 wrz, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barty »

DraQs pisze:Po tych Beskidach to się chyba już nieżle nachodziłeś, co?
W zasadzie to góry i zamiłowanie do wędrówki odkryłem w sobie niecały rok temu :) aczkolwiek przez ten rok nie próżnowałem :D
Wcześniej siedziałem cały czas przed kompem i grałem, ale na szczęście wyleczyłem się z tego. A pomogła mi w tym kradzież mojego roweru i film Władca Pierścieni :) ale to długa historia...
Awatar użytkownika
Salek

-#5
Posty: 896
Rejestracja: śr 20 lip, 2005
Lokalizacja: Górki

Post autor: Salek »

no no mamy czas Barty, chetnie poczytamy ;)
choc sam nie jestem tu dlugo, czuje sie jak swój - witamy na forum ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Wiataj Barty na forum. Twoja relacja z pierwszego razu sprawia robi wrażenie...od razu Orla...nieźle :D
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

A gdzie nasi dużyrni pogromcy takich brawurowych wyczynów górskich, dokonywanych przez ludzi niedoświadczonych w Tatrach? Barty, jesteś dzieckiem szczęścia, że nikt się jeszcze nie "czepnął"...
;)
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Mariusz pisze:nikt się jeszcze nie "czepnął"...
Jak to nie? ;)
Czesiek pisze:Ale :?
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Czesiek pisze:Jak to nie?
Nie miałem na myśli subtelnej krytyki... ;)

Barty - ja bym ci w każdym razie nie polecił nigdy na pierwszy raz Orlej, bo to kiepski pomysł na rozpoczynanie przygody z Tatrami. To trochę tak, jakbyś pominął całą grę wstępną...
:)
Krzych

-#3
Posty: 129
Rejestracja: ndz 05 cze, 2005
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: Krzych »

Mój pierwszy raz zdażył się, gdy miałem osiemnaście lat, a więc dość późno. Pierwszego dnia był Giewont, a drugiego to już poszaleliśmy: Kużnice-Czarny Gąsienicowy-Zawrat-Świnica-Kasprowy-i z Kasprowego pieszo do Kuźnic..Z tym pierwszym wyjazdem związana jest pewna historia. Cała nasza paczka to były totalne żółtodzioby tatrzańskie z wyjątkiem Ani, która wcześniej już chodziła kilka razy w Tatrach. Była dla nas wyrocznią jeśli chodzi o Tatry. Ania miała opracowane trasy na każdy dzień, uwzględniła to, że trzeba się zaaklimatyzować, zrobić sobie gdzieś tam jakiś luźniejszy dzień. Niestety, gdy jechaliśmy w upragnione Tatry, SOKiści wysadzili Anię w Lesznie za podrobioną legitymację. Zatrzymali ją na 48 godzin. Jeden chłopak został z Anią w Lesznie, reszta pojechała dalej.
Gdy nasza przewodniczka siedziała, my zdobywaliśmy szczyty. Oj dostało nam się, gdy dojechała do nas i dowiedziała się o naszych wyczynach. Teraz, z perspektywy czasu wiem, że miała rację. Nic nie wiedzieliśmy o Tatrach, mieliśmy tylko szczęście, że pogoda była wspaniala,.bo na załamanie nikt nie był przygotowany. Często, gdy wspominam ten mój „pierwszy raz”- wspominam też Anię, która odeszła od nas w młodym wieku. Łza się czasem w oku kręci....
Ostatnio zmieniony pt 02 wrz, 2005 przez Krzych, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Mariusz pisze:To trochę tak, jakbyś pominął całą grę wstępną...
teoretycznie niby prawda :think: ale....może Barty jest człowiekim,który szczytu doznań zaznaje podczas wędrówki doliną... czytając książkę nad którymś z tatrzańskich stawów...podczas porannego,jesiennego spacerku dookoła Moka....po dotarciu do schronu w paskudnej pogodzie i piciu gorącej herbatki z cytryną,ogrzewajac nóżki przy buzującym kominku....może pada na kolana po dotarciu na Przęłęcz między Kopami na widok pierszego białego puchu okrywającego szczyty górujące nad Dol.Gąsiennicową......może....oj długo tak jeszcze można wymieniać...wszak góry to ocean doznań....i to wszystko mówię ja...któram mam bzika na punkcie łańcuchów,klamer i wysokości... :D
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Iwona pisze:może Barty jest człowiekim,który szczytu doznań zaznaje podczas wędrówki doliną...
Coś mi podpowiada, że wcale taki nie jest... Choć przecież popędzenie od razu na OP nie musi od razu świadczyć o żądzy eksploracji łańcuchów...
:D
Barty

-#1
Posty: 34
Rejestracja: czw 01 wrz, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barty »

Iwona pisze:ale....może Barty jest człowiekim,który szczytu doznań zaznaje podczas wędrówki doliną... czytając książkę nad którymś z tatrzańskich stawów...podczas porannego,jesiennego spacerku dookoła Moka....po dotarciu do schronu w paskudnej pogodzie i piciu gorącej herbatki z cytryną,ogrzewajac nóżki przy buzującym kominku....może pada na kolana po dotarciu na Przęłęcz między Kopami na widok pierszego białego puchu okrywającego szczyty górujące nad Dol.Gąsiennicową......
Nie do końca
Ja lubię wędrówkę, chodzenie, ciągle przed siebie, długo w miejscu nie moge usiedzieć. W dolinach też lubię chodzić, ale jeśli nie spotykam ludzi, wtedy czuje obcowanie z przyrodą. Spacerek koło MOKu? Oj to nie dla mnie, raczej spacerek na Rysy z MOKu w 2 i 1/2 h albo lepiej na przeł. pod Chłopkiem czy 75 km po Wyspowym w nocy podczas deszczu (fajnie było :) Ze schroniska wychodziłem o 5, przychodziłem po 20. Łańcuchów, klamer, drabinek nie lubię i raczej ich nie używałem. Na OP ponad 90% zabezpieczeń nie użyłem(oczywiście jak bylo miejsce niebezpieczne to sie asekurowałem), na Rysach czy na Świnicy żaden nie był mi potrzebny. Pewniej czuje się trzymając sie skały i stawiając stopy w pewnych miejscach. Wydaje mi sie że idąc na OP byłem że byłem dobrze przygotowany, 3l wody, 2 czekolady, kanapki, bakalie, kurtka przeciwdeszczowa, zimowa, rękawiczki, czapka, apteczka pierwszej pomocy. Kondycyjnie też się dobrze czułem. Poza tym wybrałem niedziele, żeby było więcej ludzi, wrazie czego mogli mi pomóc. No ale pewnie mimo wszystko to nie było najmądrzejsze posunięcie z mojej strony. No cóż, młodość rządzi się własnymi prawami...
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Barty pisze:Wydaje mi sie że idąc na OP byłem że byłem dobrze przygotowany, 3l wody, 2 czekolady, kanapki, bakalie, kurtka przeciwdeszczowa, zimowa, rękawiczki, czapka, apteczka pierwszej pomocy.
No to już brzmi całkiem sensownie. :)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Barty pisze:Pewniej czuje się trzymając sie skały i stawiając stopy w pewnych miejscach
-jakieś doświadczenia wspinaczkowe,sztuczne ścianki?
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

takie przypadki sa stosunkowo czeste
kilka razy spotkalem ludzi ktorzy bedac pierwszy raz w Tatrach szli na Orla
ostatni raz - w tym roku - dwoch gosci w Murowancu
szli na Orla z duzymi plecakami, bo zmieniali od razu schronisko na 5 stawow
mieli tego dnia fatalna pogode, deszcz lal im na glowy od samego rana
zaczeli od Zawratu i tam... nastapila selekcja, jeden zszedl od razu do piatki, a drugi doszedl do Koziego i stamtad schodzil
zdaje sie, ze nikogo nie spotkal na szlaku od Zawratu do Koziego
Barty

-#1
Posty: 34
Rejestracja: czw 01 wrz, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barty »

Iwona pisze:
Barty pisze:Pewniej czuje się trzymając sie skały i stawiając stopy w pewnych miejscach
-jakieś doświadczenia wspinaczkowe,sztuczne ścianki?
W zasadzie to w tym roku skończyłem kurs skałkowy, i chociaż tamto wspinanie inaczej wyglądało (ściany trudniejsze, z asekuracją partnera z dołu lub na wędkę) to na pewno dało mi to trochę doświadczenia ze skałami i pewności siebie.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Barty pisze:W zasadzie to w tym roku skończyłem kurs skałkowy
hehe-wiedziałam! Normalnie to czułam to Twoim opisie :D
ODPOWIEDZ