Weszliśmy na Przełęcz pod Kopą Kondracką i chcieliśmy iść na Czerwone Wierchy. Rozdzielilśmy się: moja część grupy poszła na Ciemniak i do Kir, druga na Kasprowy i do Kużnic. Nas burza złapała trochę za Ciemniakiem, jak już schodziliśmy - ulewa ograniczyła widocznośćdo 10 m, a my po rekordowo szybkim wyjechaniu się z wszelkiego prowiantu zbiegaliśmy na dół - zajęło nam to wtedy z 1 i 3/4 godziny. Drugą grupkę burza tak wystraszyła, że postanowiła zjechać kolejką i w ołowie drogi do Myślenickich kolejkę zatrzymano. Dyndali tam z półgodziny, zanim wiatr przyhamował i ruzsyli dalej
Rok póżniej, też na Ciemniaku, złapała nas identyczna ulewa, tylko tym razem byliśmy najedzeni, i o ile poprzednio szedłem z ojcem, to eraz z mamą i ciotką. No i jak się rozpędziły, to żeśmy do Kir dotarli w 1h10min
No i Turbacz - na Czole była taka mgła, że nie było widać nic w promieniu jakichś 10ciu metrów, a że to gigantyczna, prawie płaska hala, na której jakimś cudem wszystkie kępki trawy są identyczne, a w dodatku zanika szlak, to naprawdę nie było wiadomo, gdzie iść. Jakoś z fartem jednak po belkach dotarliśmy.







